import węgla

Rząd PiS skończy walkę z wiatrakami? "Nagle premier pokochał energetykę odnawialną"'
WIDEO

Rząd PiS skończy walkę z wiatrakami? "Nagle premier pokochał energetykę odnawialną"'

- Jestem zwolennikiem odnawialnych źródeł energii – powiedział premier Mateusz Morawiecki i zapowiedział nowelizację ustawy wiatrakowej. Skąd ta zmiana? - Myślę, że premier nigdy nie był przeciwnikiem energetyki odnawialnej, ale nie miał w swoim obozie politycznym wystarczającego poparcia, by forsować rozwiązania korzystne dla tego sektora - powiedziała w programie "Newsroom" WP Justyna Piszczatowska, redaktor naczelna Green-News.pl. - Natomiast faktycznie można dostać zawrotu głowy, jak się słucha ostatnich wypowiedzi, świadczących o tym, jak bardzo rząd nagle pokochał energetykę wiatrową. Słyszymy o bezpieczeństwie energetycznym, ale chodzi przecież o jeden z kamieni milowych. Warto przypomnieć, że rząd PiS wprowadził przepisy, które wykluczyły rozwój nowych projektów energetyki odnawialnej. Rząd deklarował, że ten rozwój trzeba spowolnić, bo jest potrzeba stabilizowania cen energii i zapewnienia bezpiecznych dostaw. Przypomnijmy, że chodzi o odległość wiatraków od zabudowań, która nie może być mniejsza niż 10-krotność wysokości wiatraka, co w praktyce oznacza 2 km. Przy rozproszonej zabudowie, która jest w Polsce, takie tereny trudno znaleźć. A gminy coraz częściej chcą sięgać po pieniądze, które daje energetyka wiatrowa, bo to są wpływy do budżetów samorządów. Przy sprzyjających warunkach pogodowych jesteśmy w stanie czerpać ok. połowę energii z odnawialnych źródeł i nie spalamy tyle węgla. Energia z wiatru daje dużą niezależność, bo pozwala ograniczać zużycie surowców. Możemy w skali roku oszczędzić miliony ton węgla, który sprowadzamy z różnych stron świata.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Górnik bierze 120 tys. zł za odejście z polskiej kopalni i idzie do czeskiej. "Taka jest pomoc z budżetu"
WIDEO

Górnik bierze 120 tys. zł za odejście z polskiej kopalni i idzie do czeskiej. "Taka jest pomoc z budżetu"

– Jestem ogromnym zwolennikiem wydobycia węgla w Polsce - powiedział w programie "Newsroom" WP Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza (1997 r.). – Trzeba utrzymać poziom wydobycia, jaki jest potrzebny na utrzymanie systemów energetycznych. W Polsce potrzebujemy ok. 70 mln ton węgla rocznie, 13 mln w tej chwili pochodzi z importu. Przez 30 lat odchodzenia od węgla nie stworzyliśmy żadnego substytutu. Nie wolno likwidować kopalń; nadal są zalewane kopalnie, niszczone szyby. Natomiast trzeba zrobić to, co zrobiliśmy z siarką, czyli metodami inżynierskimi obniżyć zawartość CO2 w spalinach w energetyce. Świat to robi, są technologie. Tak działają USA, Chiny, my spalamy surowy węgiel i się potem dziwimy, że mamy wysoką emisję CO2. Ale niestety, nasza administracja uwielbia jednoznaczne sformułowania: "odchodzimy od węgla". Tylko że my nie mamy do czego odejść. Energetyka jądrowa powstanie w Polsce w perspektywie 20 lat. Energetyka węglowa bez specjalnych inwestycji może być nadal kontynuowana. Wydobycie węgla w Polsce jest dwukrotnie tańsze od ceny węgla importowanego z zagranicy. Jakość polskiego węgla jest także dużo większa. Dotacje do wydobycia węgla zakończyły się od 1992 r., od tego czasu rząd tylko trzy razy wspierał górnictwo. Od lat budżet dotuje jedynie likwidacje kopalń, także tych, w których nadal są zasoby węgla. Górnik, który zdecyduje się na odejście z kopalni, bez względu na staż pracy, dostaje 120 tys. zł. Śmieszność polega na tym, że polscy górnicy biorą te pieniądze i idą do kopalni czeskich, które są niewiele dalej. I takie jest wydatkowanie na górnictwo z budżetu państwa – opowiadał nasz gość.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak