Gminy sobie nie radzą. Alarmujące dane

Ponad połowa skontrolowanych gmin nie wywiązuje się z obowiązków dotyczących gospodarki ściekowej – wynika z raportu GIOŚ. Mimo nowych przepisów system nadal jest nieszczelny, a znaczna część ścieków pozostaje poza kontrolą - opisuje portalsamorządowy.pl.

Gminy sobie nie radzą. Alarmujące daneGminy sobie nie radzą. Alarmujące dane
Źródło zdjęć: © East News | Artur Szczepanski/REPORTER
Magda Żugier
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Nowe przepisy, które weszły w życie w 2023 r., miały uporządkować gospodarkę ściekową poza miastami. Chodziło m.in. o ewidencję szamb i przydomowych oczyszczalni oraz regularne kontrole. Skala problemu jest duża – z takich rozwiązań korzysta ponad 10 mln osób.

Z najnowszego raportu GIOŚ wynika jednak, że efekty są ograniczone. W 56,7 proc. z 506 skontrolowanych gmin stwierdzono naruszenia przepisów - czytamy.

Dane pełne luk

Jednym z głównych problemów jest jakość danych. Ewidencje są często niekompletne, a część informacji opiera się na szacunkach lub nieaktualnych zestawieniach.

W niektórych przypadkach dochodziło do poważnych błędów – np. wykazywano pobór wody na poziomie wielokrotnie wyższym niż faktyczny - podaje portalsamorządowy.pl.

"Nie będzie mu na rękę". Analityk mówi, co dla Trumpa oznacza długi konflikt z Iranem

Kluczowy wskaźnik pokazuje skalę nieprawidłowości – tylko 17,48 proc. pobranej wody trafia do systemu odbioru ścieków. Reszta nie jest raportowana albo pozostaje poza kontrolą.

Nowe regulacje zobowiązały gminy do regularnych kontroli, ale w praktyce są one prowadzone bardzo różnie. Część samorządów obejmuje nimi wszystkich mieszkańców, inne tylko wybrane grupy, a zdarza się, że planów kontroli w ogóle nie ma.

Dodatkowy chaos wynika z niejasnych przepisów i ich rozbieżnych interpretacji. Jedne instytucje wskazują, że gmina sama decyduje o skali kontroli, inne – że powinna objąć nimi wszystkie nieruchomości w cyklu dwuletnim.

Przepisy na papierze, problemy w praktyce

W wielu gminach nadal obowiązują regulaminy, które dopuszczają opróżnianie szamb dopiero "gdy się przepełnia". Eksperci wskazują, że takie zapisy sprzyjają nadużyciom i utrudniają egzekwowanie przepisów.

– Kontrole, które prowadzi WIOŚ, niestety nie spełniają swojej funkcji – ocenia Romuald Lenkajtis, wskazując na niewielką liczbę kar mimo licznych naruszeń.

Choć przepisy przewidują sankcje do 50 tys. zł dla gmin, w praktyce stosowane są rzadko. Dominują zalecenia i działania edukacyjne.

Samorządy tłumaczą problemy przede wszystkim brakiem kadr i finansowania. "Ustawodawca nałożył obowiązki bez zapewnienia środków finansowych" – wskazywano w jednym z przypadków.

Źródło: portalsamorządowy.pl

Wybrane dla Ciebie