Notowania

Stadion Wrocław miał zarabiać już 3 lata temu. Tylko w zeszłym roku przyniósł 9 mln zł straty

Na stadionie jest już tor gokartowy, fitness i biura. Odbywają się tu eventy i studniówki. W zeszłym roku - bez powodzenia - próbowano otworzyć podstawówkę i przedszkole. Teraz w wyjściu na plus ma pomóc sponsor, festiwal piwa i food trucków.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
We Wrocławiu tylko mecze reprezentacji zapełniają ponad 40 tys. miejsc. Na ligowych jest około 10 tys. widzów. Rzecz w tym, że reprezentacja woli PGE Narodowy. (Fot: Lukasz Kalinowski)

Euro 2012 tłumy kibiców do Polski przyciągnęło 7 lat temu. To, że się u nas pojawili, na pewno było dużym sukcesem. Mieli okazję lepiej poznać kraj, o którym wcześniej być może niewiele wiedzieli. Zatem był to nasz narodowy sukces. Problem w tym, że już po imprezie samorządy ciągle dźwigają na swoich barkach ciężar utrzymania stadionów zbudowanych na mistrzostwa Europy.

W zapowiedziach usprawiedliwiających konieczność wydania miliardów na ich budowę, słyszeliśmy deklaracje ożywienia piłkarskiego w kraju, pełnych trybun na meczach ligowych i koncertów wielkich gwiazd. W przypadku większości aren Euro 2012, poza PGE Narodowym, nic z tych zapowiedzi się nie sprawdziło.

PZPN zaostrzy wymogi licencyjne od 2019 roku. Boniek: Nie będzie pobłażania

Piłkarze z naszej najwyższej ligi nie są w stanie przyciągnąć tylu kibiców, by zapełnić stadiony. Arena we Wrocławiu nie przyciąga też gwiazd. - W zeszłym roku nie było dużego koncertu, pracujemy nad tym, by przynajmniej jeden w roku jednak się u nas odbywał. Rynek koncertowy jest bardzo trudny. Nasz stadion jest duży i można na nim zorganizować imprezę na 30 tys. Ale nie ma dachu i 60 tys. miejsc jak Narodowy. dlatego trudno nam się przebić - mówi money.pl Kacper Cecota, rzecznik Stadionu Wrocław.

Wrocławski stadion rzeczywiście nie gości gwiazd takich jak: Rolling Stones, Metallica, Depeche Mode, Bruno Mars, Ed Sheeran. Oni wybierają inne miejsca w Polsce. We Wrocławiu z kolei łatwiej o koncert disco polo. Impreza takiego formatu była jedną z większych w ostatnim czasie.

Wrocław nie chce sponsora?

PGE Narodowy, który dla innych ciągle pozostaje niedoścignionym wzorcem, też nie z samych koncertów i meczów reprezentacji żyje. Również i warszawski stadion miałby problemy gdyby nie sponsor tytularny. PGE na mocy umowy z 2015 r. zobowiązał się przez 5 lat zasilić stadionowe kasy sumą okrągłych 40 mln złotych. Rocznie daje to 8 mln. To jednak tylko spekulacje, ponieważ nigdy PGE Narodowy, ani sponsor nie ujawnili kwoty kontraktu.

Stadion Wrocław jednak jako jedyny z aren 2012, nie doczekał się przez 9 lat sponsora tytularnego, który za logo i markę w nazwie płaciłby sporą sumę. Szkoda, bo poprawiłoby to finanse miejskiej spółki, która ciągle przynosi straty. W 2018 r. stadion pochwalił się 12 mln zł przychodów. Niemal w całości wynikały z umów najmu: powierzchni biurowych, parkingów, części lub całości obiektu - jak w przypadku piłkarskiego Śląska Wrocław. Szczegółów nie poznamy, bo objęte są tajemnicą handlową.

Cóż jednak z tego, że do kasy wpadło 12 mln zł. Utrzymanie obiektu kosztuje ponad 21 mln zł, zatem spółka straciła 9 mln zł, które musiało dopłacić miasto. Gmina Wrocław spłaca też kredyt na budowę. W zeszłym roku do spłaty brakowało jeszcze 300 mln zł. Rzecznik stadionu chce jednak widzieć szklankę do połowy pełną.

- Ubiegły rok Stadion Wrocław skończył z ujemnym bilansem 9 milionów złotych na działalności operacyjnej, z czego ok. 4,5 miliona to podatek od nieruchomości płacony do kasy miasta. Szansę na zbilansowanie da pozyskanie sponsora tytularnego - mówi Cecota.

W tej tej sprawie przygotowywana jest nowa oferta sponsorska, a rozmowy mają ruszyć jeszcze w tym roku. Sytuację finansów obiektu ma również poprawić rychłe zakończenie kosztownego dla spółki procesu sądowego z wykonawcą i wygaśnięcie umowy na doradztwo z firmą SMG, która w pierwszych latach działalności obiektu była jego zarządcą.

Piwo, burgery, kiełbaski i skate park

Stadion miał jednak już dawno wyjść na prostą. Jeden z poprzednich prezesów zapowiadał, że w 2016 roku arena nie będzie już nic kosztować podatników. Co oprócz sponsora tytularnego ma uratować tonącą arenę z nowym prezesem po wyborach samorządowych?

- Idąc za sukcesem Festiwalu Dobrego Piwa, przygotowujemy więcej imprez gastronomicznych, często o charakterze rodzinnym. Pierwsza z nich już 6 i 7 kwietnia. Będzie to festiwal food trucków z udziałem ok. 70 wystawców. Chcemy też, by stadion, oprócz funkcji sportowej, rozrywkowej i biznesowej, był także użyteczny dla mieszkańców, by miał dla nich ofertę na co dzień - mówi Cecota.

Dlatego we Wrocławiu planują codzienne bezpłatne warsztaty jazdy na rolkach, biegania, ćwiczenia pod okiem trenerów z działającej na terenie stadionu siłowni.

- Dodatkowo, zagospodarujemy tereny zielone przyległe do Stadionu. Chcemy, by powstało tu boisko do siatkówki plażowej, badmintona, siłownia pod gołym niebem, plac zabaw, tor do gry w boules. Zmieni się także esplanada wokół stadionu szykujemy tutaj boiska do koszykówki ulicznej, wyznaczymy trasy biegowe, chcemy by powstał mini-skate park - mówi Kacper Cecota.

Dochodowe to nie będzie, ale mieszkańcom pewnie łatwiej będzie przełknąć fakt, że od lat wspólnie sponsorują istnienie stadionu.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: stadion wrocław, wiadomości, gospodarka, euro 2012
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
24-03-2019

GgCo na to nasz słońce Peru, to w końcu jego fanaberie?

24-03-2019

xxxxJak piłkarze chcą grać to niech sami płacą za stadiony - nie każdy lubi sport !!!

24-03-2019

esuWszędzie stadiony budowane przez instytucje inne niż kluby sportowe przynoszą straty, ale "włodarze miast" i cała polityczna wierchuszka i tak je … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (102)