Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
GetBack może zwrócić więcej pieniędzy. Zarząd zrzuca odpowiedzialność na banki

GetBack może zwrócić więcej pieniędzy. Zarząd zrzuca odpowiedzialność na banki

Przemysław Dąbrowski stoi na czele nowego zarządu GetBacku. Fot. EAST NEWS
Przemysław Dąbrowski stoi na czele nowego zarządu GetBacku.

Poszkodowani w aferze GetBack mogą otrzymać w gotówce o połowę więcej pieniędzy, jeśli banki poświęcą się i zrezygnują ze swoich przywilejów - wynika z listu zarządu spółki. Czytamy w nim o poszukiwaniach inwestora i zapowiedziach publikacji wyników finansowych w ciągu miesiąca.

W środę zarząd GetBack wystosował kolejny list otwarty do obligatariuszy, a więc posiadaczy feralnych obligacji firmy. Przypomnijmy, że około 9 tys. osób oraz różne instytucje utopiły w nich blisko 3 mld zł.

Na pięciu stronach władze windykacyjnej spółki przekonują, że najważniejszym celem działania jest w tej chwili wypracowanie takich propozycji układowych, by móc zwrócić ludziom jak najwięcej pieniędzy.

"Najważniejszym zadaniem, które znacznie wpłynęłoby na poprawę warunków propozycji układowej, jest doprowadzenie do sytuacji, w której obligatariusze zabezpieczeni, czyli banki i inne instytucje finansowe, zgodzą się wejść w ramy układu. Jest to oczywiście bardzo trudne zadanie, bo wymaga zbudowania silnego nacisku zarówno ze strony innych obligatariuszy, którzy są dzisiaj w dużo gorszym położeniu prawnym, ale także ze strony KNF i polityków" - czytamy w liście.

Banki, zgodnie z zawartymi ze starym zarządem umowami, mają pełne prawo wymagać od GetBack spłaty całości zobowiązań. Rezygnacja ze scenariusza sanacyjnego dodatkowo umocniła ich pozycję.

Według obecnych władz spółki sytuacja, w której banki zdecydowałyby się na takie same warunki spłaty jak pozostali obligatariusze, dałaby możliwość poprawienia propozycji układowej z 31 do 47 proc. Na tyle zwrotu w gotówce mogliby liczyć. Resztę firma chce oddać w akcjach.

UOKiK wziął się za Getback. Nieprawidłowości przy windykacji i sprzedaży obligacji


 

"W naszej opinii dzisiejszy zarząd GetBack nie ma siły oddziaływania, która sprawiłaby, żeby banki i inne instytucje finansowe same z siebie zrezygnowały z części swoich należności. Tylko kilka instytucji finansowych odpowiedziało pozytywnie na nasze wezwania w tej sprawie. Jednak większość odmówiła udziału w układzie. Dlatego bardzo liczymy na wsparcie Komisji Nadzoru Finansowego" - wskazuje prezes Przemysław Dąbrowski.

Jako drugi ważny element pracy nad poprawieniem warunków układu wymienia skuteczne negocjacje dotyczące rozliczenia transakcji, jakie poprzedni zarząd GetBack zawarł z TFI Altus i TFI Trigon.

Jako ważny element, choć w coraz mniejszym stopniu, wskazuje lepszą efektywność w obszarze działalności operacyjnej spółki, czyli windykacji.

"Z jednej strony znacznie obniżyliśmy koszty funkcjonowania GetBack i skupiliśmy się na działalności windykacyjnej. Problem jednak w tym, że obecna reputacja spółki znacznie obniża jej potencjał w obszarze windykacji. Trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć, że odbudowa GetBack w pełni wartościową firmę windykacyjną może być bardzo kosztowna. Dwa lata, w których wszyscy na rynku windykacji się rozwijali, stary zarząd poświęcił na manipulowanie danymi finansowymi i PR. Spółka straciła ten czas" - czytamy.

W liście prezes podkreśla, że systemy IT są przestarzałe, brakuje nowoczesnych strategii windykacyjnych, a po kryzysie brakuje także ludzi.

Ostatnim elementem pracy nad wypracowaniem planu ratunkowego jest kontynuowanie rozmów z zainteresowaną objęciem udziałów w spółce grupą inwestorów. Podobno biorą w nich udział najwięksi europejscy gracze. "Opcja inwestora oznacza znacząco szybszy okres spłaty dla obligatariuszy" - podkreśla prezes Dąbrowski.

Szef GetBacku zapewnia, że bardzo zależy mu na tym, żeby przed 9 października przedstawić aktualne dane finansowe dotyczące spółki, strategię odbudowy GetBack oraz oferty inwestorów - tak, aby wierzyciele mieli pełny wybór i mogli wybrać najlepsza dla nich wersję. Przyznaje też, że są duże problemy z raportowaniem wyników.

"W spółce w zasadzie nie istnieją systemy raportowania. Część osób z obszaru sprawozdawczości, w tym główna księgowa, odeszli z pracy, naszym zdaniem, częściowo z obawy przed odpowiedzialnością. Pracujemy nad tym, żeby wrócić do sytuacji, w której będziemy w stanie na bieżąco informować o wszystkich aspektach funkcjonowania GetBack, dziś jednak nie mamy możliwości sprostać wymaganiom rynku w tym obszarze. W poprzednich latach stary zarząd starał się raczej zafałszowywać dane finansowe o spółce. My od początku przyjęliśmy założenie, że będziemy w pełni transparentni" - czytamy w liście.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Już 19 września premiera książki pt. Łowcy z kotłowni. Dziki świat finansowych naciągaczy. Książka dostępna jest w przedsprzedaży w księgarniach internetowych

obligacje, banki, list, getback
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
alejajca
2018-09-12 23:29
Okradli ludzi i chcą żeby banki spłaciły część ukradzionych pieniędzy? To jakiś żart? To w takim razie ja też od jutra nie spłacam długu w baku i powiem, że mogę im oddać ale tylko tyle ile pożyczyłem, odsetek nie będę spłacał.
woj
2018-09-12 13:17
Kto to pisze i na czyje zlecenie można się domyślać i mam pytanie czy jakiś bank dał komuś coś więcej bo jak żyje to o tym nie słyszałem, no chyba że bankster nasz premier obieca.
filus
2018-09-12 12:04
nieudacznik dąbrowski nic nie zrobił a wręcz rozwalił firmę. opowiada już takie głupoty że ciężko to słuchać. jeśli ktoś miałby ponosić konsekwencje to właśnie ABRIS. i to KNF powinna naciskać na Abris żeby coś zrobił czyli dofinansowal a Abris nie dość że ukradł kasę blokował inwestorów to teraz jeszcze chce żeby inne firmy coś zrobiły i zrezygnował ze swoich pieniędzy. no żenada. sami niech wyklafaka kasę. kasę która ukradli.,
Pokaż wszystkie komentarze (6)