Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Mateusz Gąsiorowski
Mateusz Gąsiorowski
|

Fundusze i otwarte granice to nie wszystko. Oto prawdziwe unijne konfitury [TYLKO U NAS]

1033
Podziel się:

Unijne fundusze i otwarte granice - te korzyści sprawiają, że Polacy niemal jednogłośnie opowiadają się za członkostwem w Unii Europejskiej. Nie dostrzegamy jednak, że główne gospodarcze profity są w zupełnie innym miejscu. A negatywne efekty takiej sytuacji możemy odczuć już niedługo.

Fundusze i otwarte granice to nie wszystko. Oto prawdziwe unijne konfitury [TYLKO U NAS]
Około 1400 zł miesięcznie mniej zarabiałby przeciętny Polak, gdyby w 2004 r. Polska nie weszła do Unii Europejskiej (East News, JOHN THYS, AFP)

Z zestawienia transferów pieniędzy między Polską a Unią Europejską opublikowanego przez Ministerstwo Finansów wynika, że od początku naszego członkostwa nad Wisłę trafiło ponad 208 mld euro. W tym czasie do wspólnego budżetu wpłaciliśmy 67 mld euro. Saldo rozliczeń pomiędzy Polską a UE wynosi więc ok. 141 mld euro.

Fundusze te niewątpliwie pozwoliły nam ruszyć w pogoń za gospodarkami zachodniej Europy. Raport przygotowany na zlecenie Fundacji Schumana i Fundacji Konrada Adenauera, którego wyniki publikujemy jako pierwsi, wskazuje, że polski PKB na głowę mieszkańca wzrósł w czasie 17 lat członkostwa z 49 proc. do 76 proc. unijnej średniej. Dzięki temu zmniejszyliśmy o ponad połowę dystans gospodarczy dzielący nas od krajów zachodniej Europy, a niektóre z nich już prześcignęliśmy. Co istotne, członkostwo w UE odpowiada za ponad połowę całego wzrostu PKB odnotowanego przez Polskę po roku 2003.

Korzyści z członkostwa w UE

Unijne pieniądze, pozwalające gonić zachodnią Europę, a także możliwość swobodnego podróżowania po Starym Kontynencie, sprawiają, że 90 proc. Polaków popiera naszą obecność w Unii Europejskiej - wynika z sondażu CBOS. W porównaniu z badaniem z grudnia 2020 r. grupa zwolenników członkostwa Polski w UE wzrosła o 2 punkty proc.

Zobacz także: Polexit. Unia nam niepotrzebna? Balcerowicz oburzony

Członkostwo w Unii to jednak nie tylko fundusze. Jak zauważają eksperci, główną gospodarczą korzyścią jest bowiem wspólny rynek (JRE), zapewniający swobodny przepływ towarów, osób, usług i kapitału oraz nieskrępowany dostęp do gigantycznej liczby potencjalnych odbiorców (do czasu brexitu ponad 500 mln, obecnie 450 mln konsumentów). - Fundusze europejskie, wbrew obiegowej opinii, pełnią jedynie funkcję pomocniczą. Efekty udziału w jednolitym rynku są co najmniej trzykrotnie większe niż powszechnie dostrzegane korzyści z tytułu napływu do Polski funduszy unijnych – podkreśla prof. Witold M. Orłowski, koordynator naukowy raportu.

Co jeszcze ważniejsze - odnotowują autorzy raportu - efekty udziału w JRE mają charakter trwały i mogą kumulować się w przyszłości, podczas gdy efekty napływu do Polski funduszy unijnych będą się zmniejszać.

Polski eksport do UE

Jak czytamy, polski eksport towarów do UE wzrósł w ciągu 17 lat z 39 mld do 189 mld euro. Import z krajów UE rósł natomiast znacznie wolniej - z 42 mld do 129 mld euro. "Pozwoliło to na wyraźną poprawę salda wymiany handlowej, dzięki któremu Polska osiągnęła znaczną nadwyżkę. Dynamicznie rósł także eksport usług, który zwiększył się pomiędzy rokiem 2003 a 2020 z 7 mld do 41 mld euro. W tym samym czasie polski import usług z krajów UE wzrósł z 7 mld do 28 mld euro" - czytamy.

Eksperci wskazują, że członkostwo w UE pozwoliło wykonać cywilizacyjny skok także polskiemu rolnictwu. Również w tym przypadku kluczowe nie okazały się jedynie fundusze, ale też wspólny rynek.

Polski eksport rolno-spożywczy do krajów UE zwiększał się w latach 2003–2019 niemal dziesięciokrotnie, wzrastając z 2,8 mld euro do 25,9 mld euro, przy czym nadwyżka wzrosła w tym czasie z 0,5 mld euro do 10,5 mld euro. Bycie poza Unią i związane z tym bariery w sprzedaży towarów miałyby katastrofalny wpływ na sytuację polskich rolników - podkreślają autorzy raportu.

Polska w UE. Efekty członkostwa

Autorzy raportu wyliczyli, że dostęp do wspólnego rynku doprowadził do przyspieszenia tempa wzrostu polskiego PKB szacunkowo o 1,6–2,1 punktu procentowego średniorocznie. Z kolei fundusze unijne z zwiększyły tempo wzrostu PKB o ok. 0,3–0,5 punktu procentowego średniorocznie. "Łącznie można więc szacować, że członkostwo w UE prowadziło do dodatkowego wzrostu polskiego PKB o 1,9-2,6 punktu procentowego średniorocznie.

Reasumując - jak czytamy w raporcie - gdybyśmy w 2004 r. nie weszli do Unii Europejskiej, obecnie przeciętny Polak zarabiałby miesięcznie o ok. 1400 zł brutto mniej. Minimalne wynagrodzenie byłoby natomiast niższe o 800 zł od obecnego. "Nasze dochody, realnie niższe o 25-30 proc., byłyby na poziomie dochodów mieszkańców Bułgarii, czyli najuboższego państwa w całej Unii" - podano.

Rafał Dymek, dyrektor Fundacji Schumana, zwraca uwagę, że kojarzone najczęściej z Unią fundusze europejskie miały znaczny wpływ na przyspieszenie rozwoju gospodarczego Polski. - Jednak wpływ ten nie był tak duży, jak udział w Jednolitym Rynku Europejskim. Fundusze natomiast na pewno przyczyniły się do poprawy jakości życia w Polsce i pomogły zapewnić naszemu krajowi skok cywilizacyjny - podkreśla.

Główne korzyści z członkostwa w UE

Dlaczego więc Polacy nie wiedzą, gdzie leżą główne korzyści z członkostwa w UE? Zdaniem ekspertów, paradoksalnie, wpływ na to mogła mieć prounijna kampania informacyjna ze strony władz. "Łatwiej było wytłumaczyć społeczeństwu proste korzyści budżetowe niż wymagające większego zrozumienia mechanizmów ekonomicznych gospodarcze korzyści udziału w JRE. Uciekając przed kwestiami trudniejszymi do wytłumaczenia, politycy woleli wskazywać korzyści najbardziej widoczne dla ludzi, w tym zwłaszcza unijne fundusze oraz swobodę podróży i podejmowania pracy" - wyjaśniają.

Dodają, że pokazanie nie do końca prawdziwego obrazu korzyści jest ryzykowne, bo prowadzi do oczywistego pytania: czy jeśli w przyszłości Polska przestanie być beneficjentem netto budżetu UE, to nasze członkostwo straci sens?

Jak zauważają eksperci, widać już wyraźnie, że taka teza może stać się jednym z głównych narzędzi sił antyeuropejskich, dążących do wyprowadzenia Polski z Unii. "Polacy muszą zrozumieć, gdzie są prawdziwe korzyści członkostwa – i dlaczego życiowym interesem naszego kraju jest nie tylko pozostanie w Unii, ale utrzymanie się w jej najsilniej integrującym się centrum" - podsumowują autorzy raportu.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(1033)
tadek
5 miesięcy temu
jeszcze dopiszcie że prawie 200 MLD ROCZNIE tak rocznie zarabiają firmy unijne w Polsce + tania siła robocza
Ahahhahahahah...
6 miesięcy temu
90% popiera ? Hahahahhahahahahahahahhaha
brd
6 miesięcy temu
w pierwszej kolejności wyegzekwować do niemcorów REPARACJE wojenne i unijny kołchoz nam nie jest potrzebny,
tosiewytnie
6 miesięcy temu
Nikt jakoś nie podaje jaką sumę pieniędzy kraje Unii w czasie naszej do niej przynależności wytransferowały z Polski w postaci zysków swoich firm. Są to kwoty znacznie przewyższające dotacje dla naszej ojczyzny. Nie tylko różnicę o której mowa w artykule. To jest cała prawda o Unii. Kupując od TuSSka (on też robi sobie żarty z nazwisk innych) za bezcen nasze fabryki by je zamknąć. Pozbywali się w ten sposób bardzo słabej przyznam ale jednak konkurencji. U nich rosło zatrudnienie a w Polsce bezrobocie. Pracowano wtedy u nas za 5 złotych na godzinę żeby przeżyć albo wyjeżdżano. Do tego doprowadził wtedy premier RP Donald Tusk ze swoją sitwą. Chcecie powrotu tego co było. Po to Tusk ponownie został przysłany przez Niemców do Polski i działa dziś rękami Unii.
Pola.K
6 miesięcy temu
Korea ta praworządna ma na sprzedaż małe elektrownie atomowe i proponuje je Polsce. Byli byśmy samowystarczalni energetycznie. Japonia widząc co się w Unii dzieje proponuje nam wzmocnienie współpracy gospodarczej. Może jednak Unia to nie jest cały świat. A Francja tak jak w Australii wyślizgana na okręty też chce nam budować elektrownie atomowe. Ale jak nie zacznie głośno w Unii popierać Polski to tutaj też może ją ktoś wyślizgać.
...
Następna strona