Wiceszef PFR dla money.pl: argumenty finansowe dotyczące SAFE są trudne do podważenia

- Kontaktowały się z PFR amerykańskie firmy z branży defense, pytając, jak mogłyby się "zeuropeizować", żeby móc korzystać z SAFE. Zaczynają zdawać sobie sprawę, że dzisiaj jest SAFE, ale to jest trend, który się dopiero zaczyna - mówi Mikołaj Raczyński, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju ds. inwestycji.

Wiceprezes PFR Mikołaj Raczyński i należące do polskiej armii czołgi Abrams podczas defilady 15 sierpnia 2025 r.Wiceprezes PFR Mikołaj Raczyński i należące do polskiej armii czołgi Abrams podczas defilady 15 sierpnia 2025 r.
Źródło zdjęć: © East News | Adam Burakowski, Wojciech Olkusnik
Grzegorz OsieckiTomasz Żółciak
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Tomasz Żółciak i Grzegorz Osiecki, dziennikarze Wirtualnej Polski i money.pl: Czy PFR może być w jakiś sposób beneficjentem programu SAFE (który w całej Europie przewiduje łącznie 150 mld euro wsparcia w postaci nisko oprocentowanych pożyczek na zakupy sprzętu wojskowego, z czego 43,7 mld euro ma trafić do Polski)?

Mikołaj Raczyński, wiceprezes zarządu PFR ds. inwestycji: Bezpośrednio nie, my nie pozyskujemy żadnych środków z tego programu. Oczywiście zależy nam bardzo na tym, żeby na wydatkach zbrojeniowych w Polsce budował się polski przemysł i polskie przedsiębiorstwa, zwłaszcza że w Europie to jest trend, który dopiero się rozpoczyna i będzie trwał co najmniej dekadę. Nie jest natomiast tajemnicą, że jesteśmy jednym z akcjonariuszy WB Electronics, największej prywatnej spółki w tej branży, więc w ten sposób pośrednio możemy być beneficjentem SAFE.

Polacy mają fabrykę dronów w Ukrainie. Ile kosztuje jeden FlyEye?

Posiadacie 26 proc. udziałów w WB Electronics, wchodzącego w skład Grupy WB. A Grupa posiada spółkę zależną, którą jest Polska Amunicja. Ta ostatnia spółka, starająca się o kontrakt na 2,3 mld euro na produkcję pocisków 155 mm, znalazła się w centrum politycznych kontrowersji. Padają zarzuty, że to spółka wydmuszka kierowana przez byłego polityka KO i PiS Pawła Poncyljusza i że nie podoła zamówieniu na amunicję. Czy macie jakieś zdanie w tej sprawie?

Mamy zdanie na temat WB Electronics. To spółka, która bardzo dynamicznie się rozwija, wielokrotnie zwiększyła skalę działalności, zdobywa nowe rynki, a jej produkty są doceniane w coraz większej liczbie krajów. Na pewno WB Electronics jest zdolna do realizowania nowych projektów. Natomiast jeśli chodzi o Polską Amunicję, my jako PFR nie jesteśmy w nią zaangażowani. To był projekt kilku innych podmiotów i nie znam szczegółów, czy ten projekt zostanie zakwalifikowany do SAFE, czy nie.

Czy SAFE jest korzystnym instrumentem dla Polski, a wręcz bezalternatywnym? Piotr Nowak, minister rozwoju i technologii w rządzie PiS, przekonuje na platformie X, że równie dobrze moglibyśmy emitować obligacje i je rolować.

SAFE na pewno jest instrumentem korzystnym. Jeśli chodzi o koszt finansowania - argumentacja wystosowana przez pana Piotra Nowaka jest po prostu błędna. Warunki finansowe, które umożliwia SAFE, rzeczywiście przekładają się na miliardowe oszczędności. Ekonomiści rynkowi to wyliczyli - ci z Citibanku oszacowali korzyści wynikające z niższego oprocentowania i wydłużonego terminu spłaty na 48 mld zł.

Dlaczego recepta Piotra Nowaka, dotycząca emisji obligacji, jest błędna?

Tego typu wydatki są finansowane przez Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, dlatego nie można porównywać obligacji Skarbu Państwa z emisjami BGK w imieniu Funduszu. Ten koszt finansowania przez BGK jest wyższy. Inne są też możliwości emisji przez Skarb Państwa, który ma praktycznie nieograniczone zdolności emitowania długu, do instytucji, jaką jest Bank Gospodarstwa Krajowego. Nowe emisje dodatkowo podniosłyby ten koszt.

Biorąc to wszystko pod uwagę, finansowanie z SAFE jest więc dla Polski znacząco tańsze. No i oczywiście jest ryzyko stopy procentowej, które w przypadku rolowania jest przerzucone na Skarb Państwa. Dziś to byłoby może 5 proc., ale za 5 lat może być mniej albo dużo więcej. SAFE daje nam pewność, że ten instrument zabezpiecza koszt finansowania na wiele lat do przodu. Te argumenty finansowe są trudne do podważenia. Można próbować kwestionować argumenty pozafinansowe, ale to też moim zdaniem strzał kulą w płot, bo właśnie o to powinniśmy zawalczyć jako państwo, żeby wydatki zbrojeniowe budowały polski i europejski przemysł.

Muszę dodać, że kontaktowały się z PFR amerykańskie firmy z branży defense, pytając, jak mogłyby się "zeuropeizować", żeby móc korzystać z SAFE. Zaczynają zdawać sobie sprawę, że dzisiaj jest SAFE, ale to jest trend, który się dopiero zaczyna.

Czyli oni zdają sobie sprawę, iż ideą SAFE jest postawienie europejskiego i polskiego przemysłu obronnego na nogi, i że za jakiś czas zamówienia z dalekiej zagranicy będą rzadsze? W związku z czym już teraz grają na to, żeby np. wpisać się w ten warunek SAFE dotyczący komponentów europejskich na poziomie 65 proc. i załapać się w ten sposób na SAFE?

Myślę, że szukają różnego rodzaju mechanizmów - formuł kapitałowych, joint venture z europejskimi partnerami, z europejskimi pieniędzmi i instytucjami rozwoju. Ewidentnie program wymusza na nich dużo szersze spojrzenie na to, jak Europa i Polska mają być beneficjentem tych wydatków. Uważam, że to jak najbardziej dobry kierunek.

Czy ma pan dla nich jakąś radę? Czy po tych spotkaniach myślał pan, że to dobry pomysł, żeby przygotować taką ścieżkę "europeizacji"?

To wszystko zależy od tego, jakie korzyści mają z tego wynikać dla polskiej gospodarki, polskich pracowników i transferu technologii. Jeżeli takie układanki miałyby powodować jedynie sztuczne nadanie flagi europejskiej amerykańskim producentom - to nie. Ale jeżeli wiązałoby się to z realnym transferem technologii do Polski i Europy, to pewnie dla obu stron byłoby to do rozważenia.

Jak pan widzi wpływ SAFE i militaryzacji Europy na gospodarkę, rozwój przemysłu w Polsce i innowacyjność?

Jestem tu bardzo dużym optymistą. Uważam, że na wydatkach zbrojeniowych Polska i Europa mogą mocno rozwinąć nową gałąź przemysłu, nowy wektor rozwojowy. Mamy przykłady z historii - Turcja, Izrael, Korea Południowa, Stany Zjednoczone - to kraje, w których rozwój sektora obronności doprowadził do przenikania technologii do branż cywilnych. Wiele technologii zaczynało w defense, a skończyło w zastosowaniach cywilnych i na odwrót. Nie jest przypadkiem, że dobrze rozwinął się sektor venture capital i startupów w Izraelu - kraju o specyficznych uwarunkowaniach geopolitycznych.

Już widać, że Polska w niektórych segmentach branży obronnej zaczyna wychodzić na prowadzenie w eksporcie. Nasz eksport przesuwał się w kierunku wyższej wartości dodanej i technologicznej, a tam pojawiają się już segmenty z branży około-obronnej. Ukułem nawet takie sformułowanie, że przed Polską otwiera się okno możliwości. Jesteśmy blisko konfliktu za naszą wschodnią granicą, a jednocześnie w stabilnym otoczeniu Unii Europejskiej i NATO, w szybko rosnącej gospodarce. To pozwala nam paradoksalnie bardzo szybko budować kompetencje i zdolności, żeby zyskiwać na wydatkach zbrojeniowych i de facto tworzyć nową nogę gospodarczą, której w Europie dotąd nie było.

Jako PFR jesteśmy gotowi pracować z firmami, które chcą na tym korzystać. To jeden z powodów uruchomienia programu PFR Deep Tech, w ramach którego inwestujemy w fundusze venture capital ze strategią ukierunkowaną na dual use (technologie podwójnego zastosowania, możliwe do użycia i w sferze cywilnej, i wojskowej - przyp. red.) i defence tech (sektor nowoczesnych technologii, innowacji i startupów rozwijanych specjalnie na potrzeby wojska, bezpieczeństwa narodowego i obronności - przyp. red.). Spodziewam się też większej aktywności z naszej strony w animowaniu tego sektora.

Czy w związku z tym możecie przygotować jakieś nowe instrumenty wsparcia?

Nasze instrumenty pasują do każdej branży. Główną funkcją PFR jest działalność funduszowa, czyli udzielanie finansowania w postaci obejmowania udziałów mniejszościowych w spółkach albo finansowania dłużnego, nie bankowego. W naszej nowej strategii sektor obronny znalazł się w grupie najbardziej perspektywicznych branż do wspierania.

Jeśli chodzi o konkretne plany, rozważamy dalsze zwiększenie skali programu PFR Deep Tech. Niedługo minie rok od jego zapowiedzi, pierwsze fundusze otrzymały mandaty, więc będziemy oceniać, jak to skalować. Myślimy też o modelu koinwestycyjnym. Dzisiaj fundusze inwestują w młode spółki, one rosną i potrzebują coraz więcej kapitału. PFR mógłby wspomóc rynkowe fundusze w skalowaniu na pewnym etapie.

Gdzie okno możliwości dla Polski, jeśli chodzi o branżę zbrojeniową i szeroko rozumiany sektor obronny, da najlepszy efekt?

W wielu obszarach bardzo dużo się dzieje i ten wyścig technologiczny trwa. Mamy już kilka ciekawych spółek zajmujących się badaniem danych satelitarnych i rozpoznaniem pola walki. Ta przestrzeń jest największa właśnie w technologiach obronnych (defence tech). W tradycyjnym defensie — w produkcji czołgów, samolotów, helikopterów — jesteśmy i przez lata będziemy z tyłu.

Natomiast pole, na którym polskie firmy mogą zawalczyć, to nowe technologie. Mamy dobrych inżynierów, następuje wymiana wiedzy między Polakami a Ukraińcami, możliwe jest testowanie pewnych rozwiązań za naszą wschodnią granicą. To jest obszar, gdzie polskie firmy mogą realnie konkurować — i już się to dzieje.

Mieliśmy ostatnio wizytę premiera Tuska w Kijowie i kwestię odbudowy Ukrainy. Jaką rolę widzi pan tu dla PFR?

Rola instytucji rozwojowych — Team Poland, Grupy PFR — jest tu absolutnie kluczowa. Polscy przedsiębiorcy potrzebują szerokiego wsparcia, żeby wejść na ten rynek. PFR przeprowadził już jedną transakcję w Ukrainie. Fundusz Ekspansji Zagranicznej udzielił polskiej grupie EUVIC finansowania na skonsolidowanie kilku software house'ów w Ukrainie.

Słyszymy, że konkurencja — z Azji, z Europy Zachodniej — też ma wsparcie swoich instytucji rozwojowych. Jako Team Poland będziemy aktywni na czerwcowej konferencji odbudowy Ukrainy, przygotowywane są prace w Gdańsku. Polscy przedsiębiorcy podchodzą do ekspansji wschodniej dość konserwatywnie, ale instrumenty są już przygotowywane.

Dlaczego polscy przedsiębiorcy nie chcą tam wchodzić?

Na pewno fundamentalna jest kwestia trwającego konfliktu — ktoś obawia się, że fabryka zostanie uszkodzona. To po pierwsze. Po drugie, to trudny rynek wymagający budowania relacji. Ale jest też duża rola do wykonania przez Polskę jako hub dla odbudowy Ukrainy.

Nawet jeżeli pewne kontrakty będą realizować firmy z Europy Zachodniej, to my będziemy naturalnym punktem konsolidacji usług i logistyki, przez który przepływać będą strumienie kapitałów, towarów czy technologii. Rozmawiamy z kilkoma spółkami o inwestycjach w terminale intermodalne i infrastrukturę transportową — te firmy myślą o tych projektach właśnie w kontekście korytarza wschód-zachód.

Jaka jest rola PFR w przygotowaniu czerwcowej konferencji odbudowy Ukrainy?

Będziemy tam jako Team Poland, w konsorcjum podmiotów Grupy PFR. Rozmawiamy z przedsiębiorcami o ich oczekiwaniach wobec tej konferencji, jesteśmy w bliskich relacjach z ministerstwami odpowiedzialnymi za jej organizację. Chcemy zaprezentować naszą ofertę instrumentów, z których polskie firmy mogą skorzystać, myśląc o ekspansji wschodniej.

A jeśli chodzi o Polskę, czy macie na oku jakieś nowe wejścia kapitałowe?

Jak najbardziej — to nasz instrument, który cieszy się zainteresowaniem. Mamy kilka dużych projektów z obszaru transformacji energetycznej i sektora przemysłowego. Nie mogę podawać nazw firm, ale jest sporo projektów magazynowych — baterie energetyczne — które poszukują finansowania. Część pozyskała środki z programu unijnego dla magazynów, ale poszukują też wkładu własnego, i tu jest nasza rola.

Jeśli chodzi o onshore (elektrownie wiatrowe na lądzie - przyp. red.), są projekty wiatrowe, choć chcielibyśmy, żeby było ich więcej. Praktycznie nie ma już czysto fotowoltaicznych projektów — jeśli są stawiane, to w połączeniu z magazynem. To mogą być inwestycje rzędu co najmniej kilkuset milionów złotych ze strony PFR.

A co z PESĄ, która stała się jedną ze sztandarowych inwestycji PFR — planujecie wyjście albo zwiększenie udziałów?

PFR wsparł PESĘ w nabyciu niemieckiego producenta tramwajów HeiterBlick, więc można powiedzieć, że odrobinę zwiększyliśmy nasze zaangażowanie. Zastanawiamy się, co dalej z tym aktywem. Końcówka zeszłego roku przyniosła moim zdaniem bardzo dobre rozstrzygnięcia: sfinalizowaliśmy ekspansję spółki PESA i dopięliśmy bardzo duże refinansowanie — 6,8 miliarda złotych. To jedno z większych refinansowań w polskiej gospodarce w ostatnich latach — zarówno kredyty, jak i gwarancje.

W takim sektorze gwarancje ważą, bo bez nich nie można dostać kontraktów. To powinno pozwolić PESIE znacząco zwiększyć skalę działalności. Finalnie ta spółka wychodzi na prostą po latach problemów.

Czy przy transakcji z HeiterBlick chodziło głównie o wejście na rynek, czy też o technologie?

Głównie o rynek. Traktujemy tę transakcję trochę oportunistycznie — spółka została nabyta od syndyka i traktujemy to jako opcję, dzięki której PESA może wejść na nowy rynek. Już od początku będzie mogła zagospodarować produkcję w swoich zakładach w Bydgoszczy. Idea polega też na tym, że PESA dokończy kontrakty, których HeiterBlick nie zdążył zrealizować przed bankructwem. Rynek tramwajowy w Niemczech jest absolutnie w topie, a możliwość bycia na nim z wykorzystaniem lokalnego know-how otwiera dalszy rozwój. Jeśli ta transakcja się powiedzie, PESA pokaże, że potrafi robić ekspansję — nie tylko przez eksport, ale też kapitałowo.

Czy inne firmy z portfolio PFR planują ekspansję zagraniczną?

Zainteresowanie ekspansją zagraniczną jest dziś dużo większe niż rok czy półtora roku temu. Ciągle moim zdaniem jest małe jak na skalę naszej gospodarki, ale zaczyna gwałtownie rosnąć. To naturalny etap rozwoju — przez wiele lat polskim firmom wystarczał rynek wewnętrzny z 40 milionami bogacących się konsumentów. Teraz, ze względu na demografię i starzenie się społeczeństwa, te dynamiki wzrostu zaczynają słabnąć i przedsiębiorcy szukają możliwości za granicą.

Mamy dedykowany wehikuł — Fundusz Ekspansji Zagranicznej. Były już transakcje z EUVIC, grupą Recykl, Sanok Rubber Company — wspólne nabycie w Finlandii. Jako PFR sfinansowaliśmy również ekspansję zagraniczną firmy Metalkas oraz Grupy Trend. W najbliższych tygodniach powinniśmy ogłosić transakcję ekspansji na rynek amerykański z polską spółką giełdową, choć na razie za wcześnie, by mówić nie tylko z jaką, ale także z jakiej branży.

Mieliśmy ostatnio konferencję premiera, który ogłaszał, że po roku przełomu mamy rok przyspieszenia — gdzie to przyspieszenie widać najbardziej?

W kilku obszarach. Wyraźnie widać je w dynamice inwestycji — to splot czynników: KPO, które musi się rozliczyć, co powoduje, że wszyscy stają na głowie, żeby projekty zamknąć w terminie. Sami prowadzimy budowę terminala T5 w Gdańsku — projekt za miliard złotych, finansowany z KPO.

Oprócz tego wzrost gospodarczy sprzyja temu, że firmy zaczynają szukać nowych możliwości, żeby utrzymać dotychczasowe dynamiki. Konsensus prognoz mówi o wzroście nakładów na środki trwałe w 2026 roku o ponad 9 proc. — uważam, że jest szansa na wynik dwucyfrowy. Przyspieszenie widać też w odwadze przedsiębiorców, którzy coraz śmielej wychodzą na rynki zagraniczne.

Został pan członkiem Rady Przyszłości przy premierze. Co Rada zamierza doradzać?

Przed Radą postawiono zadanie spojrzenia w przyszłość — zastanowienia się, jakie zmiany należałoby wdrożyć i jakie bariery zlikwidować, aby sektory z dużym potencjałem funkcjonowały lepiej. Rada pochyli się nad tym, jak Polska może jak najbardziej skorzystać na rozwoju nowych branż. Mamy sektor kosmiczny, dual use i defense, gdzie kilka polskich spółek osiągnęło już całkiem pokaźne sukcesy.

Rada zajmie się też tym, jak połączyć świat nauki z biznesem — transferem technologii, komercjalizacją badań. A także tym, co zmienić, żeby globalne firmy tworzone przez Polaków, zamiast rejestrować się od razu w Delaware, zostawały w Polsce jak najdłużej. Rada będzie przekazywać premierowi zbiór rekomendacji. Myślę, że pierwsze z nich pojawią się w ciągu kilku miesięcy — prace już się rozpoczęły.

Rozmawiali Tomasz Żółciak i Grzegorz Osiecki, dziennikarze Wirtualnej Polski i money.pl

Wybrane dla Ciebie
Bloomberg: Parlament Europejski wstrzyma ratyfikację umowy handlowej z USA
Bloomberg: Parlament Europejski wstrzyma ratyfikację umowy handlowej z USA
Nieoczekiwany efekt ceł Trumpa. Uderzają w sojuszników
Nieoczekiwany efekt ceł Trumpa. Uderzają w sojuszników
"Powinien się wstydzić". Trump uderza w Sąd Najwyższy po wyroku ws. ceł
"Powinien się wstydzić". Trump uderza w Sąd Najwyższy po wyroku ws. ceł
Krach na akcjach Novo Nordisk i polityczne spięcie wokół Netflixa. Wall Street trawi wyrok Sądu Najwyższego
Krach na akcjach Novo Nordisk i polityczne spięcie wokół Netflixa. Wall Street trawi wyrok Sądu Najwyższego
O jedną piątą niewypłacalności więcej. Nowy raport o polskich firmach
O jedną piątą niewypłacalności więcej. Nowy raport o polskich firmach
Magazyny Epsteina. Tam przechowywał nagrania i zdjęcia z przestępstw
Magazyny Epsteina. Tam przechowywał nagrania i zdjęcia z przestępstw
Zmiany przepisów dotyczących balkonów w blokach. Mogą prowadzić do wzrostu opłat.
Zmiany przepisów dotyczących balkonów w blokach. Mogą prowadzić do wzrostu opłat.
Polska atrakcyjna dla inwestorów. Wyprzedzają nas tylko dwa kraje
Polska atrakcyjna dla inwestorów. Wyprzedzają nas tylko dwa kraje
Bogaty kraj może wkrótce dołączyć do UE. Mają dość gróźb Trumpa
Bogaty kraj może wkrótce dołączyć do UE. Mają dość gróźb Trumpa
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 23.2.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 23.2.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 23.2.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 23.2.2026
20. pakiet sankcji na Rosję upadł. Weto podtrzymane
20. pakiet sankcji na Rosję upadł. Weto podtrzymane