Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Kiedy zmienią się indeksy? Możesz wiedzieć wcześniej

Kiedy zmienią się indeksy? Możesz wiedzieć wcześniej

Fot. A. Cynka

Odpowiednia umiejętność wyznaczania punktów skrajnych na wykresach giełdowych spędza inwestorom sen z powiek. Choć poszukiwania te z gruntu rzeczy są skazane na niepowodzenia - umiejętność precyzyjnego wskazania skrajnych punktów byłaby swoistym perpetuum mobile w zakresie zarabiania pieniędzy - możemy wskazać obszary, momenty, w których mamy do czynienia z przesileniami na rynkach. Jeżeli do tego dołożymy odpowiednie działania inwestycyjne, nasza przyszłość finansowa może ulec znacznej poprawie - pisze dla Money.pl Grzegorz Zięba, kierownik sprzedaży detalicznej w KBC Securities.

Generalnie z racji tego, że wydarzenia na giełdzie są obrazem tego co dzieje się w gospodarce (choć według niektórych sytuacja wygląda wręcz odwrotnie – stąd słynne ogon macha psem), to jednak do opisania zmian indeksów giełdowych najlepiej zastosować pojęcie cyklu (cykliczności).

Tak jak cykle gospodarcze się powtarzają, podobnie wygląda sprawa z notowaniami giełdowymi. Dlatego pierwszą cechą, która będzie determinowała naszą analizę, jest cykliczność. Druga cecha, która jest mocno powiązana z pierwszą, to zasada wahadła – to co w ramach cyklu uległo mocnemu wychyleniu w jedną stronę, powróci do średniej, a nawet ulegnie odchyleniu w drugą stronę (tym mocniejszemu, im mocniejsze było początkowe wychylenie).

Trzecią zasadą jest zasada regresji, czyli równania do średniej. Te trzy zasady determinują cykle gospodarcze (a co za tym idzie cykle giełdowe), a także właściwie determinują przepływ środków gotówkowych.

Najpopularniejszą metodą poszukiwania skrajnych punktów jest analogia – jeżeli weźmiemy kilka skrajnych odczytów z przeszłości i porównamy je do bieżącego poziomu, poprzez analogię możemy pokusić się o próbę wyznaczenia dna.

Jednym z najbardziej popularnych wskaźników jest cena do wartości księgowej (dotyczy to uśrednionych wartości dla całego rynku łącznie) – jego popularność bierze się ze względnej stabilności wartości księgowej, w przeciwieństwie do zysków. Jeżeli weźmiemy obecną wartość i porównamy ją z minimami osiąganymi w poprzednich cyklach lub porównamy ją do wartości uśrednionej – to otrzymamy poziom odchylenia, a także na zasadzie porównania atrakcyjność. Obecne poziomy znajdują się blisko wartości skrajnie minimalnych, ale nie są najniżej.

Innym ciekawym wskaźnikiem jest analiza rentowności obligacji długoterminowych (oczywiście w USA). Obligacje te traktowane są jako bezpieczna i płynna przystań, dlatego też w momencie zagrożenia cały kapitał kierowany jest na ten rynek. Kupno obligacji oznacza wzrost ceny obligacji, który powoduje spadek rentowności i opłacalności inwestycji w ten instrument.

Obecnie rentowności pięcio- i dziesięcioletnich obligacji amerykańskich są na rekordowo niskim poziomie (a obligacje trzydziestoletnie blisko minimum z 2009 roku). Zestawienie rentowności obligacji amerykańskich (obecnie 2-3 procent w zależności od obligacji) z zyskownością akcji (liczoną jako odwrotność wskaźnika cena do zysku: przy wskaźniku 20 – rentowność 5 procent, przy wskaźniku 10 – rentowność 10 procent, przy wskaźniku 5 – rentowność 20 procent, oczywiście model liczenia zyskowności akcji jest mocno teoretyczny), która obecnie w USA wynosi około 10-12 procent (podobnie dla polskiego rynku), czyni inwestycję na rynku akcji bardzo opłacalną w porównaniu do inwestycji w obligacje. Tutaj jeszcze można dodać wskaźnik stopa dywidendy (im wyższy, tym inwestycja w akcje atrakcyjniejsza) – samodzielnie oraz w kontekście rentowności obligacji.

Innym bardzo pomocnym wskaźnikiem przy poszukiwaniu skrajnych punktów na rynku jest analiza polityki FED – zgodnie z jednym z najbardziej popularnych powiedzeń na Wall Street: nigdy nie graj przeciwko FED.

Chodzi mianowicie o politykę stóp procentowych. Gdy FED prowadzi politykę luźnych stóp procentowych (niskie stopy, druk pieniądza) - generalnie taniego pieniądza - rynki mają paliwo do wzrostów.

Z kolei wysokie stopy procentowe to drogi pieniądz i delewarowanie. Jednak nie o samą politykę tu chodzi, a o moment jej zmiany. Jeśli w sytuacji obowiązywania wysokich stów procentowych FED przystępuje do ich obniżania, należy uciekać z rynku – w ten sposób mamy sygnał, że wysokie stopy procentowe zdusiły koniunkturę.

Odwrotna sytuacja następuje, gdy przy niskich stopach procentowych rozpoczyna się polityka ich podwyższania (FED zaczyna chłodzić rozgrzaną gospodarkę). Oczywiście nie chodzi tu o incydentalną zmianę stóp procentowych, a o nastawienie w polityce. Reasumując - początek obniżek to koniec hossy, początek podwyżek to koniec hossy.

Przykładem lokalnego wskaźnika w Polsce może być procentowy udział akcji w ogólnej liczbie aktywów, jakie posiadają OFE – do niedawna ustawowy maksymalny poziom tych aktywów wynosił 40 procent i jeżeli udział akcji dochodził do tego poziomu, mieliśmy do czynienia z początkiem bessy na giełdzie w krótkim terminie. Osiągnięcie poziomu 20 procent zbiegało się w czasie z dołkami bessy. Modelowa wartość aktywów akcyjnych powinna wynosić 30 procent (struktura funduszy stabilnego wzrostu, a za taki uważa się OFE). Obecnie poziom aktywów akcyjnych wynosi około 30 procent.

Na następnej stronie przeczytasz m.in.,
jak pomagają media

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
gpw, giełda, jak inwestować
Czytaj także
Polecane galerie
000000000000000000000
91.146.224.* 2011-11-17 11:38
Reasumując - początek obniżek to koniec hossy, początek podwyżek to koniec hossy.
twwt
193.111.166.* 2011-11-10 14:37
zrozumiałem to w ten sposób, że chyba powinoo być obniżenie stóp początek bessy podniesienie początek hossy ale jestem początkujący i nie wiem czy dobrze to interpretuję
cd
46.229.148.* 2011-11-10 13:37
A jakie mają wyniki? (KBC Asset Management)
Zobacz więcej komentarzy (9)