Prawie 20 proc. akcji Grupy Azoty od lat pozostaje związanych z podmiotami rosyjskiego biznesmena Wiaczesława Mosze Kantora. Kluczowe jest to, że po wybuchu wojny w Ukrainie aktywa te zostały objęte sankcjami i zamrożone. A Grupa Azoty podkreśla, że Kantor nie kontroluje i nigdy nie kontrolował spółki, m.in. dlatego że nie posiada odpowiednio dużego pakietu akcji.
Udziały Kantora w Azotach są cierniem w oku kolejnych ekip rządzących. W 2012 roku należący do oligarchy Acron postawił Polskę w stan gotowości, gdy chciał dokonać wrogiego przejęcia w spółce.
Acron to rosyjski gigant działający w branży chemicznej. W 2012 roku, za rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, ogłosił na giełdzie wezwanie do sprzedaży akcji Zakładów Azotowych Tarnów, aby zebrać kontrolny pakiet 66 proc. udziałów. Nie uzgadniał tego kroku z władzami polskiej spółki. Dlatego też Azoty uznały to za próbę wrogiego przejęcia.
Wojanek pod lupą UOKiK. "Bardzo mocno przyglądamy się temu, co się dzieje na rynku"
Jak pisaliśmy w money.pl, plan ostatecznie spalił na panewce m.in. dzięki działaniom rządzących. Rząd PO-PSL wprowadził zapis ograniczający innym inwestorom prawo do wykonywania głosu z posiadanych akcji do 20 proc. Następnie połączył zakłady tarnowskie z tymi w Puławach i stworzył Grupę Azoty. Zwiększenie możliwości finansowych spółki i rozmycie akcjonariatu odwiodło Acron od dalszych planów przejęcia.
"W niewłaściwych rękach to gratka"
Prezes Azotów Marcin Celejewski w rozmowie z serwisem Business Insider Polska, opublikowanej w poniedziałek, zwrócił uwagę, że obecnie łatwiej dostrzec, co mogło stać za wcześniejszymi próbami przejęcia Grupy przez rosyjskich inwestorów. Wskazał przy tym znaczenie infrastruktury przemysłowej, którą przez dekady budowano w Polsce.
W niewłaściwych rękach to w zasadzie wydaje się być gratka
Prezes Azotów o próbach przejęcia "gigantycznej infrastruktury"
Według Celejewskiego jeśli spojrzy się na znaczenie nawozów dla bezpieczeństwa żywnościowego i wcześniejsze zainteresowanie rosyjskiego kapitału polskim koncernem, inaczej ocenia się wydarzenia sprzed lat. Jego zdaniem kontrola nad Azotami - jednym z największych producentów nawozów w Europie - mogłaby mieć znaczenie znacznie szersze niż wyłącznie biznesowe.
Ocenił, że odtworzenie zakładów o podobnej skali i możliwościach produkcyjnych "byłoby w krótkim czasie praktycznie niemożliwe". Z tego powodu tego typu aktywa mają nie tylko wartość gospodarczą, ale również strategiczną.
Dzisiaj jesteśmy w stanie, tak jak w pojawiającym się obrazie, widzieć tak naprawdę, co mogło stać za wcześniejszą próbą przejęcia przez kapitał rosyjski tej gigantycznej infrastruktury
Nawozy stały się elementem bezpieczeństwa
Grupa Azoty to spółka akcyjna, w której Skarb Państwa posiada 33 proc. akcji. Jest drugim w UE producentem nawozów azotowych i wieloskładnikowych oraz jedynym producentem melaminy w Polsce.
Business Insider przypomina, że po kryzysie energetycznym i rosyjskiej agresji na Ukrainę produkcja nawozów zaczęła być traktowana nie tylko jako część przemysłu chemicznego, ale i jeden z filarów bezpieczeństwa żywnościowego. Komisja Europejska wielokrotnie zwracała uwagę, że dostępność nawozów i ich ceny mają bezpośredni wpływ na produkcję żywności w państwach członkowskich.
Produkcja nawozów jest silnie uzależniona od gazu ziemnego, który stanowi zarówno podstawowy surowiec, jak i jeden z największych kosztów działalności. To sprawia, że producenci z Rosji, dysponujący własnymi zasobami gazu, mają naturalną przewagę kosztową nad europejską konkurencją.
Źródło: Business Insider Polska, money.pl