Forum Polityka, aktualnościGospodarka

Prezydentura za grube miliony

Prezydentura za grube miliony

robin / .* / 2005-03-30 08:58
Komentarze do wiadomości: Prezydentura za grube miliony.
Wyświetlaj:
Anna / .* / 2005-04-05 07:24
Pan Kaczyński startuje. Wydaje lekką ręką miliony nie swoich pieniędzy. Jakim prezydentem RP może być facet, który nawet nie ma własnej rodziny? Mamusia gotuje obiadki i pewnie rządzi domową kasą. Ten człowiek nie ma pojęcia o prawdziwym życiu.
Marek / .* / 2005-04-04 09:43
A ja mam propozycję - STRAJK - jeżeli całe społeczństwo nie pójdzie raz na wybory, to da to politykom do myslenia. I przypomną im się stare czasy z początków Solidarności ...
Marta / .* / 2005-04-02 14:04
Będzie zgodnie z tradycją - koryto to samo , tylko świnie się zmienią . Nieważne , kto wygra wybory , bo afery były , są i będą . Nowy rząd uchwali coś dla siebie , a my będziemy za to płacić . Musimy też się nastawić na odgrzewanie starych afer , bo "jak Kuba Bogu , tak Bóg Kubie..."
ET / .* / 2005-04-02 22:08
Pani Marta ma rację. To nie chodzi o naród, a o władzę.Kandydaci z patentem na mądrość, zadufani i lekceważący każdego kto myśli inaczej niż on. Widać na nic lepszego nie zasługujemy skoro tak wielu ludzi ich popiera.
Stefan / .* / 2005-04-02 09:42
kandydat SLD
aziz / .* / 2005-03-31 14:18
Pieniądze na Kaczyńskiego będą wyrzucone w błoto. On napewno nie wygra. Ludzie nauczyli się żeby nie ufać znanym politkom partyjnym i za bardzo się ludzie opatrzyli z tą twarzą. :-D
aziz / .* / 2005-03-31 14:20
Przepraszam. Zbytnio pospieszyłem się z wysyłaniem. To miało brzmieć następująco:Pieniądze na kampanię Kaczyńskiego będą wyrzucone w błoto. On na pewno nie wygra. Ludzie nauczyli się, żeby nie ufać znanym politkom partyjnym i za bardzo opatrzyli saię z tą twarzą. :-D
ANA / .* / 2005-03-31 11:12
Lekceważący stosunek pana Kaczyńskiego do innych widać , kiedy wypowiada się o konkurencji . Słynna wypowiedż , zacytowana przez pana 'marcina" jest tego przykładem . Nie szanuje obywateli , czyli nas , swojego elektoratu w myśl zasady - tylko mnie wybierzcie , to ja już wam pokaże...
marcin / .* / 2005-03-31 10:24
Nie jest to pierwsza wiosna Pana Prezydenta (jak na razie m.st. Warszawy) ale takiego sprzątania stolicy to jeszcze nie było. Cała rzesza tych, do których Pan Prezydent zwykł zwracac się per "spiep... dziadu" przyodziani w odblaskowe wdzianka zamiatają Warszawę. Efekt podwójny - za te parę groszy mamy dodatkowych zwolenników, a i część warszawiaków pomysli sobie co za starowny włodarz - może poza tymi, którzy codziennie przemykają pomiędzy dziurami ulicą dowolną (np. Puławską). Oczywiście wolę tę formułę promocji bo chociaż reszta (zamiatacze i mieszkańcy) cos z tego bedzie miała. Inni kondydaci nie mają dodatkowych miejskich funduszy na własną promocję.
Marta / .* / 2005-03-30 09:02
Jeśli pan Kaczyński chce wygrać , powinien wyłożyć przede wszystkim własne pieniądze , jak to robią w wielkim świecie Ja i na pewno wielu Polaków nie chcemy finansować zakusów i batalii tego pana i innych osób, na stolec prezydenta , z finansów publicznych , czyli z naszych podatków, bo i tak się z tego dokładnie nie rozliczą . Mam pytanie - jak pan Kaczyński chce rządzić Polską , skoro w deklaracji majątkowej rzadko wykazuje stan posiadania , bo rzekomo takiego nie ma? Bo jeśli teraz walka o prezydenturę pana Kaczyńskiego będzie kosztowała "grube miliony" to co dalej z Polską , na jakie wyrzeczenia będziemy musieli się nastawić , by sprostać wymaganiom PIS-u lub innej partii , której przedstawiciel wygra wybory prezydenckie?
robin / .* / 2005-03-30 08:58
Czytam czasem Pańskie felietony i zachodze w głowę o co właściwie Panu w nich chodzi.Bo niby, pieniadze jakie wydawane są na kampanie prezydencką, do parlamentu czy też samorządu sa czymś niewłaściwym albo dziwnym i nieoczekiwanym. To chyba normalne w krajach demokratycznych (i nie tylko, ale tam nikt z wydanych pieniędzy narodowi sie nie tłumaczy), że wydawane sa duże kwoty na wypromowanie kandydata(ów). Wystarczy wspomnieć ostatnie wybory prezydenckie w USA. Wydano gigantyczne sumy pieniędzy, chyba najwyższe jakie wydali kandydaci w historii USA, i jednemu sie to opłaciło (G.W.Bush) a jego konkurentowi nie. Nikogo to nie oburzyło poza garstką lewackich ekologów, którzy wyliczyli ile by można wielorybów uratować za te pieniądze, albo ile nakarmić głodnych dzieci w biedniejszych krajach. Pieniądze na kampanie wyborcze wydawano juz w Polsce w czasie obioru królów elekcyjnych. Jako, że nie wydawano ich wtedy z budżetu, pozwalało to państwom ościennym osadzać na Polskim tronie królów jakich chcieli, bo też państwa te promowały ich za swoje własne pieniądze.Chyba, że wg. Pan nie pieniądze ale np. "etos" i "siła spokoju" oraz "rekomendacja" krajowych "elyt polytycznych" powinna kreować prezydenta w państwie demokratycznym.Tu przypomina mi sie pewna anegdota o naborze pierwszych skrzypków do filharmonii.Pierwszy kandydat, nienaganie ubrany, ze Stradivariusem zagrał zadany temat poprawnie, acz nie błyskotliwie. Po nim wszedł na scenę mizerny chłopina, ubrany w wytarty frak ze skrzypkami gorszego sortu. Sprawiał wrażenie ulicznego grajka. Zaczął grać i komisji egzaminującej odebrało dech w piersiach. Takiego fałszowania nikt z obecnych nie słyszał od dawien dawna.Kończąc muszę przyznać, że prezentowaną przez Pana wizję polityki, określiłbym jako dość plebejską.
Zbig / .* / 2005-04-22 12:36
Sorry, ale USA nie dopłaca do wyborów. Od tego są sponsorzy, majątek własny kandydata i majątek partii, z której ten kandydat startuje.
aziz / .* / 2005-03-31 14:24
Tam chyba kampanie kandydatów nie są w pełni opłacane z pieniędzy publicznych. Co zresztą doprowadziło do interesująych patologii. (G.W.Bush został prezydentem i to dwa razy)
Roberto / .* / 2005-03-30 10:41
Szanowny Panie. Proszę podarować kadydatom wszystkie PAŃSKIE pieniądze jakie pan posiada. Od moich proszę się odciąć. Naprawdę ciężko pracuję.
darson / .* / 2005-03-30 11:14
Panie Roberto, źle mnie Pan zrozumiał. Daleki jestem od szafowania Pańskimi (ufam, że ciężko zarobionymi pieniędzmi).Ustawa o finansowaniu kampanii wyborczej partii politycznych nie wzięła się od tak bez powodu.Nie jest ona doskonała i faktycznie idą na jej realizację nasze pieniądze z podatków, ale daje ona podstawy do kontroli i sprawdzenia za czyje pieniądze kandydat(ci) organizuje(ą) sobie wybory.Prosze sobie przypomnieć ile było szumu wokół finansowania kampanii wyborczej byłego prezydenta Clintona (sprawa Water Falls).Chyba interesuje Pana czy kandydata sposnsoruje spółka XYZ powiązana np. z jakąś wielka korporacją, która zamierza rozkręcić byznes w Polsce, czy też powiązana np. z wywiadem obcego państwa, które chce kontrolować sytuację polityczną w naszym kraju. Może też dotyczyć krajowych lobbystów, które chcą czerpać korzyści z wypromowania swoich kandydatów.Przykładów w ostatnim czasie było chyba dość w tej materii.Jeżeli to prawo nie zabezpiecza nas przed takimi przypadkami jak np., w niektórych krajach afrykańskich czy bananowych republikach, to zmieńmy lub uczyńmy to prawo lepszym, ale nie wylewajmy dziecka z kąpielą.Od dłuższego czasu obserwuje, u niektórych felietonistów dziwna manierę. Partie polityczne be!, parlament be!, referenda be!, wybory be!, komisje sejmowe be! itp.Ciekawe jak autorzy tych publikacji wyobrażają sobie realizację demokracji w Polsce? Jej działanie bez partii politycznych, parlamentu i innych władz wybieranych przez obywateli. Chyba nie tak jak były prezydent Wałęsa, który zamierza 5 lat rządzić dekretami (audycja "Co z tą Polska? S.Lisa). A może "genialny" przywódca Samoobrony, który stanie się "ojcem i matką" narodu.Demokracja to trudna rzecz. Można wszystko sprowadzić w dyskusji ad absurdum i ośmieszyć. Oczekiwałbym jednak od felietonistów jakichś propzycji rozwiązań, a nie tylko biadolenia i okazywania swoich sympatii czy antypatii politycznych.Czy tak, czy inaczej i tak część Pańskich pieniądzy popłynie w stronę tych, którzy je od pana wyciągną. Niekoniecznie musza to byc akurat politycy.Pozdrawiam
Zbig / .* / 2005-04-22 12:47
Nic nie rozumiem. Kto mi zaręczy, że pieniądze publiczne nie trafią do człowieka związanego z wielką korporacją (w USA jest to normalny lobbing) albo z wywiadem (tu kłania się nasz kontrwywiad aby do tego nie dopuścić). Wtedy nie dość że będziemy mieli osobę, która będzie promować prywatę to jeszcze za publiczne pieniądze. I reguły demokracji, parlament, referenda i wybory nie mają tu nic do rzeczy.
Zbig / .* / 2005-04-22 12:46
Nic nie rozumiem. Kto mi zaręczy, że pieniądze publiczne nie trafią do człowieka związanego z wielką korporacją (w USA jest to normalny lobbing) albo z wywiadem (tu kłania się nasz kontrwywiad aby do tego nie dopuścić). Wtedy nie dość że będziemy mieli osobę, która będzie promować prywatę to jeszcze za publiczne pieniądze. I reguły demokracji, parlament, referenda i wybory nie mają tu nic do rzeczy.
Roberto / .* / 2005-03-30 16:09
Panie Darson, oczywiście że wszelkiej maści "czynownicy" i wodzowie jak Andrzej L i paru innych powinni pałętac się na onbrzeżach polityki, a nie zasiadac (własciwie zalegać) w ławach na Wiejskiej. Jednak nie możemy w ramach demokracji z jednej strony odbierać samotnym matkom z dzieciakami ostatnie ochłapy (bo to nie środki do życia), uzasadniając że "wysokie" zasiłki są "niemoralne" (w domyśle na dzieci trzeba zapracować), a z drugiej strony oddać lekką rączką 10baniek w ofierze demokracji (wybory kosztują). To kandydaci na najwyższy urząd nie muszą już pracować na swoje stanowisko? To właśnie brak demokracji. Poza tym strach mnie ogarnia, jeśli osobnik mając reprezentować niezbyt bogaty naród zaczyna od wydania tych 10 milionów - nie podając żadnych(!) wydatków kampanii. Grdzie jest ten mechanizm kontrolny o którym Pan wspomina? Założę się o moją miesięczną premię że w sprawozdaniach z kampanii znajdą się pozycje "konsultacje", "analizy", "inne" itp. bzdury do wyprowadzania tych pieniędzy. Czy słyszał pan o jakimś przetargu na usługi drukarskie, tak aby koszt ulotek, materiałów poligraficznych kandydata był najniższy akceptowalny? Na marginesie: nie dywagujemy na temat kandydatury nieznanego w szerokim gronie Józka Pruchawy z Bździągowa, ale ludzi będących od wielu lat na świeczniku, na pierwszych stronach gazet, znanych ze swoich poglądów, decyzji itp. Niestety ale wg. mnie taka kwota to po prosu wyprowadzanie naszej kasy. Prosiłbym w tym miejscu o głos speców od reklamy/promocji/PR: panowie co można osiągnąć w komercyjnej kampanii, z dobrze znanym produktem, wydając 10milionów złotych.Pozdrawiam,

Najnowsze wpisy