Lawina komentarzy po oświadczeniu prezesa Zondacrypto. "Aż ciężko uwierzyć"
Przemysław Kral, prezes BB Trade Estonia OÜ, właściciela giełdy Zondacrypto, opublikował w czwartek w serwisie X nagranie, w którym odnosi się do publikacji WP i money.pl na temat tego, iż portfel giełdy jest niemal pusty. Jego wypowiedź wywołała szereg komentarzy. "Jest to tragiczna informacja dla wszystkich klientów" - ocenił inwestujący w kryptowaluty Tomasz Mentzen.
6 kwietnia napisaliśmy, że największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków, a przynajmniej część klubów sponsorowanych przez giełdę od miesięcy nie otrzymuje należnych płatności. W tym samym czasie z Zondy wypłacono do innej giełdy ponad 76 mln zł.
Zondacrypto (w skrócie Zonda, a dawniej BitBay) to giełda kryptowalut wywodząca się z Polski. Należy do spółki BB Trade Estonia OÜ, zarejestrowanej w Estonii. Ta z kolei jest kontrolowana przez Divisio Holding AG z Zug w Szwajcarii. Z działalnością giełdy wiąże się mroczna historia jej założyciela - Sylwester Suszek zaginął w 2022 roku. Według nieoficjalnych ustaleń prokuratury został uprowadzony, do dziś nie wiadomo, gdzie przebywa i czy wciąż żyje. Obecnie na czele firmy stoi Przemysław Kral, były prawnik Suszka. W 2022 roku spółka przeszła rebranding.
"Bardzo do tego zachęcam". Ekspert zdradza swoje podejście do płatnych subskrypcji
W czwartek Kral opublikował w serwisie X film z oświadczeniem, w którym odnosi się do naszych publikacji na ten temat. Kral ujawnił m.in. adres portfela, na którym Zonda trzyma 4,5 tys. bitcoinów o wartości ok. 330 mln dolarów. Problem w tym, że firma ani Kral - jak sam mówi - nie mają do tych środków dostępu. Posiada je, według Krala, Sylwester Suszek.
Przemysław Kral publikuje oświadczenie, komentatorzy reagują
Ta deklaracja wywołała szereg komentarzy. "Zonda utraciła dostęp do swojego cold walletu z setkami milionów PLN lata temu wraz ze zniknięciem Sylwestra Suszka. Przyznał to Przemysław Kral w najnowszym nagraniu. Jest to tragiczna informacja dla wszystkich klientów" - napisał zajmujący się inwestowaniem w kryptowaluty Tomasz Mentzen, brat lidera Konfederacji Sławomira Mentzena.
"W największym skrócie: mamy tu apel do człowieka, który zaginął 4 lata temu i prawdopodobnie nie żyje, żeby wyszedł z ukrycia i oddał dostęp do kasy. Wydaje się, że taki apel miał na celu ugaszenie pożaru. Jest to taktyka niestandardowa" - skomentował z kolei Krzysztof Stanowski.
"Czyli Przemysław Kral twierdzi, że giełda ma 330mln dolarów w bitcoinach, ale klucze do portfela ma zaginiony Sylwester Suszek. Mnie uspokoił" - napisał natomiast sarkastycznie dziennikarz TVN Michał Fuja.
W podobnej konwencji wypowiedział się też Piotr Cymcyk. "W ramach poświadczenia swojej wiecznej wypłacalności chciałbym zaprezentować Cold Wallet, na którym jest obecnie 250 TYSIĘCY BITCOINÓW. Niestety nie posiadam tymczasowo do niego kluczy, ale to wyłącznie kwestia tego, że Binance nie chce ich mi udostępnić. Liczę na pozytywne rozpatrzenie moich wniosków kredytowych w licznych bankach" - napisał.
Pytanie o działania biegłego rewidenta
"Aż ciężko w to uwierzyć, ale właśnie Pan Przemysław przyznał, że nie mają dostępu do portfela o wartości ponad 1 mld zł (4500 BTC). Rzekomo klucz prywatny ma Suszek, który zaginął. Brzmi jak skok stulecia" - skomentował natomiast serwis finansowyumysl.pl.
"Prezes Kral wyjaśnił w końcu, gdzie są pieniądze klientów. I to wyjaśnienie jest tak spektakularne, że przez chwilę myślałem, że czytam scenariusz serialu, a nie komunikat prezesa giełdy obsługującej milion klientów" - napisał z kolei Rafał Łapać. "Są. Jest 4500 BTC. Naprawdę. Tylko że Kral nie ma do nich dostępu, bo Sylwester Suszek, założyciel giełdy który zniknął w 2022 roku w okolicznościach badanych przez prokuraturę, nie przekazał kluczy prywatnych do portfela przy ustępowaniu ze stanowiska. I teraz Kral apeluje do Suszka publicznie przez X, żeby oddał klucze" - zwraca uwagę Łapać.
"Zatrzymajmy się tu na chwilę. Prezes największej 'polskiej' giełdy kryptowalut apeluje przez social media do zaginionego człowieka o oddanie kluczy do 4500 bitcoinów. To jest oficjalna odpowiedź na pytanie gdzie są środki klientów. Ale jest jeszcze lepiej. Przez lata audytorzy potwierdzali te 4500 BTC jako składnik aktywów firmy. Jak potwierdzali? Skoro klucze prywatne były w rękach człowieka który zniknął, to na jakiej podstawie biegły rewident uznawał, że spółka te aktywa posiada i kontroluje?" - podkreśla.
"Brak słów. Zonda od 4(!) lat - od dnia zaginięcia Sylwestra Suszka - nie posiada dostępu (klucza prywatnego) do cold walletu na którym jest 4,5k BTC (na dziś to ~1 miliard 200 mln PLN). Ale jak rozumiem wciąż wykazuje go jako aktywo. To jest jakaś komedia" - napisał Mikołaj Pisarski, który jest m.in. doradcą zarządu Fundacji FOR.
źródło: X, money.pl