Nadchodzi nadwyżka LNG. Ceny mogą spaść
Globalny rynek LNG może wejść w okres nadpodaży — pisze Bloomberg. Choć blokada Cieśniny Ormuz chwilowo winduje ryzyko i ceny, kryzys może przyspieszyć inwestycje w nowe projekty poza Zatoką Perską. W efekcie za kilka lat to kupujący mogą dyktować warunki.
Na globalnym rynku LNG zaczyna rysować się perspektywa nadwyżki surowca — pisze Bloomberg. Może to brzmieć zaskakująco, bo Cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta, a największy zakład LNG na świecie nie pracuje. Katar sygnalizuje, że jego naprawa może potrwać co najmniej trzy lata. Mimo to - jeśli rozmowy Waszyngtonu z Teheranem nie zakończą się fiaskiem, a blokada Ormuzu nie przeciągnie się poza lipiec - ceny skroplonego gazu mogą ponownie spaść i pozostać niskie przez dłuższy czas.
Bloomberg zwraca uwagę, że kryzys w Zatoce Perskiej zmieni sposób myślenia importerów, zwłaszcza w Azji. Zamknięcie Cieśniny Ormuz odcięło ok. 20 proc. światowych dostaw LNG, najmocniej uderzając w kraje wrażliwe na ceny energii, takie jak Indie, Bangladesz czy Pakistan. Dla nich bezpieczeństwo dostaw stanie się równie ważne jak cena. W efekcie azjatyccy odbiorcy będą szukać projektów poza Katarem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, wspierając inwestycje w Ameryce Północnej, Afryce czy Ameryce Łacińskiej. Jak podsumowuje Bloomberg, można to ująć słowami: "wszystko poza cieśniną Ormuz zostanie zbudowane".
To oznacza, że trzecia fala podaży LNG, spodziewana wcześniej w latach 2026–2030, nie tylko pozostaje aktualna, ale może okazać się większa i dłuższa. Według Bloomberga opóźnienie wywołane kryzysem w Ormuz może wynieść od kilku do kilkunastu miesięcy, ale dla rynku w perspektywie 2030 r. nie będzie to miało kluczowego znaczenia.
Jak bezpiecznie chronić pieniądze przed inflacją? "Gwarancji nie ma"
Już w ubiegłym roku branża zatwierdziła rekordowe 100 mld m sześc. nowych mocy. "Na całym świecie wciąż istnieje ponad 700 miliardów metrów sześciennych projektów, które oczekują na ostateczną decyzję inwestycyjną, w tym około 110 miliardów w USA, które uzyskały już zgodę organów regulacyjnych" – podaje Międzynarodowa Agencja Energetyczna, cytowana przez Bloomberg.
Utrata reputacji
Pytanie brzmi, czy popyt będzie w stanie wchłonąć tak dużą podaż. Bloomberg ocenia, że będzie to trudne bez dalszego spadku cen LNG. Surowiec w ostatnich latach dwukrotnie stracił część reputacji stabilnego paliwa: najpierw po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, teraz po wojnie z Iranem.
Kupujący mogą więc dywersyfikować nie tylko dostawców LNG, ale też same źródła energii - w stronę fotowoltaiki, baterii i węgla. Krótkoterminowo ceny mogą pozostać podwyższone, bo Europa będzie odbudowywać zapasy przed zimą 2026/2027, a importerzy będą kupować z zapasem. W dłuższej perspektywie Bloomberg wskazuje jednak, że rynek kupującego jest coraz bliżej.