Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Katarzyna Bartman
|

Długi w ZUS się nie przedawniają? Zakład przypomniał sobie o zobowiązaniach sprzed 16 lat

1085
Podziel się:

Zamknięcie działalności gospodarczej i zniknięcie na kilka lat z rynku pracy nie uchroni dłużników przed spłatą nawet bardzo starych zaległości w ZUS. Prawnicy są zasypywani sprawami, w których Zakład dokonuje egzekucji z wynagrodzenia za należności sprzed ponad pięciu lat, a tyle wynosi okres przedawnienia. Związkowa Alternatywa w ZUS przekonuje, że trwa poszukiwanie pieniędzy, bo w państwowej kasie widać dno.

Długi w ZUS się nie przedawniają? Zakład przypomniał sobie o zobowiązaniach sprzed 16 lat
Wartość przeterminowanych zobowiązań w ZUS za lata 1999-2017 sięga ponad 4 miliardy złotych. (money.pl, Rafał Parczewski)

Panu Pawłowi spod Łodzi, prowadzącemu kiedyś działalność gospodarczą, o dawnym długu w ZUS przypomniał w październiku 2021 r. pracodawca, u którego jest obecnie zatrudniony na etacie.

ZUS zajął mu połowę wynagrodzenia za długi z lat 2011-2014. Główna należność to 22 tys. zł, ale do tego są jeszcze odsetki i opłaty egzekucyjne w łącznej kwocie aż 45 tys. zł.

Jak twierdzi pan Paweł, od 2015 r. ZUS ani razu nie skontaktował się z nim w sprawie dawnego długu. "Hodował" odsetki, aż w końcu – kiedy było już z czego ściągnąć, bo pan Paweł podjął stałą pracę dopiero w 2021 r. – upomniał się o swoje i bez żadnego uprzedzenia przystąpił do egzekucji należności. Zajął mu połowę wypłaty, czyli 2 tys. zł.

Zobacz także: Polski Ład wielką niewiadomą. Rzecznik MŚP apeluje do skarbówki o niekaranie

- Prowadziłem firmę przez dziewięć lat. Zatrudniałem w niej pracowników. Za nich składki do ZUS płaciłem, a za siebie nie zawsze – mówi szczerze nasz rozmówca. Jak tłumaczy, czasy były takie, że musiał podejmować trudne decyzje. Niektóre z nich były po prostu złe.

Bolesne przebudzenie

Jak dodaje pan Paweł, gdyby chodziło tylko o należność główną, czyli 22 tys. zł, to zdaje sobie sprawę, że pieniądze te zasilą jego konto emerytalne. Jednak ciężko mu się pogodzić z tym, że musi również spłacić 45 tys. zł odsetek, chociaż minęło już tyle lat od kiedy powstało to zobowiązanie. – Byłem przekonany, że sprawa z ZUS jest już po tylu latach milczenia urzędników zamknięta, a jednak nie… - wzdycha ciężko. I dodaje, że jeśli musiałby jednak spłacić całość, zajęłoby mu to około 4 lat.

Podobnie jest w przypadku pani Anny z Warszawy, tyle że ZUS zabrał się za ściąganie niezapłaconych składek z działalności gospodarczej za lata 2004-2006. Główna należność to 150 tys. zł. Do tego są odsetki i opłaty egzekucyjne. Ponad drugie tyle.

Również pani Anna o wysokości zadłużenia w ZUS dowiedziała się od swojego obecnego pracodawcy. Twierdzi, że ZUS nie kontaktował się z nią ani razu przez ostatnie 16 lat. Skontaktował się za to z jej kadrową i zajął – podobnie jak i panu Pawłowi - połowę pensji.

Jak podkreśla pani Anna, ZUS ściąga jej wynagrodzenie, pozostając głuchym na argumentację, że jej zdaniem zobowiązanie jest już dawno przedawnione, bo upłynęło więcej niż pięć lat od jego powstania.

ZUS widzi to inaczej

Ilona Garczyńska, przewodnicząca Związkowej Alternatywy w ZUS, komentuje, że Zakład "wyciąga trupy z szafy", bo brakuje pieniędzy w budżecie. Tymczasem wartość przeterminowanych zobowiązań w ZUS za lata 1999-2017 to ponad 4 miliardy złotych.

Garczyńska przyznaje, że na kontach w ZUS-ie był spory bałagan, system informatyczny w przeszłości nie pokazywał urzędnikom dłużników, były też zawsze pilniejsze sprawy do załatwienia niż ściąganie przeterminowanych należności.

Nasza rozmówczyni podkreśla jednak, że zanim nastąpi egzekucja należności, która ma więcej niż pięć lat, urzędnicy w ZUS dokładnie się do tego przygotowują. Zawsze sprawdzają, czy w razie wszczęcia postępowania sądowego przez płatnika, będą w stanie udowodnić, że pięcioletni termin przedawnienia nie upłynął, bo został on przerwany lub zawieszony przez czynności, które w tym czasie podejmowali.

Garczyńska mówi również, że długi byłych przedsiębiorców w ZUS nie wzięły się znikąd i że w niektórych przypadkach dotyczą one nie tylko samego przedsiębiorcy, ale i pracowników, za których nie odprowadzał on składek. Dlatego osoby, od których ZUS egzekwuje po latach zadłużenie, nie powinny robić z siebie teraz "ofiar ZUS-u".

Przewodnicząca Związkowej Alternatywy przypomina też, że byli przedsiębiorcy mieli wiele sposobności, by przez te wszystkie lata uregulować swoje zaległe zobowiązania. ZUS zwykle zgadzał się na odroczenia płatności składek, umarzał odsetki i zawierał układy ratalne.

Nasza rozmówczyni pamięta sprawę, kiedy ZUS zgodził się na miesięczne raty po 150 zł w przypadku przedsiębiorcy, który miał dług w wysokości aż 100 tys. zł. Jej zdaniem Zakład dobrze robi, upominając się o zaległe składki nawet po wielu latach – chociaż jest to przykre dla płatników - bo są to środki na ich ubezpieczenia społeczne, w tym przyszłe emerytury.

Długi w ZUS się nie przedawniają?

Inaczej widzą to prawnicy, do których trafia coraz więcej takich spraw. Dr Katarzyna Kalata, prezes HR Lex, prowadzi sprawy z ZUS-em w całej Polsce. Ma ich kilkanaście. - Czegoś takiego wcześniej nigdy na taką skalę nie było – podkreśla.

Informuje, że zgłaszają się do jej kancelarii byli przedsiębiorcy z Warszawy, Łodzi, Gdańska oraz mniejszych miast Polski, którzy po kilku latach od zamknięcia firmy muszą teraz zapłacić dawne długi.

- Wszyscy dowiedzieli się o egzekucji należności od swoich aktualnych pracodawców, do których ZUS wysłał tytuł egzekucyjny w momencie zajęcia połowy wynagrodzenia – relacjonuje dr Kalata.

Również Andrzej Radzisław, ekspert w zakresie ubezpieczeń społecznych, partner w kancelarii Goźlińska Petryk i Wspólnicy i były prawnik ZUS, przyznaje, że Zakład nie uznaje praktycznie terminu przedawnienia. Sięga po długi nawet sprzed 1999 r., upewniwszy się wcześniej, że nie uległy one przedawnieniu.

Jak to możliwe? Zgodnie z przepisami ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych składki przedawniają się po upływie 5 lat od daty ich wymagalności, chyba że urzędnicy ZUS-u podejmą wcześniej czynności przerywające bieg tego okresu.

Jak podkreśla mec. Radzisław, dłużnik musi jednak zostać o takich czynnościach poinformowany. W praktyce, przy starych długach, korespondencja z ZUS-u może być dostarczana pod stary adres.

Dr Katarzyna Kalata podkreśla, że ZUS nie powinien żądać zapłaty składek za okres przedawniony. Jednak w praktyce jest to dość powszechne. Czy można się przed tym uchronić?

Biuro Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców przypomina, że ZUS może kontrolować przedsiębiorców nawet po 20 latach (m.in. z uwagi na możliwość przerwania biegu przedawnienia). Nie ma też obowiązku informowania z urzędu dłużnika o jego zadłużeniu.

"Aby dowiedzieć się, czy ma długi w ZUS-ie, może on udać się do terenowej jednostki organizacyjnej ZUS wraz z ważnym dokumentem tożsamości. Tam zostaną udzielone mu wszelkie informacje o ewentualnym zadłużeniu wraz z kwotą główną, wysokością odsetek i terminem spłaty" - czytamy w komunikacie prasowym Biura.

Zadłużenie w ZUS można także sprawdzić online. W tym celu należy zarejestrować się na platformie Platformie Usług Elektronicznych ZUS.

"Można również złożyć wniosek do ZUS o wydanie decyzji ustalającej wysokość zadłużenia. Jeśli nie będzie się zgadzać z decyzją ZUS, może ją zaskarżyć do sądu powszechnego powołując się np. na spłacenie zadłużenia, przedawnienie itd." - dodają przedstawiciele Rzecznika MŚP.

Z kolei dr Kalata doradza, by zacząć od sprawdzenia, czy ZUS próbował się skontaktować i informować o stanie zadłużenia jeszcze przed wszczęciem egzekucji. Jeśli nie – najlepiej napisać wniosek do ZUS o wydanie decyzji i zwolnienie spod egzekucji.

A kiedy ZUS wyda już taką decyzję – odwołać się od niej podnosząc zarzut przedawnienia, który spowoduje, że żądanie ZUS zapłaty składek za okres przedawniony będzie bezskuteczne.

Zdaniem naszej rozmówczyni sięganie po stare "trupy z szafy" i "hodowanie" zadłużenia dłużnikom narusza konstytucyjną zasadę zaufania obywateli do państwa i stanowionego prawa.

Rzecznik prasowy ZUS Paweł Żebrowski poinformował nas, że nie może odnieść się do konkretnych przypadków, które opisaliśmy w tekście, gdyż byli już dziś przedsiębiorcy nie zgodzili się na podanie swoich numerów PESEL.

W komunikacie przesłanym do money.pl, ZUS przypomina, że obowiązkiem osób prowadzących działalność jest opłacanie należnych składek w terminie i w pełnej wysokości. ZUS jest instytucją, która to nadzoruje.

"Jeśli płatnik składek nie przekazuje wpłat dobrowolnie i na jego koncie jest zadłużenie, ZUS ma obowiązek podjąć działania w celu odzyskania tych należności" - czytamy w komunikacie.

ZUS zapewnia, że informuje przedsiębiorców o ich zadłużeniu. "Takie informacje znajdują się one m.in. na PUE ZUS. Ponadto ZUS zawsze informuje dłużników o wszczęciu egzekucji" - przypomina rzecznik ZUS.

Żebrowski wyjaśnia też, że zgodnie z przepisami, należności z tytułu składek ulegają przedawnieniu po upływie 5. lat, licząc od dnia, w którym stały się wymagalne.

Jeśli jednak ZUS podjął w tym okresie działania w celu odzyskania nieopłaconych należności, to bieg terminu ich przedawnienia zostaje zawieszony, a okres 5 lat jest wydłużany o okres prowadzonych działań. Do takich działań należą działania przedegzekucyjne oraz egzekucyjne.

Wszczęcie postępowania egzekucyjnego zawsze jest poprzedzane doręczeniem dłużnikowi upomnienia lub decyzji o wysokości zadłużenia, w których wskazana jest kwota zadłużenia oraz fundusz i okres, których zadłużenie dotyczy.

W upomnieniu (od lutego 2021 r.) zawarte jest dodatkowo pouczenie, zgodnie z którym w przypadku niewykonania w całości obowiązku zapłaty należności w terminie 7 dni od dnia doręczenia upomnienia, należy zawiadomić wierzyciela, a po doręczeniu odpisu tytułu wykonawczego - organ egzekucyjny, o zmianie adresu miejsca zamieszkania lub siedziby.

W razie niewykonania tego obowiązku doręczenie pisma wierzyciela lub organu egzekucyjnego pod dotychczasowy adres jest skuteczne.

Jeżeli płatnik nie opłaci składek po otrzymaniu decyzji albo upomnienia, ZUS wszczyna postępowanie egzekucyjne i wystawia tytuł wykonawczy, a następnie egzekwuje środki pieniężne np. poprzez zajęcie rachunku bankowego, zajęcie wynagrodzenia za pracę lub zajęcie świadczenia.

"Przedsiębiorcy, którzy mają problem ze spłatą należności zawsze mogą zgłosić się do ZUS. Są różne możliwości w tym odroczenie terminu płatności składek czy rozłożenie ich na raty. ZUS zawsze jest otwarty na współpracę z przedsiębiorcami. To leży w interesie nas wszystkich" - zapewnia Żebrowski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(1085)
Jan Polak
2 miesiące temu
Jest jeden kluczowy błąd w systemie Zus który jest wykorzystywany przez mafie vatowskie i to one zadłużają ludzi w Zus. Co jeśli firma jest prowadzona na "słupa" na danych pracownika innego płatnika ?
Herod Antypis
4 miesiące temu
Wpłacając na konto bankowe po latach masz więcej kasy niż wpłacałeś. Wpłacając do ZUS po latach masz o wiele mniej wypłacane niż włożyłeś. Skoro ZUS jest nierentowny to trzeba zmienić system ubezpieczeń społecznych. Nieroby nie powinni dostawać kasy skoro nie zapracowali. Niech z dy chhhha jąąą z głodu
Waldi
5 miesięcy temu
Witam serdecznie mam pytanie czy nie można zbiorowo pozwać ZUS
okradziony pr...
7 miesięcy temu
hmm... pani graczyska strzeliła sobie w kolano mówiąc że ZUS wyciąga trupy z szafy bo w budżecie widać dno. ZUS jest od generowania i gospodarowania środków mienia publicznego w sektorze ubezpieczeń społecznych czyli zabierają nam pieniądze na poczet rent, emerytur, zasiłków wszelkiego rodzaju, które należą się ubezpieczonej osobie a nie morawieckiemu na zatkanie dziury po starej kiełbasie wyborczej ... dno i wodorost normalnie ... aż trudno uwierzyć że podała takiego knota do opinii publicznej...
Andrzej
9 miesięcy temu
Dlaczego nikt nie odwołuje się do ustawy z dnia 25 listopada 1986r art35 pkt4?
...
Następna strona