Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Odmrażanie sanatoriów. "Liczymy, że zaczniemy zarabiać. Tylko to pozwoli nam przetrwać"

15 czerwca polskie ośrodki uzdrowiskowe znów będą mogły przyjmować kuracjuszy. Choć już 18 tys. osób dostało skierowania, to nie ma pewności, jak wiele z nich zdecyduje się na wyjazdy. - Wciąż wielu pacjentów boi się przyjechać - mówi szefowa ośrodka Energetyk w Świnoujściu.

Podziel się
Dodaj komentarz
(su-energetyk.pl)
Uzdrowiska i sanatoria znów będą przyjmować kuracjuszy od 15 czerwca

W ramach odmrażania gospodarki przyszła pora na sanatoria. Po długim weekendzie polskie uzdrowiska będą mogły wrócić do normalnej pracy i na nowo przyjmować pacjentów. Wyjazdy będą przysługiwały wszystkim, którzy mieli skierowania na leczenie uzdrowiskowe po 15 czerwca, a także tym, którzy mieli je rozpocząć od 14 marca do 14 czerwca.

Przyjęcie do ośrodka będzie jednak możliwe pod pewnym warunkiem. Kuracjusz będzie musiał poświadczyć, że nie został zarażony koronawirusem. Jak informuje resort zdrowia, bezpłatny test trzeba będzie wykonać na sześć dni przed wyjazdem w jednym z punktów pobrań, z którymi NFZ ma podpisaną umowę.

Joanna Agatowska, która zarządza ośrodkiem Energetyk w Świnoujściu, mówi money.pl, że przygotowania do otwarcia Energetyka wchodzą na ostatnią prostą. Pracownicy z jednej strony cieszą się, że będą mogli wrócić do pracy, z drugiej towarzyszy im niepewność. To, ilu pacjentów przyjedzie, wciąż stoi pod znakiem zapytania.

Obejrzyj: Kiedy otwarcie granic? "Roztropność i rozwaga najlepszymi doradcami"

- Dostałam w ubiegłym tygodniu listę z 86 nazwiskami pacjentów skierowanych przez NFZ. Ile z tych zdecyduje się przyjechać? Nie potrafię tego przewidzieć. Być może 86 osób, 70, a może 20. To dlatego, że pacjenci będą musieli przed przyjazdem przebadać się, poczekać na wynik, a potem będą mieli tylko dwa dni na decyzję o przyjeździe. Niektórym być może nie uda się dostać z urlopu z pracy - przyznaje menadżerka sanatorium.

Energetyk powstał ponad sto lat temu, ale jako sanatorium działa od sześćdziesięciu lat. W tej chwili ośrodek zatrudnia 48 pracowników, w tym lekarzy, pielęgniarki, fizjoterapeutów oraz personel administracyjny. Ma w swojej ofercie m.in. masaże, krioterapie czy kąpiele solankowe. Gdy kryzys zdrowotny zaczął przybierać na sile, na kuracji było ok. stu pacjentów.

(su-energetyk.pl)
(Fot: su-energetyk.pl)

- Byliśmy akurat w trakcie turnusu, gdy pojawiły się pierwsze zalecenia od rządu. Wyjaśniliśmy kuracjuszom, jak wszystko będzie wyglądało. Nie było paniki, udało nam się spełnić zalecenia dotyczące bezpieczeństwa i pacjenci dokończyli swoje pobytu. Z kolei 24 marca sanatorium zostało zamknięte – tłumaczy Joanna Agatowska.

Nasza rozmówczyni przyznaje, że na początku nikt nie przypuszczał, jak długo potrwa przestój. Pierwsze prognozy były takie, że w maju sytuacja już się ustabilizuje. Gdy jednak poprawy nie było, sanatorium musiało przestawić się na specjalny tryb. Część pracowników poszła na płatne urlopy, niektórym zaproponowano mniejszy wymiar pracy, a dwie osoby odeszły na emerytury.

- Pacjentów nie było, przychodów nie było, ale były stałe koszty, np. opłaty za wodę czy prąd. Nie będę robiła tajemnicy z tego, że tylko w marcu musiałam zapłacić za sam gaz 20 tys. zł – opowiada administratorka sanatorium.

- Choć usługi nie były wykonywane, NFZ płacił nam za gotowość do pracy. Z tych środków udało nam się stworzyć poduszkę finansową na bieżące potrzeby i pensje dla pracowników. Te pieniądze powoli się jednak kończą. Liczymy na to, że od czerwca zaczniemy zarabiać. Tylko to pozwoli nam przetrwać – dodaje.

Joanna Agatowska przyznaje, że jej ośrodek i tak jest w dobrej kondycji. Inne sanatoria, którym NFZ także płacił za gotowość, wyczerpały już swoje środki finansowe. Jeszcze inne, jak np. Uzdrowisko Świnoujście, które było nastawione na klientów z Niemiec, jeszcze długo mogą stać puste.

- Największy problem mamy teraz. Dostosowaliśmy się do wymogów bezpieczeństwa i wierze głęboko, że wszystko uda się uruchomić, ale widzimy, że są osoby, które dostały skierowania, jednak boją się przyjechać – puentuje szefowa Energetyka.

Według resortu zdrowia jest około 18 tys. osób zapisanych do uzdrowisk do końca czerwca.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
12-06-2020

tomsanatoria nie są dla ludzi chorych, nikt ich tam nie chce, to są prawie darmowe wczasy dla zdrowych lub lekko chorych, który lubią zabawe i alkoohol

12-06-2020

bolosanatoria do likwidacji, to relikt PRL

12-06-2020

ulaza tą kasę powinni zapewnić ludziom rehabilitację tam gdzie mieszkają

Rozwiń komentarze (76)