Notowania

internet
26.10.2014 10:25

Rośnie seksting i inne zagrożenia w sieci

Do zespołu dyżurnet.pl trafiło już o ponad tysiąc zgłoszeń więcej o zagrożeniach niż w całym 2013 roku.

Podziel się
Dodaj komentarz
(loooby/iStockphoto)

Do końca września do zespołu dyżurnet.pl, do którego można zgłaszać nielegalne treści w internecie, trafiło o ponad tysiąc zgłoszeń więcej niż w całym 2013 r. Coraz więcej z nich dotyczy tzw. sekstingu. Zdaniem eksperta to coraz większy problem wśród polskich nastolatków.

Dyżurnet.pl to zespół ekspertów działający w ramach Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej.

Jak powiedziała Martyna Różycka z dyżurnet.pl, w tym roku, tylko do końca września do zespołu trafiło 7 tys. 708 zgłoszeń. To o ponad tysiąc więcej niż w całym 2013 r. (6 tys. 697) i o ponad 2 tys. więcej niż w 2012 r. (5 tys. 349). Wzrosła również średnia liczba miesięcznych zgłoszeń. _ W drugim i trzecim kwartale bieżącego roku średnia miesięczna to tysiąc zgłoszeń, w ubiegłym roku było to ok. 500 zgłoszeń miesięcznie _ - podkreśliła Różycka.

Dodała, że zespół obserwuje duży wzrost zgłoszeń dotyczących prezentowania seksualnego wykorzystania osób małoletnich, w tym z tzw. sekstingu.

Seksting to przesyłanie przez internet lub telefon zdjęć o charakterze intymnym, najczęściej wykonanych przez same dzieci. Jak zaznaczyła, jest to coraz większy problem wśród polskich nastolatków.

Podkreśliła, że dziś młodzi ludzie sami takie materiały publikują, sami też poszukują miejsc w internecie, w których mogliby takie zdjęcia umieścić, ponieważ chcą _ potwierdzenia, że są atrakcyjne _. _ Oczywiście te zdjęcia krążą po sieci i są atrakcyjne dla osób o pedofilskich skłonnościach _ - dodała Różycka.

Jej zdaniem jednym ze sposobów uchronienia dzieci od takich zachowań jest potwierdzenie ich atrakcyjności w domu, np. przez bliskich. _ Takie pozytywne wzmocnienie poczucia wartości dziecka przez rodziców zawsze zwiększa szanse, że nie będzie ono poszukiwać tego wzmocnienia i akceptacji w inny, często groźny dla niego sposób _ - dodała.

Zwróciła uwagę, że w zwalczaniu umieszczonych w internecie zdjęć prezentujących seksualne wykorzystanie osób małoletnich istotnym czynnikiem jest także zaangażowanie administratorów serwerów oraz serwisów, na których takie zdjęcia są umieszczane. Jak podkreśliła, niektórzy administratorzy usuwają tego typu treści, ale nie mają jeszcze świadomości, że powinni o tym zawiadomić policję.

Rosnącym zagrożeniem wśród młodych osób są także tzw. seks wideoczaty. _ I tu mamy duży problem, bo jeśli dziecko wejdzie na taki serwis - a najczęściej wcale nie trzeba tam podawać wieku czy logować się, wystarczy, że ma się włączoną kamerkę w komputerze - to bardzo szybko profil takiej młodocianej osoby spotka się bardzo dużym zainteresowaniem _ - powiedziała.

_ Jeśli trafi się tam dziewczyna poniżej 18 lat, np. 15-letnia, to komentarze skierowane do niej są bardzo sugestywne, np. zdejmij bluzkę, zdejmij majtki. Wszystko jest wprost _ - podkreśliła.

Dodała, że młode osoby wpadają często w takich sytuacjach w pułapkę - deklarują, że zdejmą koszulkę, jeśli np. pojawi się 300 oglądających. _ Taka liczba znajdzie się błyskawicznie i dziecko czuje się zobowiązane, żeby dotrzymać słowa _ - podkreśliła.

Zaznaczyła, że najlepszym wyjściem, aby dzieci uchronić - nawet, jeśli już weszły na takie seks czaty - jest nauczenie ich, aby w takich okolicznościach odmawiały dotrzymania słowa. _ Bardzo ważne jest, aby dziecko nauczyć odmawiania i niedotrzymywania obietnic w sytuacjach ryzykownych zachowań, w sytuacjach, w których czują się ono niekomfortowo _ - powiedziała Różycka.

Dodała, że dzieci nie mają także świadomości, że taki wideoczat może zostać przez kogoś zarejestrowany, a potem będzie rozpowszechniany w internecie.

Różycka zwróciła uwagę, że wśród młodych osób pojawiają się coraz bardziej wyrafinowane rodzaje cyberprzemocy. _ To już nie są głupie filmiki czy przerobione zdjęcia ze złośliwymi komentarzami _ - zaznaczyła. Jak powiedziała, w jednej ze szkół dzieci zakładały na szkolnych komputerach foldery z nazwami szkalującymi jedną z koleżanek. _ Co prawda nie trafiało to do sieci, ale jednak cała szkoła wiedziała, o kogo chodzi _ - podkreśliła.

Innym wyrafinowanym rodzajem cyberprzemocy jest np. niekomentowanie na portalach społecznościowych zdjęć kolegi czy koleżanki. Zdarza się, że cała klasa umawia się, że nie będzie komentować takich zdjęć.

_ Dzieci są bardzo czułe na komentarz rówieśników. Brak takich komentarzy jest dla nich niezwykle dotkliwy. A to są formy cyberprzemocy, które bardzo trudno zobaczyć _ - powiedziała Różycka.

Dodała, że nauczyciele czy rodzice mogą dowiedzieć się o takiej sytuacji najczęściej dopiero wtedy, gdy ktoś zwróci na to uwagę. _ Dlatego tak ważna jest rola świadka cyberprzemocy. To on może powiedzieć dorosłym, że coś się dzieje i uruchomić działania _ - zaznaczyła.

Różycka podkreśliła, że szkoły powinny systemowo działać przeciw cyberprzemocy, a nie tylko wyłapywać ofiary i sprawców. Takie działania to m.in. warsztaty, które uświadamiają skutki cyberprzemocy, wyraźny zapis w regulaminie szkoły o braku akceptacji dla każdej formy przemocy, w tym również cyberprzemocy.

Szkoła powinna także mieć ustalone procedury postępowania w przypadku pojawienia się cyberprzemocy. _ Ważne, aby uczniowie wiedzieli, do kogo mają się zwrócić w takiej sytuacji, mogli to zrobić albo anonimowo, albo bezpośrednio _ - podkreśliła.

Rozmawiajmy z dziećmi

Rodzice powinni rozmawiać z dziećmi o prywatności w sieci. Przesyłanie swoich intymnych zdjęć obcym osobom może nieść wiele przykrych konsekwencji - od niewybrednych komentarzy, przez szantaże, po problemy w życiu dorosłym - alarmuje ekspertka z Fundacji Dzieci Niczyje. Marta Wojtas z Fundacji Dzieci Niczyje podkreśla, że młodzi ludzie są często zbyt ufni wobec osób poznanych w sieci, a zapracowani rodzice często nie są w stanie kontrolować, jak dużo czasu dziecko spędza w sieci, z kim rozmawia i co w interenecie udostępnia.

_ Młodzi ludzie są bardzo ufni, gdy poznają kogoś w internecie, mają poczucie, że jest to potencjalny przyjaciel. Pojawia się poczucie bezpieczeństwa i to nie przy relacjach trwających kilka tygodni, ale też przy tych bardzo krótkich, często kilkuminutowych. Internet jest miejscem, gdzie chętnie się komunikują i chętnie prezentują, wyrażając siebie np. poprzez przesyłanie obcym osobom swoich intymnych zdjęć _ - mówi Wojtas.

Jak dodaje, dzieci zazwyczaj nie widzą nic złego w przekazywaniu np. _ zdjęć w bieliźnie _, bo tego typu materiałów jest w internecie bardzo dużo. _ Czasem chcą usłyszeć jak wyglądają, potrzebują pochwały. Czasem robią to, by okazać komuś uczucie. Konsekwencje mogą być dla nich jednak poważne _ - dodaje.

Internet daje poczucie anonimowości, ludzie w sieci są więc m.in. bardziej okrutni w wyrażanych przez siebie opiniach. _ Nastolatkowie, którzy zdecydowali się pokazać swoje intymne zdjęcia, często padają ofiarą krytyki, tzw. hejtów. Bywa też, że takie zdjęcia trafiają w niepowołane ręce lub są publikowane _ - zaznacza Wojtas.

Często dochodzi też do przestępstw. Mogą mieć one różny charakter - począwszy od różnego rodzaju szantażów - np. żądania większej liczby zdjęć pod groźbą opublikuowania dotychczasowych, albo domagania się pieniędzy. _ Bywa też, że osoba, która dostała zdjęcia publikuje je z zemsty, bo np. zakończył się związek z młodym człowiekiem, które je jej wysłał _ - dodaje ekspertka.

Jak przyznaje, przesuwanie granic intymności w internecie może też wpływać na dorosłe życie nastolatków. _ Normalnie w życiu społecznym ludzie się tak nie zachowują. W internecie wydaje się to normalne, jest wiele tego typu zdjęć. Takie przesuwanie granic - jak pokazują badania - może w życiu dorosłym destrukcyjnie działać na zawierane związki _ - dodała Wojtas.

Pytna, co w takim razie mogą zrobić rodzice, radzi, by przede wszystkim rozmawiać z dziećmi. _ Mówmy im o zagrożeniach, na jakie mogą natrafić w sieci. Straszenie nie zawsze trafia do młodego człowieka. Ważne jest, by rozmawiać o prywatności w internecie, by spróbować dziecku pokazać, że można zaprezentować się nie tylko przez tego typu zdjęcia, ale też inaczej, pozytywnie _ - sugeruje ekspertka.

Jak dodaje, warto też uczulać nastolatków na to, że tego, czego nie chcą mówić lub pokazywać w szkole czy na ulicy, nie powinni też mówić ani pokazywać w sieci. _ Powinni zdawać sobie sprawę z tego, że to, co publikujemy w internecie można porównać do tego, co mówimy w życiu publicznym _ - przypomina.

Fundacja Dzieci Niczyje od 2003 r. zajmuje się problematyką bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w internecie. Jednym z projektów jej jest Helpline.org.pl, którego celem jest pomoc dzieciom i młodzieży w sytuacjach zagrożenia w internecie. Konsultanci pomagają przez infolinię: 800 100 100, adres e-mail: helpline@helpline.org.pl i przez chat. Udzielają porad nie tylko dzieciom, ale też m.in. rodzicom i opiekunom.

Czytaj więcej w Money.pl
E-przestępczość w Polsce istnieje. Raport W ubiegłym roku podejrzane przez ABW w sprawach związanych z cyberprzestępczością były 2 osoby.
Rejestr pedofilów w Portugalii. Nowe prawo Zgodnie z projektem, popieranym przez parlamentarną większość, rodzice i opiekunowie dzieci będą mogli w każdym komisariacie zajrzeć do tzw. spisu osób skazanych za pedofilię.
Facebook nie chce fikcyjnych kont. Jest list Michele Leonhart podkreślił, że korzystając z portalu, rządowe agencje muszą stosować się do tych samych zasad co zwykli użytkownicy, a więc powinny respektować m.in. zakaz podszywania się pod inne osoby.
23. finał WOŚP. Dla kogo zagra? Już wiadomo _ - Dla potrzymania wysokich standardów leczenia dzieci na oddziałach pediatrycznych i onkologicznych oraz godnej opieki medycznej seniorów - _ brzmi temat 23. Finału WOŚP, który organizuje Fundacja WOŚP.
Tagi: internet, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, prawo, wiadmości, e-biznes
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz