Notowania

Estoński CIT lekiem na spadek inwestycji. Ekspert tłumaczy, jak to działa

Choć początkowo może się to negatywnie odbić na dochodach podatkowych budżetu, to w dłuższej perspektywie pomysł jest dobry. Tak o wprowadzeniu estońskiego CIT-u mówią eksperci. I żałują, że system ma objąć tylko najmniejsze firmy.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Estoński CIT to jedna z zapowiedzi premiera Morawieckiego. Wyjaśniamy, na czym polega (Fot: Tomasz Kawka/East News)

Wprowadzenie estońskiego systemu zapowiedział podczas wtorkowego expose premier Mateusz Morawiecki.

- Nie ma wątpliwości co do tego, ze w pierwszym okresie może dojść do spadku dochodów z podatku CIT, dlatego, że obecnie CIT płacony jest w momencie, gdy powstaje dochód, a w systemie estońskim podatek pojawia się dopiero w momencie wypłacenia pieniędzy właścicielowi - mówi money.pl Dariusz Bednarski, partner zarządzający w Grant Thornton.

Innymi słowy. Firma w danym roku notuje zysk. Dziś od tego zysku musi zapłacić podatek dochodowy, czyli CIT. W systemie estońskim podatku mogłaby uniknąć, jeśli zdecyduje się na pozostawienie pieniędzy w firmie i dalsze inwestowanie. Jeśli natomiast właściciel zażądałby wypłaty tego, co mu się należy, to podatek oczywiście by zapłacił.

Obejrzyj: Podatek handlowy? Nie łudźmy się: będzie drożej

- Powstaje pytanie, czy to nie sprawi, że dochody budżetu spadną, ale biorąc pod uwagę fakt, że bardzo dużo firm wypłaca środki z działalności, a jednocześnie wzrost inwestycji związany z pozostawieniem zysków w firmach będzie generował wzrost gospodarczy, to wydaje się, że w dłuższej perspektywie nie powinno to powodować istotnych spadków - prognozuje Bednarski.

Szef ZNP uważa, że premier źle postawił akcenty.
Szkoła według Morawieckiego. Sławomir Broniarz rozczarowany zapowiedzią z exposé

- System estoński ma być bowiem zachętą do tego, by reinwestować zyski - mówi partner zarządzający w Grant Thornton. W takim przypadku te środki pozostają nieopodatkowane.

Zmiana takiego systemu prowadzi do wielu ułatwień ze strony podatników. - Ewidencja podatkowa mogłaby być uproszczona. W systemie estońskim nie trzeba co miesiąc obliczać jaki dochód osiągnęliśmy, bo dałoby się to łatwo ustalić po wykonanych przez firmę operacjach finansowych, czyli wypłatach do właścicieli - tłumaczy w money.pl ekspert.

Prof. Witold Orłowski skomentował w money.pl expose premiera Mateusza Morawieckiego
Expose Morawieckiego. Ekspert: jestem zdumiony

Naszego rozmówcę pytamy, czy wprowadzanie systemu tylko dla małych firm nie dałoby powodu do "kombinowania". - Istnieje ryzyko, że byłyby nadużycia w tym zakresie. Firmy przy nowej inwestycji tworzyłby nowy podmiot, żeby "załapać się" na udogodnienia związane z estońskim systemem - twierdzi Dariusz Bednarski.

Ekspert podkreśla jednocześnie, że od kilku lat jest zwolennikiem wprowadzenia estońskiego CIT-u dla wszystkich podmiotów.

- Inwestycje zależą przede wszystkim od dużych podmiotów. Taka zachęta dla nich miałaby też większe odzwierciedlenie w poziomie inwestycji w Polsce - mówi.

Na razie jednak premier mówi tylko o tych najmniejszych.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: estoński cit, cit, podatki, estonia, gospodarka, wiadomości
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
19-11-2019

ZxcMoże zacznijmy od ściągnięcia Estonskiej kwoty wolnej od podatku 6000 euro dla WSZYSTKICH!

19-11-2019

Polakkasy brakuje na pińcet + więc szuka ten gamoń waluty w Narodzie. Nie dajmy sie oszukać ukochanej władzy, amen.

19-11-2019

MacherFabryka Samochodów Elektrycznych już ruszyła ?

Rozwiń komentarze (28)