Stolica Rosji na Syberii? Trwają gorące dyskusje

W Rosji coraz głośniej mówi się o przeniesieniu części struktur państwa za Ural. W tle są zarówno wieloletnie argumenty dotyczące rozwoju Syberii, jak i coraz częstsze ukraińskie ataki dronowe na europejską część Rosji. Pada nawet propozycja przeniesienia stolicy do Omska - informuje "Rzeczpospolita".

Jurij KrupnowJurij Krupnow, przewodniczący rady nadzorczej Instytutu Demografii, Migracji i Rozwoju Regionalnego
Źródło zdjęć: © GETTY, YouTube | Ayhan Altun, Jurij Krupnow, Tuul & Bruno Morandi
Magda Żugier

Jak przypomina dziennik, ukraińskie drony coraz częściej docierają daleko w głąb rosyjskiego terytorium. Ich ataki prowadzą do problemów z łącznością komórkową i lotami w Moskwie oraz Petersburgu, a rosyjskie władze ograniczają działanie mobilnego internetu podczas nalotów.

Z tego powodu w Rosji na nowo rozgorzała dyskusja o przeniesieniu kluczowych części administracji za Ural. Popularny rosyjski kanał na Telegramie Generał SWR podał, że na wysokim szczeblu ma być rozważane przesunięcie "logistyki administracyjnej" z Moskwy na Syberię. W praktyce oznaczałoby to przygotowanie do czasowego przeniesienia stolicy.

Taki scenariusz mógłby zostać wykorzystany w perspektywie 3-7 lat, jeśli ukraińskie zdolności rakietowe będą dalej rosły. Jednocześnie źródła zaznaczają, że obecnie chodzi o rozważanie takiej możliwości, a nie o podjętą decyzję.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Omsk zamiast Moskwy?

Do przeniesienia stolicy za Ural od lat namawia Jurij Krupnow, przewodniczący rady nadzorczej Instytutu Demografii, Migracji i Rozwoju Regionalnego. Na początku sierpnia mówił "Komsomolskiej Prawdzie", że dyskusja w tej sprawie miała wejść na wysoki szczebel państwowy.

Krupnow już wcześniej proponował przeniesienie najważniejszych ośrodków władzy na Syberię. W czerwcu, podczas wystąpienia w Dumie, wskazywał nawet Omsk jako możliwą nową stolicę. Jego zdaniem taki ruch mógłby pobudzić rozwój wschodnich regionów Rosji i ograniczyć koncentrację ludności, pieniędzy oraz władzy w Moskwie.

Pomysł od lat budzi sprzeciw części rosyjskich polityków. W 2017 r. Krupnow przedstawił Władimirowi Putinowi raport dotyczący problemów demograficznych Rosji, w którym również postulował przeniesienie ośrodków władzy na Syberię.

Krytycznie reagował na to m.in. mer Moskwy Siergiej Sobianin. Wypominał wysokie koszty takiego przedsięwzięcia i argumentował, że oznaczałoby ono przeniesienie urzędników tysiące kilometrów od miejsca zamieszkania zdecydowanej większości Rosjan.

Temat powracał jednak także później - przypomina "Rz". W 2021 r. ówczesny minister obrony Siergiej Szojgu mówił o potrzebie tworzenia nowych aglomeracji za Uralem. Wskazywał na strategiczne położenie Syberii oraz jej znaczenie dla transportu i wydobycia surowców.

Ogromne terytorium, niewielka liczba mieszkańców

Aleksandr Maslennikow, zastępca sekretarza prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa, mówił o potrzebie budowy tam nowych elektrowni wodnych, dróg i szybkich kolei. W jego wizji kilka miast połączonych sprawną komunikacją mogłoby tworzyć jeden organizm gospodarczy.

Problemem pozostaje jednak ogromna różnica między powierzchnią regionu a liczbą jego mieszkańców. Syberyjski i dalekowschodni okręgi federalne obejmują około 66 proc. terytorium Rosji, ale mieszka tam niespełna 24 mln osób.

Ważnymi ośrodkami są m.in. Nowosybirsk, Władywostok, Omsk, Krasnojarsk, Chabarowsk i Jakuck. Odległości między nimi są ogromne, co sprawia, że pomysł stworzenia większej, połączonej infrastrukturą aglomeracji oznaczałby wielkie przedsięwzięcie transportowe.

Jednocześnie Syberia i rosyjski Daleki Wschód znajdują się poza zasięgiem większości ukraińskich dronów i rakiet. Jak podaje "Rzeczpospolita", najdalej na wschód ukraińskie bezzałogowce docierały dotąd do obwodu omskiego, położonego około 3 tys. km od Ukrainy.

Źródło: "Rzeczpospolita"

Wybrane dla Ciebie