Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Paweł Orlikowski
Paweł Orlikowski
|

Sklepy zarabiają na inflacji. Ty tracisz, one liczą zyski

19
Podziel się:

Inflacja i coś jeszcze, tak wygląda kreowanie cen w sklepach. Te zarabiają na drożyźnie, bo wszystko tłumaczą rosnącymi kosztami produkcji i dostaw. Gdy ty łapiesz się za głowę i zastanawiasz, gdzie jest górna granica, sklepy liczą zyski.

Sklepy zarabiają na inflacji. Ty tracisz, one liczą zyski
Sklepy zarabiają na drożyźnie. Podnoszą ceny bardziej niż muszą (Adobe Stock)

Inflacja? Dla sklepów to eldorado, cieszą się na samą myśl, że mogą podnosić ceny. Przecież nikt nie zauważy, że doliczono kilka-kilkanaście groszy więcej niż rzeczywiście wymaga tego sytuacja.

Rosną ceny mięsa, warzyw, owoców, nabiału, pieczywa i wszystkiego, co potrzebne nam w codzienności. Można wszystko zrzucać na karb inflacji, rosnących cen paliwa itd. Jednak bez wątpienia dla detalistów jest to świetna okazja do zarobienia z górką.

O takim mechanizmie pisze "CNN Business". Burt Flickinger, dyrektor zarządzający firmy konsultingowej Strategic Resource Group, zauważa, że sklepy w cenach kompensują sobie pełną stopę inflacji "plus nieco więcej". Posługuje się przykładem, jeśli cena mięsa płacona przez sklep dla dostawcy rośnie o 6 centów, sklep podniesie cenę na półce o 10 centów. To przykład zza oceanu, ale nie miejmy złudzeń, jest wykorzystywany również w kraju nad Wisłą.

Sklepy robią to z premedytacją, wiedzą, że klient może i nieco pokręci nosem, ale i tak kupi produkt, bo mieści się on w podstawowym koszyku, bez którego trudno się obejść. Po drugie, zakupy w sklepie nadal będą tańsze niż stołowanie się w restauracjach czy barach.

Zobacz także: Płaca minimalna 3 tys. zł. Sedlak: Prosta droga do wzrostu inflacji

Według danych Departamentu Pracy Stanów Zjednoczonych, ceny żywności w restauracjach rosną szybciej niż ceny w sklepach spożywczych, co daje sklepom tym większą elastyczność w naliczaniu dodatkowych opłat.

Trudno przecież robić wielką burzę o to, że - dla zobrazowania - za litr mleka (po podwyżce) zapłacimy 3,75 zł zamiast 3,59 zł. A w ten sposób sklepy narzucają wyższą marżę, korzystając z sytuacji, w której wszystko można tłumaczyć wzrostem inflacji i napędzającą się drożyzną.

Jak powiedział Flickinger w rozmowie z CNN, inflacja jest "największym darem, jaki może otrzymać sektor handlowy". Dodał też, że od lat sklepy nie miały takich korzyści płynących ze wzrostu inflacji jak obecnie.

Z kolei Joseph Feldman, analityk w Telsey Advisory Group, zwraca uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt. Jeśli wzrost cen produktów przekroczy 4 proc., wtedy klienci mogą przestać go kupować. A to negatywnie wpłynie na sprzedaż w sklepach i sieciach handlowych.

Zwykle wzrok konsumentów w takich przypadkach sięga ku tańszym markom, ewentualnie kupują mniejsze opakowania. Sklepy są zgodne, pewien poziom inflacji jest dla nich zbawienny i sprawia, że zarabiają jeszcze więcej, ale przegięcie tego wskaźnika też nie jest dla nich komfortowe.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(19)
Stefano
5 miesięcy temu
Autor artykułu nie rozumie jak działa marża. Oczywiście marża bazuje na procentach nie kwocie stałej. Oczywiście, gdy cena zakupu rośnie o 6 zł netto to cena dla klienta detalicznego rośnie o 10 czy nawet 12 gr brutto! Gdy wyliczana jest cena detaliczna jest to cena zakupu netto + 23% VAT + np. 20/30/40% marży zależnie od branży. Także główna teza autora bazuje na błędnym założeniu, że to coś niespotykanego lub oburzającego.
Wolny rynek=S...
rok temu
Na tym to właśnie polega, dochodzi do zmowy cenowej i produkty są przewartościowane, zmowa natomiast jak klasyką gatunku w wydaniu wolnego rynku tj. monopolizacji rynku i związanej z nią czystą chciwością.Ciekawostką jest fakt że mało kogo stać na wyłamanie się w tej branży z tej zmowy cenowej jako że na te produkty zawsze będzie popyt. A pamiętacie może słynne podwyższki cen masła bo w Nowej Zelandii krowy zdychały? To dopiero logika!
RealLife
rok temu
Biznes (czyli np. sklep) otwiera się po to, żeby zarabiać najwięcej jak tylko rynek pozwala. Jeżeli ktoś się z tym nie zgadza, a jest pracownikiem - nie prowadzi biznesu - niech nie żąda nigdy podwyżki pensji, lepszych warunków pracy oraz nie kupuje jak szalony co chwile nowych ciuchów, mebli, sprzętów elektronicznych itd - będzie w zgodzie ze swoimi przekonaniami o nie wzrastaniu kwot i przyczyni się do zatrzymania inflacji.
Wszak
rok temu
Gonimy Zachód, Jarosław wyraźnie powiedział jaki plan realizują. Ładny dom we Francji to jakieś 3 mln EUR. Gońmy więc prędko !!!
Importer
rok temu
Ostatnio ściągałem towar do Polski. Kurs dolara 3,67, a bandyci w agencji celnej liczą sobie po 4,21. Macie swoją inflację!