Rosjanie chcieli przejąć polskiego kolosa. "W niewłaściwych rękach to może być gratka"

Temat rosyjskiej obecności w akcjonariacie Grupy Azoty wraca wraz z debatą o bezpieczeństwie gospodarczym i żywnościowym Europy. W podcaście "Biznes i Pieniądze" prezes Grupy Azoty Marcin Celejewski wskazał, że wydarzenia ostatnich lat rzucają nowe światło na wcześniejsze próby przejęcia kontroli nad polskim koncernem.

Rosjanie chcieli przejąć polskiego kolosa. "W niewłaściwych rękach to być gratka"Rosjanie chcieli przejąć polskiego kolosa. "W niewłaściwych rękach to być gratka"
Źródło zdjęć: © East News | Wojciech Strozyk/REPORTER
Magda Żugier

Historia sięga 2012 r., gdy kontrolowana przez rosyjską Grupę Acron spółka Norica Holding ogłosiła wezwanie na akcje Zakładów Azotowych w Tarnowie-Mościcach. Celem było przejęcie większościowego pakietu, jednak operacja zakończyła się niepowodzeniem. W odpowiedzi rozpoczęto proces konsolidacji branży, który doprowadził do powstania obecnej Grupy Azoty - opisuje "Business Insider Polska".

Obecnie niemal 20 proc. akcji spółki pozostaje związanych z podmiotami powiązanymi z rosyjskim biznesmenem Wiaczesławem Mosze Kantorem. Po wybuchu wojny w Ukrainie aktywa te zostały objęte sankcjami i zamrożone.

Nawozy stały się elementem bezpieczeństwa

Jak czytamy, po kryzysie energetycznym i rosyjskiej agresji na Ukrainę produkcja nawozów zaczęła być traktowana nie tylko jako część przemysłu chemicznego, ale również jako jeden z filarów bezpieczeństwa żywnościowego. Komisja Europejska wielokrotnie zwracała uwagę, że dostępność nawozów i ich ceny mają bezpośredni wpływ na produkcję żywności w państwach członkowskich.

Wojanek pod lupą UOKiK. "Bardzo mocno przyglądamy się temu, co się dzieje na rynku"

Dodatkowo produkcja nawozów jest silnie uzależniona od gazu ziemnego, który stanowi zarówno podstawowy surowiec, jak i jeden z największych kosztów działalności. To sprawia, że producenci z Rosji, dysponujący własnymi zasobami gazu, posiadają naturalną przewagę kosztową nad europejską konkurencją.

Według prezesa Grupy Azoty połączenie znaczenia nawozów dla bezpieczeństwa żywnościowego z wcześniejszym zainteresowaniem rosyjskiego kapitału polskim koncernem pozwala inaczej oceniać tamte wydarzenia. Jego zdaniem kontrola nad jednym z największych producentów nawozów w Europie mogłaby mieć znaczenie znacznie szersze niż wyłącznie biznesowe.

"W niewłaściwych rękach to gratka"

Celejewski zwrócił uwagę, że obecnie łatwiej dostrzec, co mogło stać za wcześniejszymi próbami przejęcia Grupy Azoty przez rosyjskich inwestorów. Podkreślił również znaczenie infrastruktury przemysłowej, którą przez dekady budowano w Polsce.

Jak zaznaczył, odtworzenie zakładów o podobnej skali i możliwościach produkcyjnych byłoby w krótkim czasie praktycznie niemożliwe. Z tego powodu tego typu aktywa mają nie tylko wartość gospodarczą, ale również strategiczną.

W niewłaściwych rękach to w zasadzie wydaje się być gratka – ocenił prezes Grupy Azoty.

Dyskusja o rosyjskich wpływach w sektorze nawozowym wraca także w kontekście rosnącego importu nawozów z Rosji i Białorusi. Przedstawiciele branży od dłuższego czasu ostrzegają, że dalszy wzrost takiego importu może osłabiać pozycję europejskich producentów i zwiększać zależność rynku od dostaw zewnętrznych.

Źródło: Business Insider Polska

Wybrane dla Ciebie