Raz nad, raz pod kreską. Dolar targany niepewnością
Amerykańska waluta po raz kolejny znalazła się na rozdrożu, reagując nerwowo na doniesienia z Bliskiego Wschodu. Nadzieje na rozmowy pokojowe między USA a Iranem umacniają dolara, jednak w ujęciu długoterminowym jego pozycja słabnie. Dla inwestorów to czas wzmożonej czujności.
Notowania amerykańskiej waluty przypominają w ostatnich dniach prawdziwy rollercoaster, co doskonale widać na parach walutowych rynków wschodzących. W środę kurs dolara wobec polskiego złotego (USD/PLN) oscyluje w okolicach 3,60 zł, notując jedynie minimalne, ułamkowe zmiany w ujęciu dziennym - raz przekracza barierę, a raz pod nią spada.
Za tym pozornym spokojem na polskim podwórku kryje się jednak potężna, globalna walka kapitału, w której główne role grają geopolityka i analiza techniczna. Zmienność na rynkach jest obecnie dyktowana przez doniesienia z Bliskiego Wschodu oraz oczekiwania wobec polityki monetarnej Stanów Zjednoczonych.
Krótkoterminowe odbicie dolara od ponadmiesięcznych minimów natychmiast przełożyło się na wycenę surowców. Złoto, które jeszcze chwilę wcześniej osiągało najwyższe poziomy od połowy marca, zanotowało spadek o 0,3 proc., zatrzymując się na poziomie 4828,07 dolara za uncję. Silniejszy "zielony" tradycyjnie sprawia, że towary wyceniane w tej walucie stają się droższe dla posiadaczy innych dewiz, co naturalnie studzi popyt. Zniżkowały również kontrakty terminowe na amerykańskie złoto, stabilizując się w rejonie 4851,30 dolara.
W co inwestować w 2026? Doradca odpowiada
Widmo blokady i historyczny trend
Obecna sytuacja rynkowa to bezpośrednie pokłosie wydarzeń, które wstrząsnęły globalną gospodarką w ostatnich tygodniach. Przypomnijmy, że rynki wciąż trawią konsekwencje konfliktu na linii Waszyngton-Teheran, który doprowadził do zamknięcia cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków transportowych dla ropy naftowej na świecie. Sytuację dodatkowo zaogniła decyzja amerykańskich sił zbrojnych o całkowitym zablokowaniu morskiego handlu gospodarczego z Iranem. Dopiero zapowiedź prezydenta Donalda Trumpa o możliwym wznowieniu rozmów pokojowych w Pakistanie wlała w serca inwestorów odrobinę optymizmu, wywołując nagły apetyt na ryzyko (tzw. risk-on), co pchnęło w górę rynki akcji i osłabiło notowania ropy.
– Ceny kruszcu reagują w krótkim terminie na nagłówki z Bliskiego Wschodu, a rynek żyje nadzieją na podjęcie dialogu przez obie strony – mówi Edward Meir, analityk firmy Marex cytowany przez branżowy portal StoneX. Ekspert dodaje jednocześnie, że jeśli dyplomacja zawiedzie, rynki błyskawicznie powrócą do schematu sprzed zawieszenia broni: spadków na giełdach, silniejszego dolara i niższych cen złota.
Tymczasem z punktu widzenia wieloletnich cykli koniunkturalnych, dolar znajduje się w absolutnie krytycznym momencie. Indeks amerykańskiej waluty testuje właśnie kluczową strefę wsparcia, która utrzymywała jego długoterminowy trend wzrostowy nieprzerwanie od czasów globalnego kryzysu finansowego w 2008 roku. To techniczne "być albo nie być" dla amerykańskiego pieniądza.
– Ostatnie spadki sprawiły, że amerykańska waluta powróciła do niezwykle ważnej strefy wsparcia, znajdującej się w przedziale od 95 do 98 punktów – zauważa Razan Hilal, analityk rynkowy z FOREX.com. Jak podkreśla, poziom ten wielokrotnie w przeszłości służył jako baza do konsolidacji i punkt odbicia, co tylko wzmacnia jego techniczną wagę w oczach globalnych funduszy.
Co dalej z portfelami i stopami procentowymi?
Jeśli wspomniana bariera 95-98 punktów zostanie trwale przełamana, konsekwencje dla globalnych przepływów kapitałowych będą drastyczne. Analitycy ostrzegają, że załamanie tego 18-letniego trendu może otworzyć drogę do gwałtownych spadków indeksu dolara w kierunku minimów z 2021 roku, czyli okolic 89 punktów. Taki scenariusz wymusiłby na inwestorach gigantyczną realokację portfeli. Kapitał zacząłby masowo płynąć w stronę alternatywnych walut oraz metali szlachetnych, co z pewnością zmieniłoby długoterminowe strategie zabezpieczające (hedgingowe) największych graczy na rynku.
Już teraz widać, że kapitał szuka dywersyfikacji. Choć złoto nieznacznie staniało przez jednodniowe umocnienie dolara, to w ujęciu tygodniowym wciąż notuje wzrosty rzędu 1,6 proc. Inne metale również przyciągają uwagę – srebro podrożało o 0,8 proc. do poziomu 80,15 dolara za uncję, a platyna zyskała 1,1 proc., osiągając 2126,14 dolara. Według analityków banku OCBC, mimo silnych wzrostów na metalach szlachetnych, szerszy sygnał płynący z rynku ma charakter zdecydowanie popytowy, a nie defensywny.
W tle geopolitycznych zawirowań toczy się również gra o stopy procentowe w USA. Jeszcze przed wybuchem otwartego konfliktu rynek wyceniał dwie obniżki stóp w tym roku, jednak wojna drastycznie zweryfikowała te plany. Obecnie, w obliczu możliwych rozmów pokojowych, inwestorzy szacują prawdopodobieństwo pojedynczej obniżki o 25 punktów bazowych na 30 proc. To znaczący skok w porównaniu do zaledwie 13 proc. z poprzedniego tygodnia.
Dla polskiego konsumenta i inwestora ta globalna układanka ma bardzo wymierne znaczenie. Kurs dolara na poziomie 3,59 zł to wartość odległa od 52-tygodniowych maksimów (kiedy za amerykańską walutę płacono nawet 3,83 zł), co sprzyja tańszemu importowi i trzyma w ryzach presję inflacyjną nad Wisłą. Jednak dopóki sytuacja w cieśninie Ormuz nie zostanie trwale ustabilizowana, a indeks dolara nie obroni historycznego wsparcia, portfele inwestycyjne pozostaną na łasce geopolitycznych nagłówków i politycznych deklaracji.