Wszystko to działo się w dniu, kiedy nie pracowały giełdy w Tokio i Londynie, gdzie szczególnie to drugie miejsce i zlecenia z niego mają z reguły duży udział w warszawskim handlu. Oznaczało to, że inwestorzy lokalni o poranku, a amerykańscy po południu chętni byli do aktywnych działań na parkiecie i jest to pozytywna oznaka. Uwidoczniła się ona głównie w spektrum spółek mniejszych, które dzisiaj wybijało się na rynkowego prymusa i po wzroście indeksu sWIG80 o 0,9 proc. sądzić można, że po pewnej przerwie powrócić może przewaga tego segmentu nad spółkami największymi.