Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wiadomości
11.03.2020 11:10

Koronawirus. Absurdalna decyzja rządu. Szkoły ciągle otwarte, choć to przecież codzienna "impreza masowa" [OPINIA]

Rząd podjął we wtorek"radykalne" kroki, które mają ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa. Mateusz Morawiecki mówi o wsłuchiwaniu się w zalecenia WHO i odwołuje wszystkie imprezy masowe na terenie całego kraju. Szkoły i uczelnie nadal mają funkcjonować normalnie, choć tam przecież, jak na imprezach masowych, przewijają się tysiące ludzi. [AKTUALIZACJA - w środę rząd zdecydował się jednak na zamknięcie placówek edukacyjnych i uczelni wyższych]

Podziel się
Dodaj komentarz
(iStock.com)
Polskie szkoły nadal pozostają otwarte, choć rząd odwołał imprezy masowe, czyli takie, które skupiają co najmnniej 1000 osób w jednym miejscu. .

SP 45 i Filia PP 58 w Szczecinie do czwartku pozostaną zamknięte. Zgodnie z zaleceniem Powiatowego Inspektora Sanitarno-Epidemiologicznego w Szczecinie, została podjęta decyzja o czasowym zamknięciu dwóch szczecińskich placówek oświatowych: Filii Przedszkola Publicznego nr 58 oraz Szkoły Podstawowej nr 45.

Taką decyzję podjął Urząd Miasta w Szczecinie. Poznań zdecydował, że od środy wszystkie szkoły i przedszkola w tym mieście będą zamknięte. Rząd podejmujący dziś decyzję o odwołaniu wszystkich imprez masowych na terenie całego kraju, ale nie zamykając szkół, najwyraźniej chce, żeby takie decyzje podejmowały właśnie samorządy, ewentualnie dyrektorzy szkół.

Pytałem rzecznika rządu o różnice między imprezą masową a szkołą. Przecież przez ostatnie reformy są one przepełnione jak nigdy. Jednak do czasu opublikowania tego tekstu, odpowiedzi nie dostałem.

Koronawirus a praca zdalna. Eksperci ostrzegają

Premier poinformował we wtorek, że na posiedzeniu Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego podjęto decyzję o odwołaniu wszystkich imprez masowych. "Chcemy zachowywać się odpowiedzialnie, być mądrymi przed szkodą" - tłumaczył Morawiecki. Dlaczego ten schemat myślenia nie zadziała w odniesieniu do szkół?

Rodzice sami mają zdecydować?

Tak, to prawda, że dzieci łagodnie przechodzą przez zakażenie koronawirusem, ale przecież te same dzieci wracają do domów, gdzie czekają na nie stęsknione babcie, dziadkowie i rodzice. Zatem niebezpieczeństwo zakażenia nie jest niższe i możliwość poważnego zachorowania w związku z zakażeniem u członków rodziny nie jest czymś błahym.

Wygląda więc na to, że rodzice sami muszą zdecydować. Pytanie tylko na ile mogą sobie pozwolić na pozostawienie swoich dzieci w domu. Czy strach przed zakażeniem może być usprawiedliwieniem nieobecności dziecka w szkole? Co na rozwój wypadków i kolejne zakażenia w Polsce MEN?

- Zgodnie z przepisami dyrektor szkoły odpowiada za bezpieczeństwo uczniów, a podejmowane przez niego działania muszą być adekwatne do sytuacji i zgodne z obowiązującymi procedurami. Na chwilę obecną nie ma potrzeby, aby odwoływać zajęcia w szkołach. Monitorujemy sytuację na bieżąco - mówi Anna Ostrowska, rzeczniczka MEN.

Ministerstwo apeluje o zachowanie spokoju.

- W przypadku obecnej sytuacji epidemiologicznej należy zastosować się do informacji zamieszczonych na stronie GIS, MSZ i MZ oraz rekomendacji MEN dla dyrektorów szkół, przedszkoli i placówek oświatowych w zakresie profilaktyki zdrowotnej w związku z zagrożeniem koronawirusem - wyjaśnia Ostrowska.

Co z prawem oświatowym?

Jak dodaje rzeczniczka, chorobę rozpoznaje i określa metody leczenia lekarz po przeprowadzonej konsultacji medycznej, zatem to nie dyrektor szkoły decyduje o jednostce chorobowej ucznia. Do zadań dyrektora szkoły należy zaobserwowanie objawów chorobowych ucznia przebywającego w szkole i zastosowanie się do aktualnych wytycznych. Zatem przekaz jest taki, że to dyrektorowie lub samorządy mają zdecydować o zamknięciu szkół. Rząd nie bierze tego na siebie.

Tak zrobił Poznań, decydując o zamknięciu szkół i przedszkoli w tym mieście od środy. Powstrzymać koronawirusa mogą też rodzice.

- Rodzic, którego podstawowym obowiązkiem jest dbanie o dobro dziecka, stosuje się obowiązujących w kraju procedur oraz - jeżeli je posiada - zaleceń lekarskich, które mogą określić czas nieposyłania dziecka do placówki oświatowej - mówi rzeczniczka MEN.

Dla pewności zapytaliśmy jeszcze prawnika, jak szkoły mogą reagować na takie usprawiedliwianie nieobecności dziecka.

- Moim zdaniem analogicznie do zwykłego usprawiedliwienia na nieobecności na karteczce. W prawie oświatowym zapisano, że przez uchylanie się od obowiązku szkolnego rozumie się nieusprawiedliwione nieobecności na poziomie 50 proc. w ciągu jednego miesiąca. Słowo klucz to oczywiście nieobecność "nieusprawiedliwiona" - tu chyba należy polegać na rozsądku dyrektorów i wychowawców - mówi money.pl Olgierd Rudak prawnik i autor bloga "Lege Artis".

Zatem pozostaje nam liczyć na rozsądek rodziców, wychowawców i samorządowców. Rządzącym zabrakło konsekwencji. Uznano najwyraźniej, że źle by się stało, gdyby Polacy zarażali się na koncertach. Jednak w szkołach i na uczelniach nadal jest to dozwolone.

Krzysztof Janoś, dziennikarz, money.pl.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
10-03-2020

m-53Redaktorze judzący, to nie kampania wyborcza. Po pierwsze proszę się zdecydować czy ma być więcej państwa czy więcej samorządu. Bo jak rozumiem to … Czytaj całość

10-03-2020

BoloRedaktorku pajacyku . Decyzję czy szkoła ma by zamknięta decyduje dyrektor a nie premier. Podobnie jest z uczelniami.

10-03-2020

skandalMorawiecki jest niepoważny. Półśrodki w takiej chwili. To jest albo celowe działanie na szkodę narodu albo jakis uraz psychiczny. Szkoda słów - oni … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (277)