Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Katarzyna Bartman
|
aktualizacja

Strajk kobiet w środę. Prawnicy nie mają dobrych wieści dla protestujących

1135
Podziel się:

W Polsce nie ma prawnych możliwości zorganizowania strajku generalnego przeciwko państwu - mówią zgodnie prawnicy i związkowcy. To oznacza, że przed strajkującymi kobietami stoją bardzo trudne wybory dotyczące dalszej kariery. Pracodawcy mogą nie być tolerancyjni i nie udzielić im tego dnia urlopów na żądanie.

Strajk kobiet w środę. Prawnicy nie mają dobrych wieści dla protestujących
Warszawa, 25.10.2020. Policja interweniuje podczas protestu przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego. PAP/Piotr Nowak (PAP, PAP/Piotr Nowak, Piotr Nowak)

W poniedziałek blokada ulic w Warszawie, od środy strajk i odejście od stanowisk pracy - taki plan na protesty kobiet po wyroki TK ma Marta Lempart, liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

Jak nieoficjalnie dowiedział się money.pl, odejście kobiet od miejsc pracy zaplanowane jest na razie tylko w najbliższą środę. Kobiety mają tego dnia masowo brać urlopy na żądanie lub urlopy oraz opiekę nad dziećmi. W niektórych przypadkach - L4.

Czy dojdzie do paraliżu państwa? Kluczowe dla funkcjonowania kraju zawody, które są w dużym stopniu sfeminizowane - jak pielęgniarki czy nauczycielki - raczej do akcji masowo nie przystąpią. Nie włączą się w nią też urzędnicy i handlowcy.

Zobacz także: Olga Semeniuk o protestach kobiet po wyroku TK: "krzyki pod kościołem"

- Już w tej chwili ok. 30 proc. pielęgniarek i położnych jest na kwarantannie lub w izolacji. W sytuacji ekstraordynaryjnej, w jakiej się znaleźliśmy z powodu pandemii COVID-19, liczy się przede wszystkim dobro pacjenta. Nikt nie zostawi chorych ludzi bez opieki – podkreśla Zofia Małys, prezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych.

Dodaje, że przystąpienie pielęgniarek i położnych do strajku wywołanego wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, który uznał przepis dopuszczający przerwanie ciąży ze względu na ciężką i nieuleczalną wadę płodu za niekonstytucyjny, to indywidualna sprawa sumienia każdej kobiety i Izba Pielęgniarska nie będzie zajmowała stanowiska w tej sprawie. Izba nie wesprze jednak osób, które wejdą w konflikt z pracodawcą z powodu niestawienia się w pracy.

Marek Lewandowski, rzecznik prasowy NSZZ "Solidarność", stanowczo odcina się od strajku kobiet. - Jesteśmy chrześcijańskim związkiem zawodowym opartym na społecznej nauce Kościoła. Nie będziemy popierać strajku, którego celem jest prawo do aborcji eugenicznej - mówi wprost związkowiec.

A co na to pracodawcy? Przedstawiciele Konfederacji Lewiatan nie chcą zabierać głosu w tej sprawie.

"Może się skończyć zawaleniem kariery"

Z kolei Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Pracodawców i Przedsiębiorców, uważa, że pracodawcy zapamiętają kobietom, które w środę nie pojawią się w pracy, że naraziły firmę na dodatkowe trudności.

- Dla wielu z tych pań może się to skończyć zawaleniem kariery - ostrzega Kaźmierczak. Dodaje, że nie widzi powodu, by firmy ponosiły konsekwencje gospodarcze światopoglądowego sporu z państwem swoich podwładnych.

Tymczasem związkowcy przychylni protestującym kobietom również przyznają, że formalnie sytuacja jest beznadziejna. Andrzej Radzikowski, przewodniczący OPZZ, przypomina, że w Polsce nie można wyjść ze strajkiem poza zakład pracy.

- Strajk generalny przeciwko państwu jest nielegalny. Polskie prawo jest pod tym względem bardzo ograniczające. Akcja zaplanowana na środę nie jest wymierzona przeciwko pracodawcom, ale rządowi, wobec czego ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych nie będzie tu miała zastosowania. Formalnie strajku zorganizować więc nie można - ocenia związkowiec.

Strajk nielegalny

Prawnicy są identycznego zdania jak związkowcy.

- Ustawa z 1991 roku o rozwiązywaniu sporów zbiorowych reguluje strajk w zakresie sporów zbiorowych z pracodawcą, a więc jej regulacje nie mają zastosowania w przypadku strajku, jaki jest organizowany przez kobiety w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego na temat aborcji - tłumaczy Miłosława Strzelec-Gwóźdź, radca prawny i partner zarządzający w GP Kancelarii Radców Prawnych.

Dodaje, że obecny system prawny nie przewiduje przepisów chroniących pracowników w związku z tego typu strajkiem i ich nieobecnością w pracy.

W przypadku, gdy strajk - jak w obecnej sytuacji - obejmuje brak świadczenia pracy przez kobiety w zakładach pracy, jedyną możliwością usprawiedliwionej nieobecności jest urlop lub urlop na żądanie.

- Pracodawca może jednak odmówić udzielenia urlopu, gdy wystąpią szczególne okoliczności, a obecność pracownika w pracy okaże się niezbędna do ochrony interesów przedsiębiorstwa. Na przykład w sytuacji, gdy z powodu liczby zgłoszonych urlopów pracodawca nie będzie w stanie zapewnić ciągłości pracy zakładu pracy - ostrzega prawniczka.

Mec. Strzelec-Gwóźdź przypomina też, że nieusprawiedliwiona nieobecność w pracy może być podstawą do zwolnienia w trybie dyscyplinarnym.

Korzystanie natomiast z masowych zwolnień lekarskich (jak miało to miejsce dwa lata temu w przypadku akcji protestacyjnej policjantów) w sytuacji, gdy takie zwolnienie lekarskie nie ma rzeczywistej podstawy, może narazić pracowników na roszczenia zarówno od pracodawcy, jak i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(1135)
Barbara
rok temu
LEMPART ZAPLACI. PI 5000 tys WSZYSTKIM STRAJKUJACYM PANIOM I PANOM.
Barbara
rok temu
KTO PLACI ZA STRAJKI?
Barbara
rok temu
KTO PLACI ZA STRAJKI?
Barbara
rok temu
KTO PLACI ZA STRAJKI?
NIE
rok temu
MĄDROŚĆ POWINNA WZIĄĆ GÓRĘ NAD TYM DEMOLOWANIEM DEMOKRACJI PRZEZ NIBY KOBIETY !!!!!!!!!! CO POKAZUJĄ MŁODYM LUDZIOM!!!!!!! DEMOKRACJA JEST W NASZYM KRAJU I TO MOCNA WIDAĆ TO NA CO MOGĄ SOBIE CI "SPACERUJĄCY" POZWALAĆ!!!!!!!!!!!MY RESPEKTUJĄCY ROZPORZĄDZENIA W ZWIĄZKU Z PANDEMIĄ NARAŻENI NA TRUDNOŚCI W CODZIENNYM ŻYCIU MUSIMY OGGLĄDAĆ TAKI CYRK !!
...
Następna strona