Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Weronika Szkwarek
|
aktualizacja

Nauczyciele mają dość. "Protest już się odbywa"

864
Podziel się:

Protest już się odbywa – tylko że oddolnie – nauczyciele odchodzą z zawodu - mówi w rozmowie z money.pl nauczycielka języka polskiego w liceum w Rudzie Śląskiej. Proponowana przez MEiN podwyżka wynosząca 9 proc. to zdaniem innej nauczycielki jedynie wyrównanie do poziomu pensji minimalnej.

Nauczyciele mają dość. "Protest już się odbywa"
Prezydium Zarządu Głównego ZNP podjęło w środę uchwałę, w której postanowiło ogłosić pogotowie protestacyjne we wszystkich ogniwach związku (East News, Pawel Wodzynski)

Ministerstwo Edukacji i Nauki zaproponowało podczas wczorajszego spotkania ze stroną społeczną 9-procentową podwyżkę płac od stycznia 2023 r. Wywołało to lawinę komentarzy i oburzenie ze strony nauczycieli. Oliwy do ognia dolał wiceminister Dariusz Piontkowski, który na antenie radiowej Jedynki powiedział, że nauczyciele dyplomowani średnio otrzymują 6800-6900 zł na rękę, a jeśli mają nadgodziny – to jeszcze więcej.

ZNP zapowiada protest nauczycieli

Sytuacja w oświacie motywuje do kolejnej fali protestów, którą już zapowiedział Związek Nauczycielstwa Polskiego. W środę Prezydium Zarządu Głównego ZNP wydało ogłoszenie ws. pogotowia protestacyjnego.

ZNP zamierza zorganizować i przeprowadzić ogólnopolską akcję informacyjną, mającą na celu poinformowanie społeczeństwa o narastających problemach systemu edukacji. W uchwale zapowiedziało również m.in. oflagowanie i oplakatowanie zakładów pracy. Dodatkowo ZNP wystąpi do innych związków zawodowych z propozycją powołania międzyzakładowego komitetu protestacyjnego.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Spór nauczycieli z rządem. Wiceszef ZNP: liczymy na głos pierwszej damy

Co o akcji myślą sami nauczyciele? - Wzięłabym udział w strajku. Jednak zdaję sobie sprawę, że wiele moich koleżanek i kolegów nie zdecydowałoby się na to - ze względu na finanse. Jeśli ktoś ma pracę dodatkową, to ma szansę przeżyć miesiąc, ale osoby bez drugiego źródła dochodu lub partnera zatrudnionego w innej branży nie mogą sobie pozwolić na to, że nie dostaną przez miesiąc wypłaty - mówi money.pl Karolina, nauczycielka ze stopniem nauczyciela mianowanego, która uczy w szkole średniej w województwie lubelskim.

Towarzyszą temu również gorzkie refleksje dotyczące ostatniej akcji strajkowej. – Ostatni strajk pokazał, że mimo długiej akcji, podczas której nie otrzymaliśmy wynagrodzenia, nic również nie zyskaliśmy. Zostaliśmy zdeptani, opluci nie tylko przez rząd, ale też przez niektórych rodziców, dyrektorów – dodaje nauczycielka.

Inni nauczyciele mają mieszane uczucia lub wprost deklarują, że do strajku nie przystąpią.

- Nie wzięłabym udziału w strajku, ponieważ ta forma protestu wydaje się już spalona, jeśli chodzi o nauczycieli. Strajkowałam poprzednim razem i nie skończyło się to dobrze. Rząd pokazał, że nie robi to na nim żadnego wrażenia. Wydaje mi się, że nie ugną się pod strajkiem. Przy takim poziomie zarobków i przy braku oszczędności nie możemy sobie pozwolić na miesiąc bez wynagrodzenia. Przy okazji poprzedniego strajku nie otrzymałam wynagrodzenia z samorządu. Teraz jestem pesymistką. Nie widzę szansy, aby to mogło odnieść jakiś skutek - mówi jedna z nauczycielek.

Wyrównanie do minimalnej krajowej

Zapowiedziane 9-procentowe podwyżki są - w opinii wielu nauczycieli - jedynie ochłapem rzuconym przedstawicielom oświaty i wyrównaniem do minimalnej krajowej. Z kolei wypowiedź Dariusza Piontkowskiego sprawiła, że wielu już puściły nerwy.

- Pracuję w liceum ogólnokształcącym jako nauczyciel dyplomowany. Nie zarabiam na pewno tyle, ile mówi minister Piontkowski. Wychodzi ok. 3800 zł netto za etat - mówi nam Karolina.

Co uważa o samych podwyżkach? - Biorąc pod uwagę wyjściowe kwoty, czyli dla nauczyciela dyplomowanego 4200 zł brutto, to te 9 proc. to niecałe 400 zł brutto. Myślę, że nie ma co komentować takich stawek. To nadal będzie dużo poniżej stawek rynkowych. Nie sądzę, żeby to jakkolwiek wpłynęło na naszą sytuację - dodaje.

Podobnych opinii jest wiele. - Doświadczamy ciągłych zmian w systemie edukacji, ale to tak naprawdę mydlenie oczu – nic nie zmieni. Czy nawet te 20 proc., które proponował Senat, zmieniłoby cokolwiek? Czy młodzi przyszliby pracować do tego zawodu? Mówimy o tak niskich stawkach wyjściowych, że te 20 proc. nie zmieniłoby mocno naszej sytuacji - mówi z kolei Magdalena, nauczycielka z województwa śląskiego.

Protest dzieje się oddolnie

W money.pl pisaliśmy o sytuacji kadrowej w polskich szkołach. W samej Warszawie w czerwcu wakatów było ponad trzy tysiące. To, zdaniem wielu, nie są zwykłe ruchy kadrowe, jak próbował tłumaczyć sytuację minister Czarnek.

- Moim zdaniem protest już się dzieje oddolnie. Nauczyciele zmieniają pracę. Nie ma osób chętnych do pracy w tym zawodzie. Mam informacje z kilku szkół, które dość aktywnie poszukują nauczycieli. Wiem, że od września wiele placówek będzie miało problem ze skompletowaniem kadry - mówi Magdalena. Przyznaje, że sama ma konto na LinkedInie, rozmawia z rekruterami, ale nie wie, co będzie dalej. Myśli nad zmianą zawodu.

Mimo 15-letniego doświadczenia, ukończenia kursów i szkoleń, których koszty pokrywała z własnej kieszeni, zarabia niecałe 4000 zł netto.

Z kolei nauczycielka z województwa lubelskiego, która jako nauczyciel mianowany otrzymuje 2900 zł netto, zdecydowała się zmienić pracę. - Dlaczego? Głównie przez finanse. Sporo moich koleżanek odchodzi przez stres – brakuje nam wsparcia ze strony dyrekcji czy organu prowadzącego. Wiele osób mówi mi, że pracę powinnam już dawno zmienić - mówi w rozmowie z money.pl.

- Mamy na głowie dużo więcej niż samo nauczanie. Chociażby uczestnictwo w komisjach – do ucznia zdolnego, do ucznia niezdolnego, komisja do promocji szkoły. To wszystko to papierologia, a nie realna pomoc dla szkoły czy uczniów - dodaje.

Nauczyciele odchodzą z zawodu, a w pokojach nauczycielskich ze świecą szukać osób po studiach. - Odejść z zawodu jest dużo: nauczyciele rezygnują z pracy bądź odchodzą na emeryturę. Na przykład w woj. lubelskim na emeryturę przechodzi ok. 880 nauczycieli – mówiła Magdalena Kaszulanis ze Związku Nauczycielstwa Polskiego w rozmowie z money.pl.

"Nie widzimy powodu do akcji protestacyjnej"

Jak przekazała rzeczniczka resortu edukacji Adrianna Całus, rząd stara się sukcesywnie podwyższać wynagrodzenie nauczycieli. - W porównaniu do 2016 r. pensje nauczycieli wzrosły o ok. 36 proc. O dodatkowe 20 proc. od września 2022 r. wzrosną wynagrodzenia nauczycieli wchodzących do zawodu - przypomniała, komentując dla PAP uchwałę ZG ZNP.

Kilka miesięcy temu zaproponowaliśmy zmiany systemowe, które oznaczałyby także radykalny wzrost wynagrodzenia sięgający ponad 30 proc., a wprowadzenie skutkowałoby znaczną podwyżką pensji od września. Wówczas strona związkowa odrzuciła te propozycje. Jednak dialog ze stroną społeczną trwa. Wczoraj odbyło się posiedzenie Zespołu ds. statusu zawodowego nauczycieli. Rozmawialiśmy m.in. o organizacji roku szkolnego, wynagrodzeniach w oświacie - dodała.

- Trwają prace nad budżetem państwa na 2023 r. i Ministerstwo Edukacji i Nauki zgłosiło propozycję wzrostu wynagrodzenia nauczycieli o 9 proc. To rozwiązanie spotkało się z dużym zainteresowaniem zarówno ze strony związkowej, jak i samorządowej. Wobec tego nie widzimy powodu do akcji protestacyjnej zapowiadanej przez ZNP - oceniła Całus.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(864)
piel.
3 miesiące temu
Jeśli cchą strajkować, prosze bardzo niech jadą do Warszawy, rozłożą miasteczko pod kanclearią premiera, niech koczują nieumyci przez kilka dni, albo jak kto woli i tygodni. Niech włożą w to jakiś wysiłek. A taki strajk kiedy przychodza do szkoły napić się kawy, siedzą do 15 a potem do domu, na zakupy i na zrobienie paznokci to kPNIA z INNYCH!
Jola- belfer
3 miesiące temu
Zastanawiam się kto nauczył pisać, liczyć i logicznie myśleć i in. umiejętności tych wszystkich krytykujących nauczycieli?! Ponadto, mało kto uświadamia sobie ile pracy i czasu poświęca nauczyciel na przygotowanie lekcji i własnych pieniędzy na dokształcanie i materiały. O tych sprawach wie rodzina nauczyciela. Poza tym, brakuje wielu nauczycieli. Proponuję, za własne pieniądze, zrobić studia magisterskie i przyjść do pracy w szkole... Proponuję od szkoły podstawowej.... Proszę przepracować minimum 10 lat i wówczas się wypowiedzieć.... po obecnej zmianie pracownicy obsługi i administracji mają ok. 4120, a dyplomowany 4224. Wakacje , to 6 tyg. urlopu wypoczynkowego. W innym dniu- tylko urlop bezpłatny. Warto to przemyśleć, a potem się wypowiedzieć
z sieci
3 miesiące temu
Przypominam, że nauczyciele pracują tylko przez 9 miesięcy w roku (bo mają 2 miesiące wakacji plus miesiąc wolnego na święta i ferie zimowe plus wolny Dzień Nauczyciela). Z tych 9 miesięcy czyli z ponad 270 dni, trzeba odjąć soboty i niedziele czyli 72 dni, to zostaje 200 dni faktycznej pracy!!! Czyli w każdym roku nauczyciele mają 165 dni wolnych, a pracują niewiele więcej, bo przez 200. Średnia mies. pensja na rękę to min. 3500 zł. Wszystkie 12 mies. są pełnopłatne, czyli rocznie nauczyciel zarabia minimum(!!!) 42000 zł. Podzielny to przez liczbę miesięcy faktycznie przepracowanych, czyli przez niepełne 7, to wychodzi 6000 na rękę miesięcznie. Mało? To policzmy stawkę godzinową: nauczyciel w tygodniu pracuje przez 18 ?godzin lekcyjnych? po 45 minut czyli przez 810 minut, zatem w miesiącu pracuje 810x4,2tygodnia=3402 minuty, czyli 56,7 godzin zegarowych. Pomnóżmy to przez 7 miesięcy pracy, to daje 396,9 godzin zegarowych pracy W ROKU. I teraz podzielmy roczne zarobki otrzymane na rękę przez tę liczbę: 42000zł:396,9=141,46 zł ZA JEDNĄ GODZINĘ ZEGAROWĄ PRACY! I proszę tu nie nie probować wkręcać ?argumentów? typu ?czas pracy nauczyciela w domu?, ?przygotowywanie się do lekcji? itd., bo to jest czysta fikcja. Nauczyciele obecnie nie robią NIC - nawet nie sprawdzają zeszytów. Proszę sobie nauczycielską stawkę godzinową porównać ze stawkami w innych zawodach, choćby ze stawką kasjerki w sklepie, kierowcy autobusu, pielęgniarki, urzędniczki na poczcie itd. i przestać gloryfikować o popierać rozwydrzone nauczycielskie stado
aaaaamen
3 miesiące temu
Przecież nauczyciele mają gotowce na Zintegrowanej Platformie Edukacyjnej -rządowej stronie. Zajrzyjcie. Treść lekcji i ćwiczenia. Sami możecie ściągnąć. Pytam za co im podwyżki dawać? Jak z roku na rok mają wszelkie ułatwienia? Od możliwości zdalnych lekcji do gotowych materiałów? Lekcji już nawet przygotowywać nie muszą! Pytam się ZA CO CHCĄ TE PODWYŻKI???? Ani złotówki dla nich. I skończona dyskusja.
Bezczelni
3 miesiące temu
7 tys za 18 godzin pracy w tygodniu im śmierdzi, niejeden pracujący skakałby ze szczęścia mając taki przelew np laborantka, pani z poczty, położna, sekretarka, listonosz
...
Następna strona