Notowania

strajk
13.03.2019 17:46

Prywatne szkoły nie zaprotestują. Choć nauczyciele miewają tam gorzej niż w publicznych

W większości polskich szkół nauczyciele właśnie decydują o wielkim strajku. Jednak rodzice uczniów z niepublicznych placówek mogą spać spokojnie. - To nie tak, że nie chcemy strajkować, też mamy źle, nawet gorzej, ale po prostu nie możemy - mówią nauczyciele z takich szkół.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Maciej Luczniewski/REPORTER)
Nauczyciele w prywatnych szkołach zarabiają podobnie jak w publicznych. Ale nie mogą liczyć na dodatki i na socjal (Fot: Maciej Luczniewski/REPORTER)

- W referendum strajkowym biorą udział szkoły, w których działają związki zawodowe. A w szkołach niepublicznych zwykle związków nie ma - mówi money.pl Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Czy to znaczy, że nauczyciele ze szkół prywatnych czy społecznych strajkować nie mogą? Teoretycznie mogą wejść na przykład w spór zbiorowy ze swoją dyrekcją, ale Magdalena Kaszulanis mówi, że "nie zna żadnego takiego przypadku". Zwykle więc decyzja o strajku w niepublicznej szkole zależy od... samej dyrekcji.

- Nie, nie, jako dyrekcja nie planujemy żadnej takiej akcji - uśmiecha się dyrektorka prywatnej szkoły podstawowej Edukacja we Wrocławiu. O dziwo, jak zaznacza ZNP, taka postawa wcale nie jest regułą, choć protesty w prywatnych placówkach mają zazwyczaj łagodny przebieg.

Mateusz Morawiecki prosi nauczycieli o dodatkową szansę. Prezes ZNP odpowiada. Obejrzyj wideo:

- Często zdarza się, że dyrektorzy szkół pytają się nas, jak mogą wesprzeć akcję, na przykład chcą skrócić lekcje w swojej placówce - mówi rzeczniczka ZNP.

- Są w naszym środowisku emocje, które nie są przychylne obecnemu kierownictwu MEN - zaznacza w rozmowie z money.pl Jan Wróbel, nauczyciel w I Społecznym L.O. "Bednarska" w Warszawie. - Ciągle zatem w naszej szkole rozmawiamy na temat ewentualnej akcji. Jeśli się na taką zdecydujemy, to jednak nie będzie ona skierowana przeciw fundacji, która prowadzi szkołę.

Większość nauczycieli niepublicznych szkół jednak protestować nie może. Co nie znaczy, że nie chce.

"Mamy dużo gorzej niż inni"

Jan Wróbel mówi, że wysokie zarobki nauczycieli w szkołach niepublicznych to mit. - Stawki w Warszawie są porównywalne w szkołach publicznych i niepublicznych. W tych niepublicznych nauczyciele nie mogą liczyć na przykład na trzynastki czy na dodatki od samorządu - wyjaśnia historyk.

Nie mogą też liczyć na zatrudnienie w ramach Karty Nauczyciela. A to oznacza, że są zatrudniani najczęściej na zwykłą umowę o pracę. - Dla nauczycieli młodszych stażem to często dobra informacja. Bo mogą liczyć na większe pieniądze na początku swojej ścieżki zawodowej - wyjaśnia Wróbel.

Jak dodaje, teoretycznie nauczyciele mogą więc dostać pensję minimalną, ale mogą też zarobić 8 tys. Ale w praktyce wygląda to inaczej. - Ponad 90 proc. wszystkich nauczycieli w Polsce to pracownicy szkół publicznych, więc siłą rzeczy zarobki w szkołach niepublicznych muszą być podobne, bo to te placówki muszą się dostosowywać do rynku - wyjaśnia Jan Wróbel.

Rozmawiamy z dyrektorką prywatnej szkoły z południa Polski. Mówi wprost: nauczyciele ze szkół niepublicznych mają gorzej.

- Nie mogą liczyć na dodatki samorządowe, w tym na dodatek stażowy, który przysługuje każdemu nauczycielowi zatrudnionemu w ramach Karty Nauczyciela. Do tego większość szkół prywatnych jest mała, nie ma 20 etatów. Więc nie trzeba mieć nawet Funduszu Socjalnego. Nauczyciel w takiej szkole nie może nawet liczyć na dofinansowanie wczasów pod gruszą - mówi nam dyrektorka.

Nauczyciele ze szkół prywatnych czy społecznych nie dostają też nagród samorządowych. A w niektórych gminach mogą one wynieść nawet kilka tysięcy złotych rocznie.

A jakie są same stawki? - To zależy od specjalizacji. Ale z zasady honorujemy ministerialne stawki z Karty Nauczyciela. Jak zatrudniamy nauczyciela kontraktowego, to płacimy tyle, ile nauczyciel kontraktowy powinien zarabiać według MEN. Tak samo jest w przypadku nauczycieli z innymi stopniami. Choć oczywiście są wyjątki. Często jednak są u nas braki kadrowe i po prostu musimy kogoś zatrudnić. Wtedy zdarza się, że nauczyciel kontraktowy zarabia u nas jak dyplomowany - dodaje dyrektorka.

A jakie są te "ministerialne stawki"? Według MEN nauczyciel dyplomowany, wraz z dodatkami, zarabia przeciętnie 5,3 tys. zł brutto. Stażysta natomiast - 2,9 tys.

Jednak szef ZNP Sławomir Broniarz jest zdania, że MEN zawyża pensje o ok. 1,6 tys. zł, wliczając wszystkie możliwe dodatki. Przeciętny nauczyciel może bowiem, zdaniem ZNP, liczyć na góra jeden czy dwa dodatki. Związek szacuje, że pensja początkującego nauczyciela to zazwyczaj 1,8 tys. zł na rękę.

- W prywatnych szkołach zwykle na pełen etat mogą liczyć tylko matematycy czy poloniści. Reszta pracuje na pół lub ćwierć etatu . Nawet ci z pełnymi etatami wcale nie mają łatwo. Nie mają takiego socjalu jak nauczyciele z publicznych szkół i nie mogą nawet zaprotestować. Bo jakby spróbowali, to na drugi dzień byliby bez pracy - mówi nauczycielka matematyki w prywatnej szkole z centralnej Polski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
14-03-2019

KIKITEN BRONIARZ TO CZLOWIEK KTORY SZKODZI WIDAC ZE PRACUJE NA ZLECENIE TOTALNEJ OPOZYCJI WYWALIC NA ZBITY PYSK

13-03-2019

BBalcerowiczBroniarz ...uju. A myślisz gdzie pracownik bez doświadczenia dostanie 1800ł na rekę. Gdzie. Myslisz że w kazdej firmie może liczyć na dodatki jak w … Czytaj całość

13-03-2019

GoscJa sie w ogõle dziwië że w tych prywatnych szkołach ktoś pracuje mnie fizykowi proponowano pracę 20 zł brutto za godzinę wliczając czas na … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (115)