Część funduszu spójności pójdzie na obronność. Co to oznacza dla Europy?
W sezonie unijnych reform inwestycyjnych ważnym momentem stała się wrześniowa decyzja Parlamentu Europejskiego o możliwości przekierowania części środków z polityki spójności na nowe priorytety, w tym rozwój przemysłu obronnego. Co to oznacza w praktyce?
Do 2027 roku programy spójności w UE obejmują budżet rzędu ok. 392 mld euro. Wprowadzone decyzją PE zmiany przewidują, że państwa członkowskie i regiony będą mogły skierować część tych środków na projekty związane z obronnością oraz mobilnością wojskową.
Główne zmiany w ramach polityki spójności
Zgodnie z nową decyzją:
- Reforma polityki spójności umożliwia państwom członkowskim kierowanie środków na cele takie jak rozwój przemysłu zbrojeniowego, infrastruktury militarnej czy technologii o podwójnym zastosowaniu ("dual‑use").
- Wskazano, że wsparcie będzie możliwe tylko w regionach, których PKB per mieszkańca jest niższe od średniej UE.
- Wprowadzono zachęty: przy przeniesieniu co najmniej 10 proc. środków na nowe priorytety możliwa jest zaliczka w wysokości 1,5 proc. całkowitego wsparcia z funduszu spójności; dla regionów sąsiadujących z Rosją, Białorusią i Ukrainą – do aż 9,5 proc.
- Planowane jest usprawnienie finansowania: np. w 2026 r. środki przeniesione na nowe cele mogą mieć jednorazową zaliczkę w wysokości 20 proc., a poziom współfinansowania zostanie podwyższony.
Potężna rewolucja tuż za rogiem. Kiedy komputer kwantowy?
Przekierowanie środków pozwala lepiej reagować na rosnące zagrożenia geopolityczne — przede wszystkim w regionach graniczących z Rosją czy Białorusią. Projekt infrastruktury podwójnego zastosowania (np. drogi, mosty do transportu ciężkiego sprzętu, magazyny amunicji) może podnieść gotowość obronną.
Ponadto sektor małych i średnich firm w krajach członkowskich może uzyskać dostęp do unijnych środków na rozwój technologii o podwójnym zastosowaniu — zarówno na rynek cywilny, jak i obronny. W ten sposób UE może zwiększyć swoją "suwerenność strategiczną" i zmniejszyć zależność od importu broni spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego.
Reformy zakładają też, że polityka spójności będzie bardziej elastyczna i szybciej reagować na zmiany — w tym w obszarze bezpieczeństwa.
Co może pójść nie tak
Są też zagrożenia. Polityka spójności została stworzona, by zmniejszać różnice gospodarcze i społeczne w UE. Kierowanie części funduszy na obronność może odciągnąć uwagę od tych celów.
Do tego dochodzą kwestie prawne i polityczne. Budżet UE zgodnie z traktatami nie może finansować bezpośrednio wydatków wojskowych. Inicjatywy muszą więc być starannie skonstruowane jako "dual‑use" lub zwiększające odporność cywilną. Ponadto diverstyfikacja interesów państw członkowskich oznacza, że nie wszystkie zgadzają się na taki kierunek reform (część państw przywiązuje wagę do obronności, inne bardziej do spójności społeczno‑regionalnej).
Krytycy ostrzegają, że reforma może być "furtką" do przekierowania dużych środków na cele, które niekoniecznie odpowiadają potrzebom regionów. np. infrastruktura wojskowa zamiast priorytetów społecznych.
Zwiększone wydatki na obronność i technologie zbrojeniowe mogą też konkurować o zasoby z inwestycjami w transformację energetyczną czy cyfryzację. Militaryzacja może więc opóźniać zieloną transformację.
Co to może oznaczać dla Polski i regionu
Dla Polski oraz krajów Europy Środkowo‑Wschodniej, które leżą w bliskiej strefie zagrożenia, nowe możliwości mogą być korzystne. Polska już wskazała potrzebę zwiększonego wsparcia przemysłu obronnego oraz infrastruktury mobilności wojskowej. Dzięki możliwościom w ramach reformy wspólnotowej może uzyskać dodatkowe impulsy inwestycyjne. Warszawa odegrała istotną rolę w przekonaniu instytucji UE do akceptacji tej linii reformy. Jednakże należy pilnować, by przekierowanie środków nie odbywało się kosztem istniejących programów wsparcia dla regionów słabiej rozwiniętych.
Reforma polityki spójności UE i decyzja PE o dopuszczeniu wydatków na obronność w ramach środków spójności to sygnał, że inwestycje unijne mają reagować nie tylko na potrzeby gospodarcze, ale i geopolityczne. To krok w kierunku zwiększenia strategicznej autonomii Europy, lepszej mobilności wojskowej i wsparcia dla przemysłu obronnego. Z drugiej strony, to także wyzwanie: by nie zaprzepaścić pierwotnej misji spójności społecznej i regionalnej, by nie tworzyć konfliktu celów i nie "odbierać" funduszy regionom najbardziej potrzebującym.
Dla Polski i regionów wschodnich to szansa, ale i odpowiedzialność — monitorowanie, by środki służyły także rzeczywistemu wyrównywaniu szans, a nie tylko wzrostowi wydatków militarnych.
Ostatecznie będzie to test na to, czy polityka spójności pozostanie "klejem" łączącym Unię, czy zostanie – przynajmniej częściowo – przekształcona w narzędzie bezpieczeństwa i obronności.