Notowania

Brak leków wciąż jest problemem. Na infolinii pracują ludzie z łapanki

Od poniedziałku działa specjalna infolinia dla pacjentów. Choć "działa" to dużo powiedziane - jest problem, by się dodzwonić, a gdy się uda, konsultant nie zawsze pomoże. Minister zdrowia zapewniał, że problem z lekami jest rozwiązany, ale nie jest. Leków w Polsce nadal brakuje.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Pixabay.com)
Leków nadal brakuje, a infolinia nie działa tak, jak powinna (Fot: Pixabay.com)

Mimo zapewnień ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, że problem z lekami był techniczny, dotyczył całej Europy i jest już rozwiązany - tak naprawdę nie jest. Pacjenci nadal nie mają dostępu do wielu lekarstw, zdaniem Naczelnej Izby Aptekarskiej brakuje ich pół tysiąca. Z kolei główny inspektor farmaceutyczny Paweł Piotrowski informował, że są problemy z dostępnością do około 95 substancji leczniczych, co przekłada się na ponad 300 leków.

- Problem z dostępnością do leków został rozwiązany, był problemem technicznym, związanym z globalnymi mechanizmami rynku farmaceutycznego. Mamy zapewnienia od producentów i wiemy z naszych danych, że te leki są już w Polsce - mówił w czwartek minister zdrowia.

Jednak, mimo zapewnień o tym, że problemu nie ma, od poniedziałku działa Telefoniczna Informacja Pacjenta, dostępnej pod bezpłatnym numerem: 800 190 590. Pracownicy Narodowego Funduszu Zdrowia i Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego udzielają informacji o brakujących lekach oraz o dostępności zamienników. A przynajmniej starają się, bo dodzwonić się na infolinię jest niezmiernie trudno.

Obejrzyj: Kryzys lekowy. "Wniosek numer 1: poprawić dostęp do informacji"

A leków nadal nie ma. - Spływają do nas nowe raporty z aptek i widzimy, że nie jest wcale lepiej niż przed tygodniem – mówi "Gazecie Wyborczej" Michał Byliniak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. - Te kilka dostaw, o których mówił minister, to jakby chcieć spłacić hipotekę chwilówką - dodaje inny wiceprezes NRA Marek Tomków.

Problem z infolinią

Telefoniczna Informacja Pacjenta jest bardzo potrzebna, brakuje leków, a to jedyne miejsce, gdzie - bez wychodzenia z domu - pacjenci mogą się upewnić co do dostępności potrzebnych im leków. A przynajmniej powinni uzyskać takie informacje. Jednak - jak opisuje "Gazeta Wyborcza" - na infolinię dodzwonić udaje się dopiero za trzecim razem. A gdy już po drugiej stornie odzywa się głos, zapytany o Glucophage w dawce 500 mg, o który od tygodni pytają w aptekach dziesiątki tysięcy chorych na cukrzycę, konsultant dębieje i pyta: "a jak to się pisze?".

Z informacji "GW" wynika, że ludzi do obsługi infolinii zatrudniano w pośpiechu jeszcze w weekend, a bez odpowiedniego przeszkolenia trudno o rzetelną pomoc. W weekend właśnie udało się zebrać do pracy 30 osób, jednak bez przeszkolenia farmaceutycznego, więc są w stanie powiedzieć jedynie, w jakiej aptece jest dany lek.

Jest jeszcze jeden problem - system ZSMOPL, czyli Zintegrowany System Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi, który kosztował państwo 10 mln zł, nie sprawdza się w kryzysowej sytuacji. Dlatego nawet przedstawiciele resortu zdrowia zachęcają pacjentów do korzystania z komercyjnych wyszukiwarek. Jednak one zbierają dane tylko z części aptek, najczęściej - z największych sieci. "GW" podaje, że nawet pracujący na infolinii korzystają z tych narzędzi.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: leki, brak leków, apteki, infolinia, ministerstwo zdrowia, gospodarka, wiadomości
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
16-07-2019

ja123Zamiast zakupic leki ,to otwieraja infolinie ,bo to taniej wychodzi ,robiac sobie jaja z ludzi!!!!

16-07-2019

pqpNiech żyje PIS i jego socjalizm!! Mieliśmy być drugą Japonią (Wałęsa), potem drugą Irlandią (Tusk), a będziemy drugą Wenezuelą.

16-07-2019

bomulwynik wyszukiwania leku na tarczycę: brak w promieniu 50 km, po co infolinia? leku nie wyprodukuje!

Rozwiń komentarze (9)