Notowania

biznes
07.07.2019 14:01

IKEA zwalnia pracownika za cytowanie Biblii. Dotarliśmy do pełnych wpisów z wewnętrznego forum firmy

"Tomasz" pracę w IKEA miał stracić przez niechęć do środowiska LGBT i cytaty z Biblii. Firma odpowiada, że sprawa nie jest tak czarno-biała. Money.pl dotarł do pełnego zapisu rozmowy pomiędzy byłym już pracownikiem a przedstawicielami firmy. W dyskusji brali udział również inni zatrudnieni.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP)
Jeden post i już - Ikea zaprosiła pracownika na rozmowę, później zwolniła (Fot: Tomasz Waszczuk)

Joachim Brudziński, były minister spraw wewnętrznych i administracji, a niebawem europoseł: "IKEA nie może traktować Polski jak swojego folwarku".

Patryk Jaki, były wiceminister sprawiedliwości, a niebawem europoseł: "Jeżeli ktoś chce robić interesy w Polsce, to dobrze, aby szanował historię i tradycję w Polsce".

Od dwóch dni trwa burza związana z firmą IKEA i jej zwolnionym pracownikiem. W skrócie historia wygląda tak: "Tomasz" (imię zmienione) stracił pracę po tym, gdy sprzeciwił się polityce firmy, która wspierała akcję Miesiąca Dumy LGBT. I zachęcała do udziału w niej również swoich pracowników, głównie na internetowym, wewnętrznym forum. Pracownicy byli zachęcani - choć nie zmuszani - by na przykład stosować inne zwroty w rozmowach z kolegami czy klientami. Zamiast mąż i żona mogliby stosować neutralne słowo "partner".

Zobacz także: Do końca 2019 IKEA wycofa jednorazowe produkty. W Polsce chce to zrobić nawet wcześniej

W ostatnim czasie oświadczeniami przerzucał się międzynarodowy koncern i Ordo Iuris, które reprezentuje zwolnionego pracownika. - Firma IKEA wydała niezgodne z prawdą oświadczenie na temat pracownika zwolnionego za cytowanie fragmentów Pisma Świętego - zaznaczają pełnomocnicy zwolnionego.

Money.pl dotarł do pełnego zapisu wpisów w przepychance między zwolnionym a pracodawcą. Rozmowę tę trudno nazwać dyskusją. To wymiana zdań - po jednym poście z każdej strony. Później do akcji wkroczyli kolejni pracownicy, którzy raz bronili kolegi, raz firmy. Same wypowiedzi ujawniała już Ordo Iuris, jednak - nie było pewne, czy to jedyna wypowiedź, czy było ich więcej. Prawdziwości wpisu nie potwierdzała również Ikea. Cała korespondencja pokazuje, że innych wiadomości od pracownika nie było.

"Akceptacja i promowanie homoseksualizmu i innych dewiacji to sianie zgorszenia" - tak rozpoczął swoją internetową wypowiedź były już pracownik Ikea.

Dalej faktycznie zacytował fragmenty Starego Testamentu. "Pismo Święte mówi: biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia, lepiej by mu było uwiązać kamień młyński u szyi i pogrążyć go w głębokościach morskich". A także: "Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, a ich krew spadnie na nich" - napisał. Pod komentarzem pojawiło się kilka polubień (na wzór znanych z Facebooka lajków).

Do sprawy szybko odniosła się firma. Umieściła krótki komentarz. "W imieniu firmy: W IKEA cenimy różnorodność i równość wszystkich pracowników. Postawa wyrażona w powyższym komentarzu jest niezgodna z wartościami IKEA i tym samym nie jest akceptowana w nasze organizacji. Sprawa tego komentarza zostanie rozpatrzona indywidualnie" - odpowiedzieli przedstawiciele firmy. Wiadomość również zebrała kilkanaście polubień.

Sam wpis byłego pracownika wygląda tak:

Screen: Ordo Iuris

Dyskusja na tym wcale się nie skończyła. "Rozumiem, że w naszej firmie osoba LGBT ma prawo wyrażać swoje poglądy i przekonania (jest wręcz do tego zachęcana) a katolik już nie? Fajna 'równość'" - napisał "Tomasz".

Odpowiedź? Inny pracownik napisał, że "pomiędzy wyrażaniem swoich poglądów a postawą ocierającą się o promowanie nienawiści i życzenia śmierci jest olbrzymi dystans, który nie został zachowany".

Jak już pisaliśmy w money.pl, zwolniony pracownik chce od sieci Ikea 2250 zł dla siebie i 1000 zł na cel charytatywny. Żąda również uznania wypowiedzenia umowy o pracę na czas nieokreślony za bezskuteczne, a po upływie okresu wypowiedzenia przywrócenia do pracy na dotychczasowych warunkach.

IKEA w krótkich słowach wyjaśniła w oświadczeniach swoją decyzję. "W przypadku, gdy istnieje chociażby ryzyko naruszenia dóbr lub godności osobistej innych pracowników podejmujemy działania, zawsze zgodnie z prawem pracy i naszymi wartościami. We wspomnianym w piśmie przypadku, w naszej ocenie, taka właśnie sytuacja miała miejsce".

W pozwie przeciwko IKEI pojawiają się 3 żądania.
IKEA zwalnia pracownika za cytowanie Biblii. Wiemy ile w sądzie zażąda wyrzucony z pracy

- Pracownik faktycznie wykorzystał cytaty ze Starego Testamentu mówiące o śmierci, krwi w kontekście tego, jaki los powinien spotkać osoby homoseksualne. Wielu pracowników poruszonych tym wpisem kontaktowało się z naszym działem kadr - argumentuje spółka. - Nie poglądy stanowiły problem, ale sposób wyrażania swoich opinii, który wyklucza inne osoby. Podobne działania podjęlibyśmy w przypadku naruszenia godności każdej innej grupy, np. katolików - dodaje.

A jak reagują pracownicy? Jak sami mówią, wcale nie jest to temat numer jeden podczas rozmów w pracy. - Czy to temat numer jeden? Może w krakowskim sklepie, ze względu na kamery pojawiające się pod sklepem. W innych miejscach jest bardziej "wnerw", że w ogóle zrobiono z tego taką hucpę - mówi money.pl jeden z pracowników. On w sporze jest po stronie pracodawcy. Z kolei po stronie zwolnionego już opowiedział się działający w IKEA Retail związek zawodowy - NSZZ "Solidarność".

Tagi: biznes, ikea, ikea w polsce, karta LGBT+, prawo pracy, gospodarka, gospodarka wiadomości, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
02-07-2019

TeamIkeaBardzo dobra polityka firmy, Polacy muszą uczyć się tolerancji i akcpetacji. Już najwyższy czas...

02-07-2019

ZdrowyNic nie kupię w Ikea. Zboczeńcom mówimy zdecydowane nie.seks dwóch mężczyzn jest obrzydliwy. Fuj.

02-07-2019

D.K.Nie musicie kupować w Ikei. Przecież są sklepiki parafialne.

Rozwiń komentarze (1390)