Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Piotr Bera
|
aktualizacja

Niemiecki kryzys energetyczny wpłynie na całą UE. "W sezonie grzewczym będą rekordowe ceny energii"

Podziel się:

Załamanie niemieckiej gospodarki, do czego może doprowadzić energetyczny szantaż Putina, wpłynie na całą Unię Europejską. To będzie terapia szokowa - twierdzą eksperci i podkreślają, że "lepiej już było". – Może wrócić reglamentacja, np. węgiel na kartki – mówi Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny biznesalert.pl.

Niemiecki kryzys energetyczny wpłynie na całą UE. "W sezonie grzewczym będą rekordowe ceny energii"
Odcięcie od gazu z Rosji może doprowadzić do znaczącego spadku PKB Niemiec. Na zdjęciu w tle stacja odbiorcza dla gazociągu Nord Stream 1 w Lubminie (GETTY, Adam Berry, Sean Gallup)

Od 11 lipca przez dziesięć dni z powodu konserwacji nie będzie działać gazociąg Nord Stream 1. Niemcy się jednak obawiają, że Władimir Putin wykorzysta sytuację, żeby w ogóle zablokować przesył rosyjskiego gazu. Byłoby to dla nich bardzo dotkliwym ciosem.

Przerwa techniczna Nord Stream 1 może zamienić się w całkowite odcięcie dostaw gazu z Rosji. Z pewnością ta sytuacja uderzy w niemiecki przemysł, a problemy Niemiec to problemy Polski i całej Unii Europejskiej – mówi Wojciech Jakóbik.

Jakub Wiech, publicysta i ekspert energetyczny, przypomina, że w tym momencie trzy z czterech głównych gazociągów z Rosji do Europy mogą przestać tłoczyć gaz. Dwa już to zrobiły: Jamalski i Turkish Stream.

Nord Stream 1 ma zostać wyłączony do 21 lipca, a gazociąg Braterstwo tłoczy gaz na niewielkim poziomie. Cierpią te kraje, które wciągnięto w bezalternatywną politykę graną rosyjskim gazem. Przede wszystkim są to Niemcy i Austria. Niemiecka gospodarka bez rosyjskiego gazu może nie przetrwać zimy – mówi Wiech.

Niemcom trudno będzie w krótkim czasie wyjść z kryzysu energetycznego. To pokłosie długotrwałej polityki tego kraju, który teraz jest bezbronny wobec rosyjskiego szantażu. – Zmiana w polityce energetycznej zawiodła, Niemcy powinni otwierać nowe elektrownie jądrowe, a nie je wyłączać. Teraz płacą cenę za swoje błędy  uważa Jakub Wiech.

Ucierpi motoryzacja. I nie tylko

Na straty narażony jest przede wszystkim niemiecki przemysł motoryzacyjny. Dr Lars Gutheil, dyrektor generalny Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej (AHK), wskazuje, że ok. 37 proc. całkowitego zużycia gazu ziemnego w Niemczech przypada na producentów samochodów i ich dostawców.

Firmy z tej gałęzi gospodarki generują więcej niż 10 proc. niemieckiego PKB rocznie. Jest to związane z około 200 odlewniami aluminium, które topią części aluminiowe dla przemysłu motoryzacyjnego. Przemysł chemiczny również zużywa dużo gazu, stanowiąc od 2 do 3 proc. niemieckiego PKB. Ponadto, ważny systemowo przemysł spożywczy również wymaga do produkcji znacznych ilości gazu – mówi Lars Gutheil w rozmowie z money.pl.

– Kryzys gazowy może uderzyć np. w przemysł azotowy. Zaraz pojawią się wysokie ceny nawozów, a następnie żywności. W Europie będzie drożyzna, a to doprowadzi do jeszcze wyższej inflacji. Trudno powiedzieć, jak daleko mogą sięgnąć negatywne konsekwencje braku dostaw gazu. To reakcja łańcuchowa – dodaje Jakub Wiech.

Wojna w Ukrainie i lockdown w czasie pandemii wpłynęły na znaczące podwyżki kosztów działalności niemieckich firm. – Rosnące ceny energii, surowców i prac przygotowawczych, a także perspektywa wyższych kosztów pracy wywierają obecnie dużą presję na niemieckie firmy. Odczuwają to także konsumenci. Jednak nie wszystkie firmy przenoszą rosnące koszty produkcji na swoich klientów – mówi dr Gutheil.

Polsko-Niemiecka Izba zapewnia, że pomimo wojny Niemcy nadal bardzo mocno interesują się polskim rynkiem, a kryzys w Ukrainie wręcz "wzmocnił zainteresowanie Polską wśród niemieckich przedsiębiorstw".

Według Izby na razie nie ma też dowodów, że wojna w Ukrainie ma negatywny wpływ na sytuację polskich pracowników sezonowych w Niemczech.

Generalnie nie ma oznak obniżek płac dla pracowników zagranicznych. Wręcz przeciwnie: w tym roku ustawowa płaca minimalna została podniesiona 1 lipca do 10,45 euro. A od 1 października nastąpi kolejny wzrost płac. Pracownicy otrzymają minimum 12 euro za godzinę – tłumaczy Lars Gutheil.

Polaków, którzy szukają pracy sezonowej, nie brakuje, chociaż w ostatnich latach ich odsetek spadł. W ciągu dekady z 70 do 40 proc.

Ważna energetyczna solidarność

Minister gospodarki Niemiec zaapelował niedawno do obywateli o oszczędzanie. Z kolei władze lokalne decydują się m.in. na wygaszanie świateł na ulicach, zamykanie basenów, a nawet - na ograniczanie dostaw ciepła.

Ważne będzie unijne rozporządzenie SOS, które przyjęto m.in. dzięki staraniom Polski. To rozporządzenie reguluje zasady dzielenia się zapasami gazu w razie kryzysu, a same przepisy wykuwano, żeby w razie czego ratować Polskę. Może się okazać, że uratuje jednak Niemcy, co leży w interesie UE i Polski – mówi Wojciech Jakóbik.

– Odcięcie od gazu z Rosji - według szacunków różnych niemieckich instytutów - może doprowadzić do spadku PKB Niemiec od kilku do nawet 21 proc. Chociaż jedna z analiz mówi o 0,5-proc. wzroście – dodaje.

W ubiegłym roku TSUE przesądził o zastosowaniu zasady solidarności energetycznej. O takie orzeczenie zabiegała Polska, która zaskarżyła decyzję Komisji Europejskiej o zwolnieniu z regulacji unijnych niemieckiego gazociągu OPAL.

TSUE zawyrokował na naszą korzyść ze względu na to, jak istotna jest zasada solidarności energetycznej. Teraz Niemcy mogą potrzebować pomocy, co byłoby prawnie legalne. Ale nie wszystko, co legalne jest uczciwe. To Niemcy doprowadziły do uzależnienia części Europy od rosyjskiego gazu – ocenia Jakub Wiech.

Co nie oznacza, że Niemcom nie należy pomóc.

Blackout w Niemczech to blackout w Polsce?

Wiech zwraca uwagę, że w Niemczech możliwe są reglamentacje czy odcinanie odbiorców od paliwa gazowego. Jeśli zimą będą długie okresy bez wiatru i z pochmurną pogodą, to naszym sąsiadom grożą kontrolowane i niekontrolowane blackouty. To bardzo niebezpieczne, bo blackout w Niemczech może bardzo łatwo stać się blackoutem w Polsce. A sami już wcześniej potrzebowaliśmy pomocy.

W grudniu 2021 r. Polskie Sieci Elektroenergetyczne informowały, że mamy za mało prądu. O pomoc mocową zwrócono się do Niemiec, Litwy, Ukrainy i Szwecji. Takie sytuacje mogą być coraz częstsze.

Nasze elektrownie węglowe są coraz starsze, zwiększa się ich awaryjność. Aż 70 bloków węglowych przekracza wiek projektowy, a mimo to pracują dalej. Potencjał ich awaryjności jest bardzo duży i sporo ryzykujemy. Dlatego dumę trzeba schować do kieszeni, mamy strukturalne problemy z energetyką i pomoc Niemców w przyszłości może okazać się konieczna. Wykorzystajmy ten moment do negocjacji i spróbujmy przeforsować korzystne dla UE z perspektywy Polski zmiany. Nie hodujmy schadenfreude [przyjemność czerpana z cudzego nieszczęścia – przyp.red.] – apeluje Wiech.

"Czeka nas terapia szokowa"

Namawianie do oszczędzania przez rząd federalny to zapowiedź trudniejszych czasów. I jednocześnie próba przygotowania Niemców na drastyczne podwyżki cen energii.

Każda oszczędzona megawatogodzina w Niemczech i Polsce to strata dla Putina i zysk dla Europejczyków. Oszczędności trzeba wprowadzać, gdzie jest to tylko możliwe – podkreślają eksperci.

Nasz portfel zachęci nas do oszczędności. W sezonie grzewczym będą rekordowo wysokie ceny energii i surowców. Lepiej już było, może dojść do reglamentacji, np. węgla na kartki. Obecny kryzys przypomina kryzys naftowy z lat 70. Ale wszystko skończy się dobrze, po perturbacjach UE będzie niezależna od Rosji. W energetyce nie ma jednak darmowych obiadów, czeka nas terapia szokowa – mówi Wojciech Jakóbik.

Kryzys energetyczny i gospodarczy może potrwać kilka lat.

– Żyjemy w nieprzewidywalnej rzeczywistości, gdzie prognozy mogą się wahać od wojny nuklearnej po totalny reset. Najczarniejszy scenariusz zakłada, że za rok brakować surowców będzie również w Polsce, a najbardziej optymistyczny - że wszystko ustabilizuje się za kilka miesięcy – mówi Jakóbik.

Piotr Bera, dziennikarz money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
surowce
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl