Rosjanie chcieli przejąć polskiego kolosa. Znamienne słowa prezesa

Temat rosyjskiej obecności w akcjonariacie Grupy Azoty wraca wraz z debatą o bezpieczeństwie gospodarczym i żywnościowym Europy. W jednej z ostatnich rozmów prezes Azotów Marcin Celejewski wskazał, że wydarzenia ostatnich lat rzucają nowe światło na wcześniejsze próby przejęcia kontroli nad polskim kolosem.

Rosjanie chcieli przejąć polskiego kolosa. "W niewłaściwych rękach to być gratka"W 2012 r. spółka rosyjskiego oligarchy chciała dokonać wrogiego przejęcia polskiego kolosa
Źródło zdjęć: © East News | Wojciech Strozyk/REPORTER
Magda Żugier

Prawie 20 proc. akcji Grupy Azoty od lat pozostaje związanych z podmiotami rosyjskiego biznesmena Wiaczesława Mosze Kantora. Kluczowe jest to, że po wybuchu wojny w Ukrainie aktywa te zostały objęte sankcjami i zamrożone. A Grupa Azoty podkreśla, że Kantor nie kontroluje i nigdy nie kontrolował spółki, m.in. dlatego że nie posiada odpowiednio dużego pakietu akcji.

Udziały Kantora w Azotach są cierniem w oku kolejnych ekip rządzących. W 2012 roku należący do oligarchy Acron postawił Polskę w stan gotowości, gdy chciał dokonać wrogiego przejęcia w spółce.

Acron to rosyjski gigant działający w branży chemicznej. W 2012 roku, za rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, ogłosił na giełdzie wezwanie do sprzedaży akcji Zakładów Azotowych Tarnów, aby zebrać kontrolny pakiet 66 proc. udziałów. Nie uzgadniał tego kroku z władzami polskiej spółki. Dlatego też Azoty uznały to za próbę wrogiego przejęcia.

Wojanek pod lupą UOKiK. "Bardzo mocno przyglądamy się temu, co się dzieje na rynku"

Jak pisaliśmy w money.pl, plan ostatecznie spalił na panewce m.in. dzięki działaniom rządzących. Rząd PO-PSL wprowadził zapis ograniczający innym inwestorom prawo do wykonywania głosu z posiadanych akcji do 20 proc. Następnie połączył zakłady tarnowskie z tymi w Puławach i stworzył Grupę Azoty. Zwiększenie możliwości finansowych spółki i rozmycie akcjonariatu odwiodło Acron od dalszych planów przejęcia.

"W niewłaściwych rękach to gratka"

Prezes Azotów Marcin Celejewski w rozmowie z serwisem Business Insider Polska, opublikowanej w poniedziałek, zwrócił uwagę, że obecnie łatwiej dostrzec, co mogło stać za wcześniejszymi próbami przejęcia Grupy przez rosyjskich inwestorów. Wskazał przy tym znaczenie infrastruktury przemysłowej, którą przez dekady budowano w Polsce.

W niewłaściwych rękach to w zasadzie wydaje się być gratka

- stwierdził prezes Grupy Azoty.

Prezes Azotów o próbach przejęcia "gigantycznej infrastruktury"

Według Celejewskiego jeśli spojrzy się na znaczenie nawozów dla bezpieczeństwa żywnościowego i wcześniejsze zainteresowanie rosyjskiego kapitału polskim koncernem, inaczej ocenia się wydarzenia sprzed lat. Jego zdaniem kontrola nad Azotami - jednym z największych producentów nawozów w Europie - mogłaby mieć znaczenie znacznie szersze niż wyłącznie biznesowe.

Ocenił, że odtworzenie zakładów o podobnej skali i możliwościach produkcyjnych "byłoby w krótkim czasie praktycznie niemożliwe". Z tego powodu tego typu aktywa mają nie tylko wartość gospodarczą, ale również strategiczną.

Dzisiaj jesteśmy w stanie, tak jak w pojawiającym się obrazie, widzieć tak naprawdę, co mogło stać za wcześniejszą próbą przejęcia przez kapitał rosyjski tej gigantycznej infrastruktury

- stwierdził w rozmowie z Business Insider Polska.

Nawozy stały się elementem bezpieczeństwa

Grupa Azoty to spółka akcyjna, w której Skarb Państwa posiada 33 proc. akcji. Jest drugim w UE producentem nawozów azotowych i wieloskładnikowych oraz jedynym producentem melaminy w Polsce.

Business Insider przypomina, że po kryzysie energetycznym i rosyjskiej agresji na Ukrainę produkcja nawozów zaczęła być traktowana nie tylko jako część przemysłu chemicznego, ale i jeden z filarów bezpieczeństwa żywnościowego. Komisja Europejska wielokrotnie zwracała uwagę, że dostępność nawozów i ich ceny mają bezpośredni wpływ na produkcję żywności w państwach członkowskich.

Produkcja nawozów jest silnie uzależniona od gazu ziemnego, który stanowi zarówno podstawowy surowiec, jak i jeden z największych kosztów działalności. To sprawia, że producenci z Rosji, dysponujący własnymi zasobami gazu, mają naturalną przewagę kosztową nad europejską konkurencją.

Źródło: Business Insider Polska, money.pl

Wybrane dla Ciebie