Rynek tankowców poruszony. Koreański gigant skupuje flotę
Koreański gigant żeglugowy Sinokor wstrząsnął światowym rynkiem tankowców, gdy wyszło na jaw, że przejął kontrolę nad flotą 120 jednostek. To wynik agresywnych zakupów wspieranych przez bogatego partnera z branży. Armatorzy są zaniepokojeni wzrostem cen frachtu.
Koreańska firma Sinokor w krótkim czasie przejęła kontrolę nad znaczną częścią rynku tankowców, co wywołało duże poruszenie w sektorze transportu ropy naftowej. Obecnie kontroluje około 120 bardzo dużych jednostek, co jest dużym osiągnięciem w tej niszowej, ale kluczowej części rynku - informuje Bloomberg.
Konsolidacja odbyła się we współpracy z jednym z najbogatszych ludzi w branży - Gianluigim Aponte, założycielem zarejestrowanej w Szwajcarii Mediterranean Shipping Co. Co najmniej dwóch dużych armatorów, którzy niedawno negocjowali sprzedaż statków z Sinokor, odkryło, że ostatecznym nabywcą był w rzeczywistości podmiot powiązany z Aponte. A choć szczegóły tego partnerstwa pozostają niejasne, jedno jest pewne - koreański Sinokor zwiększył swój wpływ na światowy handel ropą - zaznacza agencja.
Wzrost kosztów
Efekt? Na światowym rynku tankowców gwałtownie wzrosły koszty frachtu. Wielu inwestorów, zaniepokojonych skokowymi wzrostami cen, zaczyna nerwowo rezerwować miejsca na statkach, obawiając się dalszych wzrostów.
Polak robił biznes z FBI. "Nie miała tego żadna firma"
Takie agresywne ruchy na tym rynku są rzadkością i według ekspertów mogą zmienić jego krajobraz na kolejne dekady.
Wiele tankowców przewożących ropę naftową jest zazwyczaj związanych długoterminowymi umowami leasingowymi, a ich część została w ostatnim czasie objęta sankcjami za nielegalny handel ropą rosyjską i irańską. To sprawia, że w czasach gwałtownego wzrostu światowego handlu ropą, do wynajęcia jest coraz mniej statków.
Jak wskazuje, Bloomberg, rynek tankowców jest niszową, ale niezwykle ważną częścią globalnego handlu ropą naftową. Od dawna dominują na nim właściciele z kilku krajów o bogatej historii morskiej, takich jak Grecja i Norwegia, a także z państw, których gospodarki są mocno związane z ropą naftową, takich jak Arabia Saudyjska czy Chiny.
Źródło: Bloomberg