CBA weszło do domu byłego ministra PiS. "Jestem dumny z tej inwestycji"

Paweł Gospodarczyk
Krzysztof TchórzewskiKrzysztof Tchórzewski
Źródło zdjęć: © East News | Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Agenci CBA przeszukali dom byłego ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego w związku ze śledztwem dotyczącym elektrowni Ostrołęka C. Polityk PiS zapewnia, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Co więcej, mimo strat sięgających 1,3 mld zł nadal broni inwestycji. – Jestem dumny z tej inwestycji – powiedział Onetowi.

W środę rano funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego pojawili się w domu Krzysztofa Tchórzewskiego, byłego ministra energii w rządzie PiS. Przeszukanie było częścią szeroko zakrojonej akcji dotyczącej nieprawidłowości przy budowie elektrowni Ostrołęka C. Służby zatrzymały 25 osób, głównie byłych i obecnych menedżerów spółek związanych z inwestycją.

– Potwierdzam, funkcjonariusze byli dzisiaj u mnie w domu. Zapukali o szóstej rano – powiedział Tchórzewski w rozmowie z Onetem.

Były minister relacjonował, że agenci dokładnie przeszukali jego mieszkanie, ale – jak twierdzi – nie znaleźli poszukiwanych materiałów.


WIDEO
Przyszli pod Pałac Prezydenta. Tak mówili o Tusku i Nawrockim po RBN

Tchórzewski broni Ostrołęki C. "Największy błąd"

Tchórzewski był jednym z głównych politycznych zwolenników budowy nowego bloku węglowego w Ostrołęce. Inwestycję realizowały państwowe spółki Energa i Enea. Projekt ostatecznie zarzucono, a powstałe elementy konstrukcji rozebrano. Straty oszacowano na około 1,35 mld zł.

Mimo to były minister nie zmienia stanowiska. W rozmowie z Onetem przekonuje, że elektrownia była potrzebna dla bezpieczeństwa energetycznego Polski i Litwy, a projekt uzyskał akceptację Komisji Europejskiej.

– Nie, nie mam sobie nic do zarzucenia. Przeciwnie, jestem dumny z tej inwestycji – oświadczył polityk.

Za największy błąd uważa nierozpoczęcie budowy, lecz decyzję o jej przerwaniu i rozebraniu powstałego bloku. Twierdzi również, że gdyby pozostał ministrem energii, nie dopuściłby do likwidacji inwestycji.

Miliardowe straty i wielkie śledztwo

Tchórzewski zapewnia, że nie spodziewa się zarzutów. Przekonuje, że podejmowane przez niego decyzje były zgodne z przepisami, a sprawę badała już Najwyższa Izba Kontroli.

Tymczasem z dokumentów NIK opisywanych wcześniej przez Onet wynikało, że jedną z podstawowych przyczyn fiaska Ostrołęki C był brak zapewnionego finansowania już na początku inwestycji.

Środowa akcja CBA objęła również inne osoby związane z projektem. Według informacji Onetu przeszukano także mieszkanie polityka PiS Arkadiusza Czartoryskiego. Służby badają okoliczności decyzji, które doprowadziły do jednej z najkosztowniejszych nieudanych inwestycji energetycznych ostatnich lat.

Źródło: Onet

Wybrane dla Ciebie