Notowania

węgiel
22.01.2020 20:15

Do Polski wciąż trafiają miliony ton rosyjskiego węgla. "Jesteśmy na niego po prostu skazani"

Choć w Polsce złóż węgla i kopalni nie brakuje, to wciąż sprowadzamy miliony ton z zagranicy. Przede wszystkim z Rosji, ale też nawet z Mozambiku, USA czy Kolumbii. Eksperci radzą jednak, żeby do sprowadzanego węgla się przyzwyczaić. - U nas wydobycie się po prostu nie opłaca - mówią.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Forum/WP)
Węgiel wciąż masowo przybywa do nas z Rosji. Eksperci przekonują, że prędko to się nie zmieni (Fot: Agencja Forum)

Od stycznia do listopada 2019 r. Polska sprowadziła z zagranicy 14,9 miliona ton węgla, wynika z danych Eurostatu. To sporo mniej niż w rekordowym 2018 r. - wtedy to było 19,3 mln tony.

Jednak import był zdecydowanie większy niż w 2017 (niecałe 13 mln ton), nie wspominając już o wcześniejszych latach (po 8,3 mln ton w 2016 i 2015).

Nie tylko sama skala importu może zaskakiwać w kraju w końcu znanym z wielkich złóż węgla. Niełatwo zrozumieć również to, czemu większość węgla trafia do nas z Rosji - a to aż 66 proc. Sporo surowca trafia do nas też z dość egzotycznych kierunków - Kolumbii, a nawet z Mozambiku.

Powstanie Parku Naukowo-Technologicznego w Opolu i jego znaczenie dla rozwoju gospodarczego regionu

(WP.PL)
(Fot: Money)

Eksperci podkreślają, że import udało się w 2019 choć trochę ograniczyć. Ale nie mają dobrych informacji. Węgiel jak sprowadzamy, tak będziemy sprowadzać. Bo wydobycie jest ciągle u nas bardzo drogie.

- Czemu tyle węgla trafia do nas akurat z Rosji? Tu odpowiedź jest wbrew pozorom dość prosta. Nikt już w Europie, poza tym krajem, węgla na dużą skalę nie wydobywa - mówi money.pl Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki i w latach 90. pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa.

Zdaniem Markowskiego, z Rosji po prostu czarny surowiec można najszybciej i najłatwiej sprowadzić.

A czemu musimy sprowadzać? - Mnóstwo węgla leży u nas na zwałach, to fakt - przyznaje ekspert. - Ale to, że musimy go jednocześnie sprowadzać, to efekt wieloletnich zaniedbań czy wręcz zaniechań inwestycyjnych - uważa Jerzy Markowski.

Przez to, jak mówi ekspert, eksploatuje się w Polsce głównie złoża z niskich poziomów, a to jest mniej efektywne. Gdyby polskie kopalnie potrafiły docierać do wyższych partii, wydobycie byłoby bardziej opłacalne. Materiał byłby lepszej jakości, bardziej kaloryczny. Jednak, jak zaznacza Markowski, wiele ekip rządowych nie chciało inwestować w tę branżę. Markowski zarzuca sporo też górniczym związkom zawodowym. Te miały nie być zainteresowane nowymi inwestycjami, a przede wszystkim podwyżkami i gwarancją zatrudnienia.

Eksperci są więc zgodni, że to nie jest tak, że polski węgiel jest niskiej jakości. Po prostu nasze kopalnie nie docierają do złóż "lepszego" surowca - bo przez niedoinwestowanie cierpią na brak odpowiedniego sprzętu i możliwości technicznych.

Markowski więc optymistą nie jest. - Mamy taki, a nie inny model elektroenergetyki, że węgiel nam jest po prostu niezbędny - dodaje.

W innych krajach zresztą, jak zauważa, nie jest inaczej. - Niemcy zamknęli ostatnią kopalnię węgla kamiennego pod koniec 2018 roku. I co? W zeszłym roku sprowadzili z zagranicy 60 mln ton - opowiada money.pl, zaznaczając, że "chyba nie powinniśmy iść tą drogą".

"Rzeczpospolita" o stratach, ministerstwo o zyskach

Jak gigantyczny import przekuwa się na sytuację polskiej branży węglowej?

Według dziennika "Rzeczpospolita", węglowe firmy w Polsce są pod kreską - od stycznia do listopada 2019 r. zanotowały łącznie 460 mln zł straty netto. To może zaskakiwać, bo jeszcze w 2018 r. branża ta miała 980 mln zł zysku.

- Największym problemem są rosnące koszty, ale też problemy ze sprzedażą surowca - właśnie ze względu na gigantyczny import - podawała "Rz".

Do informacji dziennika szybko odniósł się jednak wiceminister aktywów państwowych Adam Gawęda, który przekonywał, że kondycja branży, wbrew doniesieniom "Rz", jest bardzo dobra.

- Po 11 miesiącach 2019 r. największe spółki wydobywcze osiągnęły zysk w wysokości 1,08 mld zł - napisał na serwisie społecznościowym. Przedstawiciele resortu doprecyzowali w rozmowie z serwisem netTG.pl, że zysk wypracowały cztery spółki wydobywcze: Polska Grupa Górnicza, Jastrzębska Spółka Węglowa, Lubelski Węgiel Bogdanka oraz Węglokoks Kraj. Na minusie była natomiast spółka Tauron Wydobycie. Jak tłumaczyło ministerstwo, wynika to z "odpisów aktualizacyjnych".

Straty poniosły w ubiegłym roku także prywatne górnicze spółki, podał resort.

A ile węgla wytwarza się w Polsce? Według danych Agencji Rozwoju Przemysłu, od stycznia do końca września 2019 kopalnie wydobyły łącznie ponad 46,1 mln ton węgla - o 1,1 mln tony mniej niż w analogicznym okresie 2018 r.

Według raportu Forum Energii z połowy 2019 roku eksport węgla energetycznego z Polski jest najniższy od 15 lat. A zagraniczni dostawcy w 2018 r. pokrywali już około jedną czwartą całego krajowego zapotrzebowania.

Szacuje się, że najwięcej węgla z Polski trafia do Niemiec. Rocznie to ok. 2,5 mln ton. Drugim ważnym rynkiem są Czechy, gdzie trafia rocznie ok. pół mln ton.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: węgiel, gospodarka, import węgla, węgiel z rosji, surowce, energia, energetyka
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
22-01-2020

brtkWidać że branża górnicza jest zbędna w Polsce, skoro taniej sprowadzić węgiel z Australii niż wydobyć na śląsku. Jak bym górnikom dorzucił jeszcze … Czytaj całość

22-01-2020

ADSNie na darmo Dudy podpuszczają górników. Zamiast inwestować w odnawialne źródła energii wolimy przeżerać kasę na różne plusy. To się musi źle … Czytaj całość

22-01-2020

kibicGórnicy są po to, żeby mogli przyjechać do Warszawy zrobić "porządek" z inną grupą zawodową.

Rozwiń komentarze (344)