Notowania

marsz
08-11-2018 (11:59)

"Ochrona marszu to mission impossible, zwłaszcza jak będzie szedł prezydent". Eksperci nie mają wątpliwości

Policjanci masowo idą na zwolnienia, a za chwilę trzeba będzie ochronić wielki marsz na 11 listopada - z prezydentem i innymi VIP-ami. Czy da się to sprawnie zrobić? - Nie da się zabezpieczyć tak wielkiego wydarzenia w jeden dzień - kwituje generał Polko. I dodaje, że nie pomoże ani wojsko, ani agencje ochroniarskie.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/EPA)
- Na pewno my takiego zadania byśmy się nie podjęli - słyszymy w agencji ochrony.

- Wiem, że policjanci idą teraz masowo na zwolnienia lekarskie. Zupełnie się nie dziwię, sam bym się rozchorował, gdyby się nagle okazało, że za kilka dni mam być odpowiedzialny za bezpieczeństwo kilkudziesięciu tysięcy osób, w tym wielu najważniejszych VIP-ów - mówi w rozmowie z money.pl gen. Roman Polko, były szef GROM-u.

- To jest po prostu niewykonalne. Nie da się zabezpieczyć tak wielkiego wydarzenia w jeden dzień. Przecież niezbędne są działania wyprzedzające, wywiadowcze. Politycy oczywiście będą mówili, że są zwarci i gotowi, ale to kpina. Mam wrażenie, że jest to wszystko równie profesjonalnie zorganizowane jak to nowe święto, 12 listopada - ironizuje generał.

Nie wszyscy są jednak tak pesymistyczni. - Oczywiście, im większe wyprzedzenie przy zabezpieczeniu, tym lepiej. Ale wciąż pozostało kilka dni. Wierzę, że policjanci sobie poradzą z wyzwaniem - mówi nam z kolei Kuba Jałoszyński, były wiceszef CBŚ. Ilu funkcjonariuszy będzie potrzebnych do ochrony wydarzenia? Dariusz Nowak, były rzecznik komendanta głównego policji, szacuje, że - biorąc pod uwagę, że w marszu w zeszłym roku wzięło udział 60 tys. osób - potrzeba będzie przynajmniej 3-4 tys. funkcjonariuszy.

- Oczywiście musimy pamiętać, że nie wszyscy będą z Warszawy. Przyjadą policjanci z innych garnizonów, więc jest ryzyko, że niektóre części kraju będą niejako odkryte, bez wystarczającej liczby funkcjonariuszy - obawia się Nowak.

Na ten problem zwraca też uwagę gen. Polko. - Pracowałem przy zabezpieczeniu Europejskiego Szczytu Gospodarczego w Warszawie w 2004 roku. Pracowali przy tym funkcjonariusze z różnych części Polski. Nie jest to najlepsze rozwiązanie, bo oni zupełnie nie znają miasta. A żeby dobrze zabezpieczyć teren, po prostu trzeba go znać - zaznacza generał.

Burza po decyzji Gronkiewicz-Waltz. Borys Budka komentuje. Padły mocne słowa. Zobacz wideo:

- Słyszałem też, że jest pomysł, by wysłać do zabezpieczenia imprezy policjantów, którzy na co dzień pracują za biurkiem. Powiem szczerze, uważam, że będą oni stanowić raczej zagrożenie dla siebie i innych, a na pewno nie przyczynią się do poprawy bezpieczeństwa imprezy. Każdy musi mieć przynajmniej kilka tygodni na przygotowanie się do takiego zadania. Jak ma się postawić na policjantów, którzy na co dzień nie pracują w terenie, to już chyba lepiej zdecydować się na manekiny - dodaje gorzko gen. Polko.

Szacuje się, że w ostatnim czasie na zwolnienia poszło 30 tys. policjantów, więc nawet co trzeci funkcjonariusz. Nie ma więc gwarancji, że da się zabezpieczyć uroczystość - nawet gdy się ściągnie do stolicy funkcjonariuszy z odległych zakątków kraju. Pojawiają się więc inne pomysły.

Wojsko zamiast policji? A może prywatna ochrona? "Też nie pomogą"

Były na przykład informacje, że policjantów w zabezpieczeniu marszu mają wspomóc również żołnierze. -To MON ma wziąć na siebie kwestie dodatkowego zabezpieczenia marszu - wynikało z nieoficjalnych informacji WP. Biuro prasowe MON twierdzi, że decyzje jeszcze nie zapadły. Co o takim pomyśle sądzi generał Polko?

- To też niebezpieczne, nawet biorąc pod uwagę, że będzie to żandarmeria wojskowa, a nie zwykłe jednostki. Przy pracy podczas takich wydarzeń trzeba mieć rozeznanie, znajomość prawa, ale i umiejętności psychologiczne. Po prostu trzeba umieć działać w tłumie ludzi. Armia nas tu nie zbawi - dodaje Polko. I od razu zaznacza, że jest "bardzo zaniepokojony" tym, co może się podczas państwowych uroczystości 11 listopada wydarzyć.

A jeśliby nadrobić braki kadrowe wśród policjantów prywatnymi ochroniarzami? - Nie podjęlibyśmy się takiego wyzwania. Chociażby z tego powodu, że do wydarzenia zostało kilka dni i nie moglibyśmy się odpowiednio przygotować - słyszymy w agencji ochrony Zubrzycki.

A gdyby teoretycznie takie zadanie zlecić prywatnej agencji, ile mogłoby to kosztować? - Jeśli marsz byłby na kilkadziesiąt tysięcy osób, potrzebowalibyśmy 3-4 tysięcy ochroniarzy. Koszty? Miliony by to nie były, ale kilkaset tysięcy na pewno - słyszymy w agencji.

- To jednak tylko czysto teoretyczne rozważania. Przecież też borykamy się z niedoborami ludzi, podobnie jak policja. Nie znaleźlibyśmy szybko tylu ludzi - mówi nam jeden z szefów w agencji Zubrzycki.

Prezydent z premierem zdecydowali, że marsz 11 listopada będzie miał charakter uroczystości państwowych. Wydarzenie odbędzie się pod patronatem prezydenta, ale za organizację będzie odpowiedzialny rząd. - Zapraszamy wszystkich Polaków do udziału w marszu. Pokażmy że jesteśmy jedną biało-czerwoną drużyną - mówił rzecznik Andrzeja Dudy Błażej Spychalski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
WP Money
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
08-11-2018

LiberałDali 650 zł podwyżki żołnierzom a policjantom 250 to nie ma co się dziwic że mają gdzieś imprezy pisowców. wiecej na … Czytaj całość

08-11-2018

xxBylejakość państwa pychy i szmalu wyłazi z każdego konta. Zresztą czy ktoś jest zaskoczony ?

08-11-2018

straszny szeregowyPanie GENERALE to co pan mowi i tak nie dociera do glow JOJA i Confetti. Oni maja takie pojecie o zarzadzaniu POLISMENAMI jak kapral o dowodzeniu … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (530)

Wybrane dla Ciebie