Gaz się kończy. Ceny już wystrzeliły. Świat na krawędzi kryzysu
Świat może stanąć w obliczu poważnego kryzysu energetycznego - opisuje "Financial Times". Dostawy LNG z Zatoki gwałtownie maleją, a ostatnie transporty są już w drodze do odbiorców. Wszystko z powodu blokady Cieśniny Ormuz i zniszczenia infrastruktury w Katarze, które windują ceny gazu.
Globalny rynek skroplonego gazu ziemnego ma poważne problemy. Po zablokowaniu cieśniny Ormuz przez Iran oraz ataku na instalacje w Katarze, eksport LNG z regionu praktycznie stanął. To właśnie Katar odpowiada za około jedną piątą światowej produkcji tego surowca.
Według analizy brokera Affinity część tankowców zdążyła opuścić region jeszcze przed eskalacją konfliktu. Dzięki temu część odbiorców przez chwilę nie odczuwała skutków kryzysu. Ten bufor jednak szybko się kończy – w najbliższych dniach do Azji ma dotrzeć już tylko jeden ładunek LNG z Zatoki, a do Europy sześć.
Ceny rosną, kraje szukają alternatyw
Państwa uzależnione od importu gazu stają przed trudnym wyborem: płacić znacznie więcej za surowiec, ograniczać zużycie albo sięgać po inne paliwa. W wielu krajach Azji wprowadzane są środki oszczędnościowe, a nawet skracanie tygodnia pracy, by ograniczyć zużycie energii - opisuje "Financial Times",
"Brakowało do pierwszego". Teraz prowadzi biznes wart 600 mln zł
Ceny LNG na azjatyckim rynku spot gwałtownie wzrosły – benchmark Platts JKM podwoił się od początku konfliktu i sięga ok. 23 dolarów za MMBtu. Dodatkowo rosną koszty transportu, co jeszcze bardziej podbija ceny.
Pakistan w najtrudniejszej sytuacji
Szczególnie mocno skutki kryzysu odczuwa Pakistan, który niemal w całości opierał import LNG na Katarze. Ostatnie dostawy dotarły na początku konfliktu, a terminale pracują dziś na ułamku możliwości - czytamy.
– Potem nam się skończą. Nie wiemy, kiedy przybędzie kolejny ładunek – powiedział Iqbal Ahmed z Pakistan GasPort.
Kraj próbował pozyskać alternatywne dostawy m.in. z Europy, USA czy Afryki, jednak ceny okazały się zbyt wysokie. W efekcie Pakistan może być zmuszony do powrotu do bardziej emisyjnych paliw, jak olej opałowy.
Azja i Europa pod presją
Problemy mogą dotknąć także inne gospodarki. Bangladesz już wprowadza racjonowanie gazu, a Tajwan ostrzega przed możliwymi niedoborami energii w sezonie letnim. Chiny i Japonia rozważają zwiększenie zakupów spotowych, ale jednocześnie przygotowują się na powrót do węgla.
Niepewność pogłębiają także zniszczenia w katarskim Ras Laffan. Jak wskazano, część mocy produkcyjnych LNG może pozostać wyłączona nawet przez kilka lat, co dodatkowo ograniczy globalną podaż.
Źródło: Financial Times