Australijczycy chcą odszkodowania od Polski za kopalnie, które nie powstały. W grze miliardy złotych

- Sprawę rozstrzygnie arbitraż, ale uważam, że stosunek polskich władz do zagranicznych firm ubiegających się o wydobycie, budzi wątpliwości i nie buduje wiarygodności - mówi money.pl Janusz Steinhoff, były wicepremier, minister gospodarki i ekspert rynku energetycznego.

kopalnie Australijczycy toczą spór z Polską o dwie kopalnie. (Fot: Łukasz Kalinowski | Prairie)
Krzysztof Janoś

Australijskie kopalnie w Polsce rocznie miały wydobywać miliony ton węgla. Spółka nie uzyskała jednak stosownych koncesji i teraz przed trybunałem arbitrażowym będzie próbowała udowodnić, że Polska administracja celowo uniemożliwiła jej działanie.

Jak dowodzą Australijczycy, rozwój projektów inwestycyjnych Jan Karski i Dębieńsko zablokowali urzędnicy. Rzeczywiście Ministerstwo Środowiska nie wydało spółce m.in. koncesji wydobywczej. Pytanie tylko czy wszystko odbyło się w granicach prawa?

mBank webinar odc. 2: Cele i plany inwestycyjne – jak je określać?

Praire Mining będzie chciała udowodnić, że urzędnicy celowo podkładali im kłody pod nogi. Spór między australijską i polską stroną będzie rozstrzygał teraz międzynarodowy sąd arbitrażowy. Australijczycy nie mówią oficjalnie o kwotach, ale w grę wchodzą miliardy złotych.

Roszczenie obejmuje wartość dotychczasowych nakładów Prairie na rozwój kopalń Jana Karskiego i Dębieńska. Do tego należy doliczyć utracone zyski. Oczywiście w tego typu sprawach odszkodowanie może obejmować naliczone odsetki związane z przyznanymi odszkodowaniami i wszystkimi kosztami związanymi z dochodzeniem roszczeń arbitrażowych.

12 mld zł?

W czerwcu tego roku "Puls Biznesu" szacował, że roszczenie Prairie Mining może opiewać nawet na kwotę 12 mld zł. O sprawę pytaliśmy w Ministerstwie Aktywów Państwowych. Udało nam się jedynie dowiedzieć, że "sprawa jest analizowana przez Prokuratorię Generalną RP".

Przedstawiciele rządu także stronią od komentarzy. Jak usłyszeliśmy od jednego z nich, sprawa trafiła do arbitrażu i w takiej sytuacji najlepiej powstrzymać się od wypowiedzi niż sprawie zaszkodzić.

- Nie mnie rozstrzygać, kto ma rację. Nie wiem, czy Australijczycy mają odpowiednie podstawy, by ubiegać się o odszkodowanie. Wiem tylko, że zaangażowali duże środki i prowadzili kosztowne badania. Jednak polska administracja nie mogła się z nimi porozumieć w sprawie koncesji na wydobycie - mówi Janusz Steinhoff.

- Sprawę rozstrzygnie arbitraż, ale uważam, że stosunek polskich władz do zagranicznych firm ubiegających się o wydobycie, budzi wątpliwości i nie buduje wiarygodności - dodaje były wicepremier.

Jak podkreśla, prawo, które tworzył w tym obszarze w latach 90. zrównuje wszystkie podmioty w staraniach o koncesje.

- Nie ma różnicowania na zagraniczne i krajowe. Także moje zasadnicze watpliwości budzi czy administracja państwowa w tej sprawie właściwie postępuje i przestrzega prawa. Tym bardziej, że to nie jest odosobniony przypadek - mówi Steinhoff.

Apel do administracji

Przytacza tutaj przykład Kanadyjskiej firmy Miedzi Copper Corporation, która w lutym tego roku również skierowała sprawę do arbitrażu międzynarodowego. Roszczenia mogą według "Dziennika Gazety Prawnej" sięgnąć nawet pięciu mld złotych.

Kanadyjczycy spierają się tu ministerstwem środowiska, które uchyliło im koncesje. Teren ewentualnego wydobycia jest w Sudetach. Pobliskie tereny eksploatuje już KGHM.

- Trzeba to na pewno dobrze wyjaśnić, bo to kwestia przestrzegania prawa. Nam przecież powinno i myślę, że zależy na inwestorach zagranicznych. Jeśli jednak się okaże, że polska administracja wykazała tu złą wolę, trzeba będzie płacić. Tak jak i my dostaliśmy pieniądze od Gazpromu, również zasądzone przez arbitraż - dodaje Janusz Steinhoff.

Były wicepremier mówi tu o sprawie, w wyniku której, Gazprom zwrócił Polsce 1,5 miliardów dol.

- Apeluję do administracji o przestrzeganie prawa, bo trzeba mieć świadomość, że podmioty zagraniczne w razie jakiś nieprawidłowości będą występowały z roszczeniami do Skarbu Państwa - podsumowuje nasz rozmówca.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Wrze na Bliskim Wschodzie. Ropa wciąż drożeje
Wrze na Bliskim Wschodzie. Ropa wciąż drożeje
Giełdy w Azji "krwawią". Dwucyfrowy spadek w Korei Południowej
Giełdy w Azji "krwawią". Dwucyfrowy spadek w Korei Południowej
Sądny dzień dla kredytobiorców. Jaką decyzję ogłosi prezes NBP?
Sądny dzień dla kredytobiorców. Jaką decyzję ogłosi prezes NBP?
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 04.03.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 04.03.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 04.03.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 04.03.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 04.03.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 04.03.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 04.03.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 04.03.2026
Polacy toną w długach. Oto gdzie jest najgorzej
Polacy toną w długach. Oto gdzie jest najgorzej
Gigant naginał prawo? Grozi mu nawet 3-letnie wykluczenie z przetargów
Gigant naginał prawo? Grozi mu nawet 3-letnie wykluczenie z przetargów
Wstrząs na rynkach dopiero nadejdzie? "To może zająć kilka tygodni"
Wstrząs na rynkach dopiero nadejdzie? "To może zająć kilka tygodni"
Wakacje mogą mocno podrożeć. Oto efekt konfliktu na Bliskim Wschodzie
Wakacje mogą mocno podrożeć. Oto efekt konfliktu na Bliskim Wschodzie
Wenezuela wraca do gry. Oto nowe umowy z USA
Wenezuela wraca do gry. Oto nowe umowy z USA