Chcą więcej ropy z Rosji. Proszą Trumpa o pozwolenie
Filipiny starają się o zgodę USA na zwiększenie importu rosyjskiej ropy w obliczu narastającego kryzysu paliwowego. Kraj, uzależniony od dostaw z zagranicy, szuka alternatywnych źródeł surowca po zakłóceniach wywołanych sytuacją na Bliskim Wschodzie - opisała aljazeera.com.
Filipiny zwróciły się do Stanów Zjednoczonych o zgodę na zakup większej ilości rosyjskiej ropy. Kraj, który w dużym stopniu polega na imporcie surowca, próbuje w ten sposób zabezpieczyć dostawy paliwa.
Jak poinformowała minister energii Sharon Garin, odpowiedź ze strony USA jeszcze nie nadeszła, jednak władze pozostają optymistyczne. - Jesteśmy bardzo pozytywnie nastawieni, że uda się uzyskać tę możliwość – powiedziała.
Dodała, że w przypadku braku zgody Filipiny rozważają inne opcje.
"Francja i Niemcy to potrafią". Twórca polskiego giganta mówi, czego potrzebuje biznes
Problemy z dostawami
Jedyna rafineria w kraju pozyskała w ubiegłym miesiącu niemal 2,5 mln baryłek ropy. Jednocześnie od początku wojny USA-Izrael z Iranem anulowano dostawy na poziomie co najmniej 4 mln baryłek.
Zakłócenia w dostawach są związane m.in. z zamknięciem cieśniny Ormuz, która jest kluczowym szlakiem transportu ropy.
W ubiegłym miesiącu Waszyngton złagodził część sankcji związanych z wojną Rosji w Ukrainie. Umożliwiono wówczas zakup rosyjskiej ropy, która znajdowała się już w transporcie morskim – do 11 kwietnia.
Jak podaje aljazeera.com, dochody Rosji z eksportu ropy wyniosły w marcu 19 mld dolarów – wynika z danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej. To niemal dwukrotnie więcej niż wcześniej.
Eksport ropy i produktów naftowych wzrósł do poziomu 7,1 mln baryłek dziennie. W lutym było to zaledwie 320 tys. baryłek dziennie.
Źródło: aljazeera.com