Szturm kierowców na stację we Włoszech. Zaskoczyła ich cena paliw
We Włoszech, gdzie cena litra oleju napędowego wzrosła ostatnio do 2 euro, na stacji benzynowej koło Bolzano na północy kraju, można było kupić litr tego paliwa za 19,9 eurocentów. Doszło tam do szturmu kierowców na stację, na którą wielu z nich przyjechało z kanistrami i ustawiło się w długiej kolejce.
Wyjątkową "zniżkę", będącą wynikiem awarii, oferowano na stacji benzynowej w małej miejscowości Avelengo w regionie Trydent- Górna Adyga.
Dantejskie sceny na stacji paliw. Powodem awaria i niska cena
Wieść o rekordowo niskiej cenie oleju napędowego szybko rozeszła się po okolicy. Rezultatem były dantejskie sceny chaosu i stale rosnąca kolejka kierowców, którzy tankowali do pełna, a niektórzy brali też zapas paliwa do kanistrów - podały lokalne media z Bolzano cytując burmistrz miejscowości Annę Plank.
Niemcom grozi bankructwo. Ceny paliwa osiągnęły rekord. 10,64 za litr
"Czary" te, jak zaznaczono, trwały do wyczerpania zapasów paliwa.
- Coś takiego zdarza się bardzo rzadko – wyjaśnił prezes stowarzyszenia właścicieli stacji benzynowych w Górnej Adydze Walter Soppera.
Wyjaśnił, że przyczyną niezamierzonej obniżki był błąd wprowadzony do aparatury elektronicznej. Stacja benzynowa, o której mowa, to tak zwana stacja widmo.
Tak nazywa się samoobsługowe stacje, na których nie ma żadnego pracownika. Aktualizacja cen na elektronicznych tablicach odbywa się zdalnie, dokonywana jest bezpośrednio przez dostawców paliwa.
"Klienci nie zrobili niczego nielegalnego"
W przypadku Avelengo podczas aktualizacji doszło do błędu elektronicznego w centrali w Mediolanie: zamiast 1,999 euro wpisano 0,199, co przyniosło właścicielowi straty oszacowane na około 10 tysięcy euro - poinformował portal Today.it.
Według prezesa stowarzyszenia prawdopodobnie to centrala w Mediolanie będzie musiała pokryć straty.
Na stacji benzynowej znajdują się kamery monitoringu, ale zdaniem Waltera Soppery, klienci nie mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności.
- Klienci nie zrobili niczego nielegalnego, wyświetlana cena była faktycznie niższa- zaznaczył szef stowarzyszenia