Forum Forum inwestycyjneWydarzenia

Jeden IBM to o wiele za mało…

Jeden IBM to o wiele za mało…

skomentuj
Money.pl / 2008-01-15 09:49
Komentarze do wiadomości: Jeden IBM to o wiele za mało….
Wyświetlaj:
MacMurphy / 84.40.135.* / 2008-01-15 20:24
WIG 15 styczeń 2007 = WIG 15 styczeń 2008
realistka / 77.89.65.* / 2008-01-15 14:44
równia pochyła,trzeba zmierzyć się z bolesną rzeczywistością,na pocieszenie dodam że każdy spadek się kiedyś kończy:-))))
up-and-up / 2008-01-15 11:08 / Pan Forumowicz (ponad 500 wypowiedzi)
W Polsce GPW rozpoczęła poniedziałkową sesję spadkiem indeksów. Od samego początku spadek ten bardzo szybko się pogłębiał i nadal najgorzej zachowywały się mniejsze spółki. MWIG40 już po 1,5 godziny spadał o ponad 3 procent, a potem jeszcze zwiększał skalę spadku

A kto pisal ze wczoraj mialy byc ostre wzrosty ????/
To raz.
I gdzie .. potem jeszcze zwiekszal skale spadku...

Czy wzrost z ponad - 5 % do - 2,79 dla malych i - 2,18 dla srednich to jest zwiekszanie skali spadku ????
antonina / 2008-01-15 10:43
Pytanie: przez nieuwagę zostało mi trochę akcji Elektrimu. Co mogę zrobić w takim przypadku? Może ktoś ma podobny problem lub miał i go rozwiązał? Dzięki za wskazówki
arbitrazysta / 2008-01-15 17:09 / Pan Forumowicz (ponad 500 wypowiedzi)
Akcje Elektrimu od 11 stycznia nie są przedmiotem handlu na GPW,
a do 21 stycznia mają zostać wyłączone z obrotu giełdowego.

prosze je przedstawic do wykupu poprzez swoje Biuro Maklerskie
newyorker / 77.114.123.* / 2008-01-15 09:49
Geniuszu zacznij nam wyjasniac dlaczego misie ciagle tylko lecą i jak widac nastroje nas nie interesuja wiec moze wyjaśnisz O CO CHODZI? Gospodarka polska ktora powinna byc ich wyznacznikiem jest w zapaści?... czy moze Balcerowicz ze swoja szkolna teoria o podnoszeniem stop?
konlibsoc / 2008-01-15 10:35
nowojorczyku,

dobrze kombinujesz moim zdaniem upatrując spadków na naszej giełdzie w podnoszącym się ryzyku podwyżek stóp procentowych z tym zastrzeżeniem, że to nie jest teoria Balcerowicza, tylko jemu przypisywana. Balcerowicz podnosił stopy procentowe tylko w 2004 po wejściu do UE co nie miało negatywnych skutków. Poza tym równo ciął stopy z absurdalnie wysokiego poziomu na jaki wyśrubowała je HGW w 1999 i 2000 roku.

A Misie tracą więcej niż duże spółki, bo mają mniej własnego kapitału i są bardziej podatne na zawirowania kredytowe. Sytuacja w polskiej gospodarce jest dobra, ale jeśli RPP uprze się by walczyć ze wzrostem polskiego CPI (nie inflacji, bo ona Polsce nie zagraża), to
będzie źle nie tylko na giełdzie ale wszędzie indziej też. Wzrasta ryzyko popełnienia tego samego błędu co w 1999 a Sławomir Skrzypek jako jedyny do tej pory ujawnił się jako zdeterminowany by do tego nie dopuścić.
http://konlibsoc.salon24.pl/50866,index.html

PS. Jeśli chcesz otrzymać odpowiedź na jakiekolwiek pytanie sugeruję Ci nie zaczynać od szyderstw
up-and-up / 2008-01-15 11:05 / Pan Forumowicz (ponad 500 wypowiedzi)

nie inflacji,
bo ona Polsce nie zagraża), to

Niestety piszesz bzdury.
Inflacja wlasnie nam zagraza i to wyjatkowo .
Skrzypek jest wtyczka piS i wlasciwie dziwie sie,ze jeszcze sie odzywa.
Wlasnie dzis komunikat z Rady jednoznacznie mowi,ze oczekiwania co do inflacji i jej poziomu znow wzrosly a dzialania musza byc natychmiastowe i zdecydowane.
Inflacja rosnie szybko,poniewaz place starcily zwiazek z polska wydajnoscia pracy.Ich wzrost jest wymuszony emigracja zarobkowa.
Cala nadwyzka plac idzie natychmiast na rynek i kolko sie zamyka.
konlibsoc / 2008-01-15 11:56
up-and-up,

Nie dogadamy się tak łatwo, jeśli będziemy używali tych samych słów na określenie różnych rzeczy. Ja starałem się uwypuklić fakt, że wzrost CPI i inflacja to nie jest to samo. Na wszelki wypadek przeklejam wyjaśnienia z mojego postu o różnicy miedzy inflacją a wzrostem CPI.

Teza: Inflacja ma się do wzrostu cen jak grypa do gorączki
Grypa najczęściej objawia się gorączką tak jak inflacja najczęściej objawia się wzrostem cen (nie wszystkich równocześnie, ale najpierw jednych potem innych).
Nie każde przeziębienie objawia się gorączką (można na przykład wziąć środek przeciwgorączkowy – nie będę się tu wdawał w ocenę sensowności tego rozwiązania).
Nie każda inflacja objawia się wzrostem cen (można ceny urzędowo zamrozić – wtedy inflacja może objawić się spadkiem jakości dóbr, ich ilości w opakowaniu czy niedoborem towarów na oficjalnym rynku) - nie będę się tu wdawał w ocenę sensowności tego rozwiązania.
Nie każdy wzrost cen jest objawem inflacji tak jak nie każde podniesienie temperatury ciała jest objawem grypy. Na przykład można być zgrzanym po przebiegnięciu szybkim tempem 2 km). Tylko, że żeby dojść do takiego wniosku trzeba znać fizjologię, a nie tylko odczyt pomiaru średniej temperatury ciała i mieć świadomość faktu że badany przed chwilą intensywnie ćwiczył.

W moim przekonaniu w polskiej gospodarce występuje właśnie w tej chwili ta ostatnia sytuacja – wzrost wskazań indeksu CPI w Polsce ma przyczynę zewnętrzną. Tą przyczyną jest inflacja dolara w którym denominowane są ceny na światowym rynku surowców i żywności. W ten sposób na polski indeks CPI amerykańska inflacja wpływa bardziej niż na polską inflację netto. Dzięki temu w tym wypadku jest ona bardziej wiarygodnym wskaźnikiem. Wniosek: w Polsce nie ma zagrożenia inflacyjnego.

Na przełomie wieków sytuacja była podobna – inflacja pięknie spadała, ale indeks CPI wystrzelił do góry na skutek dramatycznego wzrostu cen ropy naftowej. Nie było więc potrzeby schładzania gospodarki przez podniesienie stóp procentowych (wrzucania zgrzanego biegacza do zimnej wody). Wystarczyło poczekać.

Moim zdaniem, wzrost płac nie ma żadnego związku z inflacją, jeśli rozumieć ten termin tak jak wytłumaczyłem powyżej. Jedynie bank centralny ma władzę kreowania pieniądza. Przedsiębiorstwo może dać podwyżkę swoim pracownikom, ale wtedy samo ma mniej pieniędzy. Dlatego skutkiem wzrostu płac nie może być inflacja monetarna. Może być nim co najwyżej relatywny wzrost CPI i relatywny spadek PPI.

A moja główna teza jest taka że w warunkach rosnącego CPI, ale nie rosnącej inflacji (stabilna cena złotego w PLN) NIE TRZEBA podwyższać stóp procentowych. Trzeba poczekać aż Amerykanie wymyślą jak rozwiązać problem inflacji a przy ich genialnym systemie politycznym jest to tylko kwestia (krótkiego moim zdaniem) czasu.
doncorleonte / 2008-01-15 11:11 / Puppet Master
Co ty gadasz ludzie przez 10 lat podwyżek płac niemieli dostali 30 procent ostatnio czyli duzo mniej niz 3% rocznie a jaka byla inflacja
up-and-up / 2008-01-15 11:51 / Pan Forumowicz (ponad 500 wypowiedzi)
wg.NBP wzrost podwyzek przekroczyl juz dano 12 % i dawno stracil zwiazek z wydajnoscia pracy.
skomentuj
Wpisy na forum dyskusyjnym Money.pl stanowią wyraz osobistych opinii i poglądów ich autorów i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych. Money.pl nie ponosi za nie odpowiedzialności.

Najnowsze wpisy