Protest przedsiębiorców w Warszawie. Przepychanki, gaz i łzy

Przedsiębiorcy kolejny raz pojawili się w Warszawie, by wyrazić swoje niezadowolenie wobec tarczy antykryzysowej, która według nich nie jest dostateczną pomocą. Od rządu domagają się odszkodowań za zamrożenie działalności i odcięcie od przychodów. Interweniowała policja, zapanował chaos. Użyto gazu pieprzowego, poszkodowanych zostało kilkanaście osób. Wśród demonstrantów pojawiła się panika, a także łzy z bezsilności.

Strajk przedsiębiorców. Interweniowała policja, są poszkodowani
Źródło zdjęć: © PAP
Paweł Orlikowski

W sobotę 16 maja tuż po godzinie 15 przedsiębiorcy pojawili się na Placu Zamkowym w Warszawie. Po raz kolejny demonstrowali swoje niezadowolenie z działań rządu. Ich zdaniem ten robi za mało, by poprawić ich trudną sytuację związaną z zamrożeniem gospodarki w reakcji na pandemię koronawirusa.

- Mam całą twarz poparzoną, przez prawie godzinę nie mogłam otworzyć oczu. Nie mieści mi się w głowie, że policja tak zachowuje się wobec przedsiębiorców - powiedziała nam przewodniczka turystyczna, która przyjechała na demonstrację do Warszawy z Podlasia. - Jestem tu dlatego, że to, co się dzieje w Polsce, doprowadzi do tego, że moje dzieci będą pracowały za miskę ryżu. Jestem przewodnikiem turystycznym, moja branża nie istnieje, nie zarabiam nawet złotówki, przyjechałam tu po pracę i chleb. Chcę móc pracować, utrzymywać swoje dzieci, płacić podatki. Nawet na policję, która tak nas potraktowała - powiedziała nam ze łzami w oczach jedna z protestujących.

Wielu przedsiębiorców nie przetrwa tego kryzysu. Od rządu domagają się odszkodowań za straty spowodowane wprowadzanymi obostrzeniami. Przedsiębiorcy planowali przemarsz do Sejmu. Mieli ruszyć o godz. 16:00, po drodze chcieli zatrzymać się przy Pałacu Prezydenckim oraz Ministerstwie Rozwoju. Rozważali także rozbicie miasteczka strajkowego przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Zamiast tego doszło do przepychanek z policją, a demonstracja została spacyfikowana.

Obejrzyj: Protest w Warszawie. "Przyjechałam po pracę i chleb"

W trakcie przepychanek policja użyła gazu pieprzowego, co wywołało popłoch i panikę. Kilka osób z krzykiem opuszczało miejsce zgromadzenia, inni byli prowadzeni za rękę, ponieważ nic nie widzieli, jeszcze inni kładli się na chodniku. Zapanował chaos. Wiele osób ucierpiało do tego stopnia, że Plac Zamkowy opuszczali w karetkach. Wśród poszkodowanych byli także policjanci oraz przedstawiciele mediów.

Wcześniej policja spisywała demonstrantów, a co najmniej kilkadziesiąt osób zostało zatrzymanych i odwiezionych na komendę. Policja, nim użyła wobec strajkujących siły, apelowała o rozejście się i niełamanie zasad narzuconych rządowymi rozporządzeniami oraz wynikających ze stanu epidemii, który wciąż obowiązuje w naszym kraju. Demonstranci odkrzykiwali do policji, że ich działanie jest legalne.

- Przyjechaliśmy w pokojowej demonstracji. Mamy ten sam cel, chodzi o wypłatę odszkodowań. Ktoś zatrzymał biznesy z dnia na dzień - podkreślał w rozmowie z nami jeden z uczestników protestu w Warszawie. Jak powiedział, jego firma w czasie pandemii traci od pięciuset tysięcy do miliona złotych miesięcznie.

Zatrzymany został także senator Koalicji Obywatelskiej Jacek Bury. - To bezprawne zatrzymanie - skomentował w rozmowie z nami poseł Michał Szczerba. - Zgromadzenie było legalne, więc nie powinno zostać rozwiązane. Uczestnicy w sposób pokojowy nie mogli wyrażać swoich poglądów obywatelskich - dodał.

Tuż po rozbiciu demonstracji przez funkcjonariuszy policji część manifestantów rozpierzchła się po Warszawie. Niektórzy próbowali przedostać się w rejon siedziby Prawa i Sprawiedliwości na ulicy Nowogrodzkiej. Tam szybko policja rozstawiła swoje kordony, przez co Nowogrodzka stała się na kilkadziesiąt minut najlepiej strzeżonym miejscem w kraju.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie
Zmasowany atak na Ukrainę. Zamknięte dwa lotniska w Polsce
Zmasowany atak na Ukrainę. Zamknięte dwa lotniska w Polsce
Rekordzista ma do oddania ok. 100 mln zł. Tak rosną długi seniorów
Rekordzista ma do oddania ok. 100 mln zł. Tak rosną długi seniorów
Ani jednej transakcji na akcjach. Nietypowy debiut na warszawskiej giełdzie
Ani jednej transakcji na akcjach. Nietypowy debiut na warszawskiej giełdzie
Polski Gaz-System idzie w przesył wodoru. KE daje zielone światło
Polski Gaz-System idzie w przesył wodoru. KE daje zielone światło
Polski port jak duże miasto. Policzyli, ile dokłada do gospodarki kraju
Polski port jak duże miasto. Policzyli, ile dokłada do gospodarki kraju
Czwarty hangar na lotnisku Katowice. Kosztował 52 mln zł. "Największy w historii"
Czwarty hangar na lotnisku Katowice. Kosztował 52 mln zł. "Największy w historii"
Ceny paliw w Niemczech spadają, ale nadal są wysokie
Ceny paliw w Niemczech spadają, ale nadal są wysokie
Pracowała 40 lat za minimalną krajową. Taką pobiera emeryturę
Pracowała 40 lat za minimalną krajową. Taką pobiera emeryturę
Ogrzewał duże mieszkanie klimatyzacją przy -20 st. Oto jego rachunek
Ogrzewał duże mieszkanie klimatyzacją przy -20 st. Oto jego rachunek
Raz nad, raz pod kreską. Dolar targany niepewnością
Raz nad, raz pod kreską. Dolar targany niepewnością
Moneta jak sztabka złota? Niespotykana akcja NBP
Moneta jak sztabka złota? Niespotykana akcja NBP
"Na stałe otwieram Ormuz". Trump mówi, jak zareagowali Chińczycy
"Na stałe otwieram Ormuz". Trump mówi, jak zareagowali Chińczycy