"Machina ruszyła". O co chodzi z aferą ws. Elektrowni Ostrołęka?

Katarzyna Kalus
East News archiwum7
Fot. Jaroslaw Sender/East News, 30.11.2019. Elektrownia Ostroleka grupy Energa S.A. Blok energetyczny
Jaroslaw SenderCBA zatrzymało 25 osób ws. Elektrowni Ostrołęka
Źródło zdjęć: © East News | Jaroslaw Sender

Elektrownia Ostrołęka miała być symbolem sukcesu rządów PiS, a okazała się gigantyczną porażką polskiej energetyki. Jeden z najnowocześniejszych bloków węglowych w Europie nie powstał, a straty przekraczają miliard zł. Rząd Donalda Tuska wziął się za rozliczanie afery. W środę CBA zatrzymało 25 osób. Jaka jest historia głośnej inwestycji?

W środę 4 listopada na polecenie Prokuratury Regionalnej w Białymstoku Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało 25 osób w śledztwie dotyczącym Elektrowni Ostrołęka. Chodzi o budowę nowego bloku energetycznego opalanego węglem kamiennym, która została porzucona.

"Oszacowano, że wyrządzona szkoda majątkowa wielkich rozmiarów przekracza 1 mld zł. Czynności z udziałem zatrzymanych – przeszukania i zabezpieczania materiałów dowodowych – prowadzone są w 30 miejscach na terenie 11 województw" – poinformował w środę na X minister Tomasz Siemoniak.

W TVN24 Siemoniak podkreślał, że "sprawa ma charakter bardzo rozwojowy".

Zaczynamy tę sprawę bardzo aktywnie wyjaśniać i będzie to ogromne śledztwo. Dzisiaj machina ruszyła – powiedział.

Z nieoficjalnych informacji Radia Zet wynika, że wśród zatrzymanych jest Mirosław Kowalik, były prezes Enei, który podpisał się pod poleceniem rozpoczęcia prac przy węglowej Ostrołęce. CBA miało dokonać przeszukań także w mieszkaniu ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego (PiS), który optował za inwestycją. W maju 2021 r. Kowalik został prezesem Westinghouse Poland.


WIDEO
Na emeryturę zmienili dom. Na tym zaoszczędzili tysiące

Prace nad projektem nowego bloku węglowego w Elektrowni Ostrołęka Energa ruszyły w 2009 r. Pierwszy przetarg na wykonawcę ogłoszono w 2011 r. We wrześniu 2012 r. spółka jednak projekt zawiesiła z uwagi na trudności z pozyskaniem finansowania z rynku. Energa uznała, że dopiero udział partnera strategicznego umożliwi budowę.

W 2015 r. przed wyborami parlamentarnymi do Ostrołęki przyjechała "Szydłobusem" Beata Szydło.

Przed nami jest najlepszy dowód, jak wyrzucono pieniądze publiczne. Tutaj miała być piękna, wspaniała elektrownia. Dzisiaj mamy działkę, która jest porośnięta krzakami. Rosną drzewa. Na tej działce powinna powstać nowa elektrownia w Ostrołęce i ja państwu deklaruję, że powstanie – mówiła przyszła premier.

PiS wygrało wybory, ministrem energii został Krzysztof Tchórzewski, który mocno optował za budową elektrowni. Jesienią 2016 r. połowę udziałów w projekcie kupiła Enea.

Wiosną 2018 r. konsorcjum GE Power i Alstom wygrało przetarg na budowę 1000 MW bloku na węgiel kamienny za nieco ponad 6 mld zł. Polecenie rozpoczęcia prac budowlanych wydano z końcem 2018 r., jednak wiosną 2020 r. budowę zawieszono.

W czerwcu 2020 r. Enea i Energa podjęły decyzję o kontynuowaniu inwestycji, ale po konwersji technologii na wykorzystującą spalanie gazu ziemnego do produkcji energii elektrycznej. Podpisano też trójstronne porozumienie z PKN Orlen – od końca kwietnia 2020 r. większościowym właścicielem Energi, które określało dalsze kierunki udziału wszystkich stron w projekcie.

W grudniu 2020 r. Enea podjęła decyzję, że nie weźmie udziału w budowie elektrowni gazowej. Również w grudniu 2020 r. została zawarta nowa umowa inwestycyjna między nowymi sponsorami projektu – Energą, Orlenem oraz PGNiG. W styczniu 2021 r. powołano nową spółkę celową CCGT Ostrołęka Sp. z o.o. do realizacji elektrowni gazowej – z łącznym 51-proc. udziałem Energi i Orlenu i 49-proc. udziałem PGNiG. W kwietniu 2021 r. UOKiK wydał zgodę na utworzenie spółki CCGT Ostrołęka. W marcu 2021 r. ruszyła rozbiórka wybudowanych wcześniej elementów bloku węglowego elektrowni.

"Elektrownia w Ostrołęce to pisowski, betonowy pomnik chciwości"

W maju 2022 r. posłowie KO: Dariusz Joński i Michał Szczerba – ówczesnej opozycji – ocenili, że "budowa bloku węglowego w Elektrowni Ostrołęka to przekręt na kwotę 1,3 mld zł, za który wszyscy zapłacili w rachunkach za prąd".

Dziś ocenili, że to politycy PiS, m.in. Jarosław Kaczyński, Jacek Sasin i Beata Szydło, ponoszą polityczną odpowiedzialność za przekręt z elektrownią w Ostrołęce.

– Elektrownia w Ostrołęce to taki pisowski, betonowy pomnik chciwości - ocenił Joński. Jego zdaniem ekipa pisowska od początku doskonale wiedziała, że ten projekt nie będzie się spinać finansowo, ale prezes Jarosław Kaczyński w 2015 r., kiedy szedł po władzę, chciał udowodnić, że PO się nie udało, a im się uda.

Europoseł dowodził, że Polacy w rachunkach za prąd muszą płacić za coś, co nigdy nie powstało. – Tam miało wjeżdżać dziennie 240 wagonów węgla, gdzie już wszyscy w Europie mówili, że inwestycja w kolejną elektrownię na węgiel jest po prostu nieopłacalna. My nawet takich już pokładów w Polsce nie mieliśmy, a ten węgiel miał być sprowadzany z Rosji – zaznaczył.

– Przy całej defraudacji, przy niegospodarności było też uwłaszczenie pisowskich rodzin, pisowski nepotyzm, który stworzyli wokół tej elektrowni – dodał Szczerba. – Chociaż projekt został wstrzymany, był rozbierany, nadal pobierano do końca w spółce Elektrownia Ostrołęka pieniądze. Brano pieniądze za zarządzanie tym pustym terenem, na którym nic nie zostało – podkreślił.

W połowie 2025 r. NIK ogłosiła, że sposób wycofania się z budowy bloku węglowego Ostrołęka C oraz rozliczenie przerwanej inwestycji były działaniami nielegalnymi i niegospodarnymi. W latach 2020 i 2021 przeprowadzono dwie kontrole dotyczące budowy nowego bloku. Obie zakończyły się negatywnymi ocenami wszystkich kontrolowanych podmiotów, a w wyniku realizacji inwestycji bezpowrotnie utracono ponad 1,3 mld zł.

Wybrane dla Ciebie