"Milcząca zgoda" na pobyt cudzoziemców w Polsce. Rząd zaskoczył. Ekspert: skorzysta mniej niż 1 proc.
Rząd planuje ułatwienie legalizacji pobytu cudzoziemców. Ma w tym pomóc instytucja tzw. milczącej zgody. — To krok w dobrą stronę, ale niewystarczający — komentuje w rozmowie z money.pl Michał Wysłocki, ekspert ds. prawa migracyjnego.
Na rządowych stronach pojawiła się najnowsza propozycja zmian w prawie migracyjnym. MSWiA chce znowelizować ustawę o cudzoziemcach. Projekt zakłada, że obywatele "najbardziej rozwiniętych państw trzecich", w których "ogólna sytuacja bezpieczeństwa jest zadowalająca", będą mogli korzystać z instytucji tzw. milczącej zgody w sprawach dotyczących legalizacji pobytu czasowego.
W dużym uproszczeniu: jeśli wojewoda - przed którym toczą się postępowania - w ciągu 60 dni nie odpowie na wniosek obcokrajowca, to sprawa z automatu zostanie rozstrzygnięta pozytywnie na rzecz cudzoziemca. Pomysł MSWiA zawiera przy tym kilka ograniczeń i "bezpieczników".
Zamknęli fabrykę Levi’sa. Przejął ludzi i maszyny. "Byłem pierwszy"
Procedura nie obejmie każdego kraju
Po pierwsze, za selekcję wspomnianych "najbardziej rozwiniętych" krajów będzie odpowiadać Rada Ministrów, "kierując się oceną poziomu ryzyka migracyjnego związanego z migracją i stanem współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa". Resort podkreśla, że rozwiązanie to będzie dotyczyć wyłącznie państw, których obywatele korzystają w Unii Europejskiej z ruchu bezwizowego.
Po drugie, "milcząca zgoda" nie będzie udzielana w sytuacji, gdy osoba ubiegająca się o pobyt w Polsce będzie figurować w SIS (System Informacyjny Schengen) lub znajdzie się w wykazie cudzoziemców, których pobyt w Polsce jest niepożądany. Kolejnym "bezpiecznikiem" będą informacje ujawnione w toku postępowania przed wojewodą - jeśli urzędnicy "zidentyfikują zagrożenie dla bezpieczeństwa lub porządku publicznego", wówczas cudzoziemiec nie będzie mógł liczyć na pozytywne rozpatrzenie sprawy "z automatu".
Co ważne, proponowane zmiany będą dotyczyć wyłącznie postępowań w urzędzie wojewódzkim, w pierwszej instancji. "Milcząca zgoda" nie będzie mogła być stosowana w toku procedur odwoławczych, toczących się przed szefem Urzędu ds. Cudzoziemców. Resort odpowiedzialny za projekt wyjaśnia również, że nowe przepisy obejmą większość typów zezwoleń na pobyt czasowy w Polsce.
W razie niezakończenia niezbędnych sprawdzeń dotyczących bezpieczeństwa do czasu załatwienia sprawy w nowym trybie, sprawdzenia te mają być kontynuowane. Do czasu ich pozytywnego zakończenia cudzoziemiec nie otrzyma karty pobytu. W razie ustalenia, że zagrożenie istnieje, wojewoda wyda decyzję o cofnięciu zezwolenia - informuje MSWiA.
Osoby zajmujące się legalizacją pobytu cudzoziemców od lat zwracają uwagę na niewydolność urzędów wojewódzkich. Postępowania w tych sprawach trwają zwykle wiele miesięcy, co zmusza obcokrajowców - ale też zatrudniające ich firmy lub agencje - do poszukiwania innych rozwiązań, w postaci np. wielokrotnego ubiegania się o wizę.
Skorzysta mniej niż 1 proc. cudzoziemców?
Czy najnowszy pomysł rządzących rozwiąże problem przewlekłości postępowań? - Projekt wprowadzenia milczącego załatwienia wybranych spraw pobytowych cudzoziemców należy ocenić jako rozwiązanie co do zasady pozytywne, ale kierowane do bardzo wąskiej grupy cudzoziemców i pośrednio ich pracodawców - komentuje w rozmowie z money.pl Michał Wysłocki, senior manager w zespole imigracyjnym EY Polska, ekspert Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych w Polsce ABSL.
Nasz rozmówca zwraca uwagę przede wszystkim na zapowiadany w projekcie wykaz państw, których obywatele będą objęci nową regulacją. - Spodziewam się, że lista ta będzie zbieżna albo przynajmniej bardzo podobna do listy państw, wobec których Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej rozważa równolegle ułatwienia w dostępie do polskiego rynku pracy. Chodziłoby więc zapewne o takie państwa jak Australia, Kanada, Japonia, Republika Korei, Nowa Zelandia, Singapur, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania czy Tajwan - wylicza Wysłocki.
Zdaniem eksperta w takiej sytuacji nowe przepisy dotyczyłyby niewielkiego ułamka wszystkich cudzoziemców, którzy starają się o legalizację pobytu w Polsce.
Według statystyk Urzędu do Spraw Cudzoziemców publikowanych na portalu migracje.gov.pl obywatele tych państw posiadają obecnie około 10 tys. ważnych dokumentów pobytowych, przy prawie 1 mln ważnych dokumentów pobytowych wszystkich obywateli państw trzecich. To oznacza tylko około 1 proc. ogółu cudzoziemców legalizujących pobyt w Polsce w ten sposób. A jeśli zawęzimy statystyki tylko do pobytów czasowych, których ma dotyczyć nowa regulacja, odsetek ten będzie jeszcze mniejszy - tłumaczy ekspert EY Polska.
- Dlatego rozwiązanie oceniam pozytywnie, ale nie będzie ono miało widocznego wpływu na odciążenie urzędów wojewódzkich. Może poprawić obsługę określonego segmentu spraw, zwłaszcza dotyczących wysoko wykwalifikowanych specjalistów, menedżerów, inwestorów i osób relokowanych do Polski w ramach projektów biznesowych. Nie zmieni jednak sytuacji większości cudzoziemców - mówi Wysłocki.
Ekspert zwraca też uwagę na praktyczne problemy związane z projektowaną regulacją. Jak wyjaśnia, obcokrajowcy składają wnioski pobytowe online, a do potwierdzenia skutecznego przyjęcia wniosku potrzebne jest zaświadczenie z urzędu. - Pojawiają się sygnały, że zaświadczenia będą wystawiane dopiero po osobistej wizycie w urzędzie. Na taką wizytę w niektórych urzędach można czekać miesiącami. Jeżeli ten element nie zostanie doprecyzowany, milcząca zgoda po 60 dniach może w praktyce okazać się znacznie mniej użyteczna niż zakłada projektodawca - dodaje Wysłocki.
Tomasz Setta, dziennikarz money.pl