Srebro za drogie. Gigant stawia na inny metal
Gwałtowny wzrost cen srebra zmusza Pandorę do zmiany strategii. Największa na świecie marka biżuterii pod względem wolumenu zapowiada ograniczenie wykorzystania srebra i stawia na produkty pokryte platyną. Chodzi o koszty, marże i ryzyko uzależnienia od jednego surowca - opisał The New York Times.
Pandora, największy na świecie producent biżuterii pod względem wolumenu, zużywa rocznie ponad 300 ton srebra. W ostatnich miesiącach metal ten stał się jednak wyjątkowo drogi i niestabilny cenowo. Przy poziomach sięgających około 80 dolarów za uncję srebro kosztuje ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej. To znacznie silniejszy wzrost niż w przypadku złota, którego ceny rosły wolniej, m.in. za sprawą popytu inwestorów szukających bezpiecznych aktywów w czasie geopolitycznych napięć.
Dla Pandory, która pozycjonuje się w segmencie tzw. przystępnego luksusu, tak gwałtowny wzrost cen kluczowego surowca stał się realnym problemem biznesowym. Zmienność notowań srebra coraz trudniej pogodzić z utrzymywaniem stabilnych cen produktów i marż - czytamy.
Platyna jako plan B. Firma ogranicza ryzyko
W odpowiedzi na presję kosztową jubiler zapowiedział wprowadzenie nowej linii biżuterii pokrytej platyną. Jak wskazano w komunikacie spółki, celem jest zmniejszenie zależności od srebra przy jednoczesnym zachowaniu jakości i dostępności cenowej produktów. W ciągu roku co najmniej połowa dotychczasowych wyrobów srebrnych ma zostać zastąpiona biżuterią z platynową powłoką na autorskim stopie metalu, co ma złagodzić skutki drożejących surowców.
Choć platyna również drożała, skala wzrostów była znacznie mniejsza - zauważa "NYT". Od początku roku jej cena wzrosła o około 3 proc., do poziomu ok. 2,1 tys. dolarów za uncję, podczas gdy srebro notowało dwucyfrowe zwyżki.
— To bardzo ryzykowne, by jakakolwiek firma była tak bardzo zależna od jednej ceny surowca — podkreśliła dyrektor generalna Pandory Berta de Pablos-Barbier, dodając, że wahania cen srebra miały zbyt duży wpływ na wyniki spółki.
Firma mierzy się jednocześnie z innymi wyzwaniami. Pandora poinformowała, że sprzedaż była ograniczana przez słabsze nastroje konsumenckie, szczególnie widoczne pod koniec ubiegłego roku w USA. Przychody wyniosły 5,1 mld dolarów, co oznacza wzrost o 2 proc., przy niezmienionym poziomie zysku. Na ten rok spółka prognozuje stagnację sprzedaży.
Dodatkową presję wywarły cła nałożone przez administrację Donald Trumpa. Pandora produkuje biżuterię w Tajlandii, a znaczną część sprzedaży realizuje w Stanach Zjednoczonych. Po ogłoszeniu taryf akcje spółki straciły ponad połowę wartości, odwracając wcześniejsze wzrosty związane z rebrandingiem i wprowadzeniem diamentów laboratoryjnych.
Na 2026 r. firma zabezpieczyła większość ekspozycji na srebro po cenach znacznie niższych niż obecne - czytamy. Gdy te zabezpieczenia wygasną, utrzymujące się wysokie ceny metali mogą ponownie uderzyć w wyniki. Do tego czasu Pandora liczy, że przesunięcie oferty w stronę platyny pozwoli jej utrzymać markę w segmencie "dostępnego luksusu".
Źródło: The New York Times