"Awarie" na Orlenie. Są zatrzymania. Waldemar Żurek komentuje

ABW zatrzymała pięciu byłych i obecnych menedżerów Orlenu, w tym byłego członka zarządu spółki z lat 2018-2024. Prokuratura bada sprawę zaniżania cen paliw jesienią 2023 r. Orlen twierdzi, że przedwyborcza polityka cenowa kosztowała spółkę 3,5 mld zł. "To nie był żaden cud gospodarczy. To było działanie na szkodę majątku narodowego, by ratować władzę partii" – tak sprawę komentuje minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.

"Awarie" dystrybutorów na Orlenie. Są zatrzymania"Awarie" dystrybutorów na Orlenie. Waldemar Żurek: to nie był żaden cud gospodarczy
Źródło zdjęć: © EAST_NEWS | ZipZapic.com
Malwina Gadawa

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała pięciu byłych i obecnych menedżerów Orlenu. Jak poinformowała we wtorek Prokuratura Krajowa, wśród zatrzymanych jest były członek zarządu spółki z lat 2018-2024.

"Awarie" dystrybutorów. Są zatrzymania. "To nie był cud"

"Wszystkim zatrzymanym prokurator przedstawił zarzuty w prowadzonym od ponad dwóch lat śledztwie dotyczącym bezpodstawnego zaniżania cen paliw w okresie od sierpnia do listopada 2023 r." – przekazała prokuratura.

Minister sprawiedliwości: Obajtek ręcznie sterował cenami

Do sprawy odniósł się minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.

"Jesienią 2023 r. Daniel 'wszystko mogę' Obajtek ręcznie sterował cenami na stacjach. Zaniżanie cen wbrew rynkowi tuż przed wyborami i bezczelne wmawianie Polakom"awarii dystrybutorów" – to nie był żaden cud gospodarczy. To było działanie na szkodę majątku narodowego, by ratować władzę partii. Daniel Obajtek nazywa to" sukcesem". Kodeks karny nazywa to wyrządzeniem szkody majątkowej wielkich rozmiarów" – napisał na platformie X minister sprawiedliwości.

– Chcę powiedzieć jedną rzecz, której tak naprawdę nie podaruję, bo to jest skandal nad skandale. Wydarzyło się to wczoraj. Wczoraj, panie redaktorze, zostali zatrzymani byli moi menedżerowie, i nie tylko moi, bo jeszcze pracownicy, którzy do tej pory pracowali w Orlenie. Wie pan, za co zostali zatrzymani? Za to, że w Polsce były paliwa poniżej 6 zł – powiedział we wtorek rano europoseł PiS, były prezes Orlenu, w programie "Tłit" Wirtualnej Polski.

Orlen: import przestał się opłacać

Biuro prasowe Orlenu tłumaczy, że około jedna trzecia konsumpcji paliw w Polsce jest zaspokajana importem. W związku z tym krajowe ceny muszą – według Orlenu – pozostawać powiązane z cenami gotowych paliw na rynkach międzynarodowych.

W przeciwnym razie importerzy przestają sprowadzać paliwa, ponieważ musieliby sprzedawać je taniej, niż sami je kupują.

"Dokładnie tak się stało. Sprzedający poniżej rynku Orlen zatrzymał import paliw do Polski" – podało biuro prasowe spółki, powołując się również na stanowisko Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

Orlen zwrócił też uwagę, że od początku lipca do końca września 2023 r. globalne notowania diesla wzrosły o około 40 proc. W tym samym okresie, jak podkreśla spółka, Polska była jedynym krajem w Unii Europejskiej, w którym ceny paliw spadły.

"Co by się wydarzyło, gdyby to szaleństwo trwało dłużej? W Polsce wyschłyby źródła paliw. Na tym procederze – na tej przedwyborczej akcji – straty Orlenu wyniosły 3,5 mld zł. A byłyby jeszcze większe, gdyby ta sytuacja trwała dłużej. Kto na tym zyskał? Nasi zachodni sąsiedzi zatankowali wtedy w Polsce ponad 80 milionów litrów paliwa." – czytamy w komunikacie spółki na platformie X.

Wybrane dla Ciebie