Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Bartłomiej Dwornik
|

Rząd wystawił rachunek za obronę prezydent Warszawy

0
Podziel się:

Kto zapłaci za sukces Hanny Gronkiewicz-Waltz - pisze Bartłomiej Dwornik.

Rząd wystawił rachunek za obronę prezydent Warszawy
bFfZZFqZ

Obietnica znalezienia pieniędzy na dokończenie obwodnicy Warszawy pojawiła nagle. Dziwnym zbiegiem okoliczności premier Donald Tusk i ówczesny jeszcze minister Sławomir Nowak złożyli ją tuż przed referendum, które miało zdecydować o być albo nie być prezydent stolicy, Hanny Gronkiewicz-Waltz. Zwolennicy jej odwołania zaraz podnieśli larum, że to zagranie pod publiczkę i polityczne przekupstwo. I sugerowali, że to kolejna pusta obietnica bez pokrycia. Wychodzi jednak na to, że tym razem premier postanowił słowa dotrzymać.

Złośliwi powiedzą, że tak dla odmiany. Choć i tak nie do końca jest tak, jak szef rządu obiecał. Bo, żeby znalazły się pieniądze na drogę dla warszawiaków, początkowo z drogą S7 mieli pożegnać się kierowcy, jeżdżący w kierunku Pomorza. Ale będzie inaczej.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/195/m204739.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/raporty/artykul/rzad;obcina;plan;budowy;drog;ale;i;tak;wyda;dwa;miliardy;wiecej,89,0,1438553.html) *Rząd obcina plan budowy dróg. Ale i tak wyda dwa miliardy więcej * Zyskają na tym mieszkańcy Warszawy. Zobacz, czyim kosztem. Plany, nad którymi dziś radzić będą ministrowie, zakładają że koszty spełnienia przedreferendalnych obietnic dla Stolicy poniesie Dolny Śląsk. W mateczniku spychanego na polityczny margines Grzegorza Schetyny nie będzie ekspresowej _ schetynówki _, która miała połączyć Legnicę z polsko-czeskim przejściem granicznym w Lubawce.

bFfZZFrb

W sumie sprytnie. Zamiast narazić się gdańszczanom, z którymi premier widuje się regularnie i mogliby wyrazić swój sprzeciw namacalnie, Donald Tusk daje prztyczka w nos Dolnoślązakom, którzy i tak na żywo widują go rzadko, więc powściekają się na lokalnych baronów PO. I na Schetynę pewnie też - że to na pewno przez niego i za karę.

A że zamiast 70 kilometrów będzie dwadzieścia, za to o dwa miliardy drożej? Co tam! Będzie za to inna korzyść. Bo jak ludzie nie będą mieli dobrej drogi do Czech, nie będą tak chętnie tam jeździć. I dobrze. Dla budżetu, bo tam alkohol wciąż trochę tańszy, więc ekspresówką nie będzie ciągnąć masowa kontrabanda. Dla trzeźwości umysłu, bo u południowych sąsiadów marihuana jest legalnym lekiem i kto wie, ilu domorosłych znachorów jeździłoby uzupełniać domowe apteczki. Dla kultury osobistej wreszcie, bo tam nawet premier bluzga, kiedy nie chce mu się jechać na pogrzeb Nelsona Mandeli. To już może lepiej, żeby tej ekspresówki nie było?

I jedno jest w tym wszystkim naprawdę znamienne. Mianowicie to, że jak już premier, któremu połowa Polaków wytyka niedotrzymane obietnice, w końcu którąś spełni, to i tak większość rodaków będzie mu to miała za złe.

autor jest redaktorem Money.pl

bFfZZFrh
bFfZZFrC
dziś w money
wiadomości
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)