Ceny prądu 2020. Co zrobią Enea, Energa i PGE? Jeszcze mają czas na podwyżki

We wtorek po południu prezes URE poinformował, że zatwierdził tylko wnioski taryfowe złożone przez Tauron Sprzedaż. To znaczy, że tylko klienci tej firmy zapłacą w przyszłym roku więcej. Ale tylko na ten moment. Ci, którzy mają umowy z Eneą, Energą czy PGE, też powinni spodziewać się podwyżek.

URE nie zatwierdził wniosków Enei, Energi i PGE. Ale to tylko kwestia czasu
Źródło zdjęć: © East News | MONKPRESS/EAST NEWS
Jakub Ceglarz

Najbardziej poszkodowane jest południe kraju. To tu przede wszystkim swoich klientów ma Tauron, mowa tu choćby o Wrocławiu, Krakowie czy całym Górnym Śląsku. We wniosku złożonym przez spółkę i zaakceptowanym przez URE znalazły się podwyżki cen energii elektrycznej o 20 proc.

Z kolei opłata dystrybucyjna wzrośnie znacznie mniej, dlatego ogółem rachunki powinny być droższe o 12 proc. Przeciętny rachunek wzrośnie więc o około 9 zł miesięcznie.

W przypadku wniosków Enei, Energi i PGE decyzje nie zapadły, bo - jak argumentował prezes Urzędu Rafał Gawin - proponowane ceny były po prostu nieadekwatne. Czytaj: zbyt wysokie.

Obejrzyj: Podatek handlowy? Nie łudźmy się: będzie drożej

- Oczekiwanie nawet 40-procentowych podwyżek wygląda trochę tak, jakby koncerny chciały sobie zrekompensować również obecny rok - twierdzi w rozmowie z money.pl dr Leszek Juchniewicz, główny ekonomista Pracodawców RP i były prezes URE.

To oznacza, że na ten moment operatorzy muszą stosować stawki z 2018 r. (w 2019 r. były one ustawowo zamrożone). Z pozoru więc klienci mogliby się cieszyć, bo podwyżek nie odczują. Radość jest jednak przedwczesna, o czym mówi Leszek Juchniewicz.

- Sprawa nie jest jeszcze zamknięta, bo to jest klasyczne postępowanie administracyjne - mówi nam były prezes Urzędu Regulacji Energetyki.

Co to oznacza? - Mniej więcej tyle, że strona zainteresowana ma prawo w ciągu 2 tygodni złożyć nowy wniosek, wynikający na przykład z zaistnienia nowych okoliczności - dodaje Juchniewicz.

Jego zdaniem właśnie taka sytuacja będzie miała miejsce w tym przypadku. Enea, Energa i PGE nie mogą sobie bowiem pozwolić na to, żeby drugi rok z rzędu nie podnieść cen za energię elektryczną. Szczególnie, gdy rosną koszty ich działalności.

Z możliwości swoistego "odwołania się" z pewnością więc skorzystają.

Drożej nie tylko na południu

Nie ma jednak wątpliwości, że mamy do czynienia z pewnym precedensem. - Do tej pory obowiązywało wspólne zgłaszanie wniosków, żeby taryfy wchodziły jednocześnie w ciągu 2 tygodni od zatwierdzenia - zwraca uwagę były prezes URE.

Więcej płacić będą więc nie tylko klienci Tauronu z południa kraju. Niedługo powinni dołączyć do nich również mieszkańcy zachodu (Enea), wschodu (PGE) oraz centralnej i północnej Polski (Energa).

Zapytaliśmy w spółkach o to, czy i kiedy planują złożyć w URE nowe wnioski. Odpowiedzi jednak nie uzyskaliśmy.

Wspomniani trzej operatorzy muszą jednak uważać, by po raz kolejny nie przesadzić z wysokością taryfy. Jak twierdzi w rozmowie z money.pl Leszek Juchniewicz, najpewniej cała trójka postawi na podobny poziom, co Tauron, ewentualnie z niewielkimi wahaniami.

Jedyna różnica będzie taka, że klienci Tauronu odczują podwyżki szybciej niż pozostali Polacy. Może się bowiem zdarzyć, że pozostałe firmy energetyczne taryfę zmienią nie od 1, ale na przykład od 15 stycznia.

- Stratne nie będą, bo na pewno znajdą sposób na zrekompensowanie tego opóźnienia. Na przykład obniżając koszty - twierdzi były prezes URE.

Jak tłumaczy, spółki energetyczne mogą w każdej chwili zawnioskować o zmianę taryfy. - Mogą to argumentować przeróżnymi okolicznościami, na przykład godzącymi w interesy finansowe spółki - tłumaczy Juchniewicz.

Nie jest zatem tak, że nowe taryfy muszą koniecznie zacząć obowiązywać od początku roku. Mogą też być zmieniane w jego trakcie. Pewnym jest tylko tyle, że spółki muszą złożyć nowe wnioski do 31 grudnia. Wtedy bowiem mija 14 dni od wtorkowej decyzji URE.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Drugie polskie miasto chce mieć metro. Powstał specjalny zespół
Drugie polskie miasto chce mieć metro. Powstał specjalny zespół
Gaz w Europie podrożał w tydzień o 30 proc. To największy skok od ponad dwóch lat
Gaz w Europie podrożał w tydzień o 30 proc. To największy skok od ponad dwóch lat
Coraz częstsze ataki na infrastrukturę krytyczną. Ekspert mówi, co się dzieje w Niemczech
Coraz częstsze ataki na infrastrukturę krytyczną. Ekspert mówi, co się dzieje w Niemczech
Biliony z gazu i ropy? Jak wojna w Ukrainie wpłynęła na finanse Norwegii
Biliony z gazu i ropy? Jak wojna w Ukrainie wpłynęła na finanse Norwegii
Trump gra cłami o Grenlandię. "Le Monde" pisze o samolikwidacji NATO
Trump gra cłami o Grenlandię. "Le Monde" pisze o samolikwidacji NATO
Jedyna w kraju rafineria wznowiła pracę. Paliwa wkrótce wrócą na stacje
Jedyna w kraju rafineria wznowiła pracę. Paliwa wkrótce wrócą na stacje
Pekin kontra Tokio. Napięcia uderzają w eksport kluczowych surowców
Pekin kontra Tokio. Napięcia uderzają w eksport kluczowych surowców
Spór o Lisę Cook. Sąd Najwyższy testuje granice władzy Trumpa i niezależności Fed
Spór o Lisę Cook. Sąd Najwyższy testuje granice władzy Trumpa i niezależności Fed
Armia zajęła największe pole naftowe w Syrii. Strategiczne punkty
Armia zajęła największe pole naftowe w Syrii. Strategiczne punkty
Wzrost płacy minimalnej w Niemczech. Fala podwyżek
Wzrost płacy minimalnej w Niemczech. Fala podwyżek
Zakusy Trumpa na Grenlandię. Europa stawia na determinację
Zakusy Trumpa na Grenlandię. Europa stawia na determinację
Polskie przedsiębiorstwa "nie potrafią samodzielnie zbudować pociągów szybszych niż 200 km/h"
Polskie przedsiębiorstwa "nie potrafią samodzielnie zbudować pociągów szybszych niż 200 km/h"