Ukraina wypala rosyjską gospodarkę. "To skuteczne oddziaływanie"

Ukraina w piątek rano ponownie uderzyła w rosyjską rafinerię Perm w Kraju Permskim, należącą do koncernu Łukoil. – To jest skuteczne oddziaływanie. Podbija koszty funkcjonowania sektora paliwowego, wiąże siły do ochrony infrastruktury w głębi kraju – mówi money.pl Tymon Pastucha z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Ukraina gotowa jest rozszerzyć ataki na cele energetyczne w RosjUkraina gotowa jest rozszerzyć ataki na kolejne cele energetyczne w Rosji
Źródło zdjęć: © Getty Images | Getty Images
Przemysław Ciszak

Rosyjskie władze potwierdziły uszkodzenia rafinerii należącej do koncernu Łukoil. Zakład znajduje się w Kraju Permskim, 1500 km od granicy z Ukrainą. To jedna z najważniejszych rafinerii Rosji. Przerabia 13,1 mln ton ropy rocznie; to około 260 tys. baryłek dziennie. Dla porównania: to 10 proc. całej rocznej przeróbki ropy przez polskie rafinerie: diesla, paliwa lotniczego i LPG (płynny gaz), który szedł głównie na eksport.

Wcześniej trafiona została rafineria w Nowoszachtyńsku (obwód rostowski), tuż przy granicy z Ukrainą. Gubernator obwodu rostowskiego Jurij Slusar poinformował, że wskutek ataku zakład wstrzymał prace.

Ukraina wykazuje bardzo dużą skuteczność w rażeniu rosyjskich rafinerii. Prócz skali i zasięgu ataków coraz częściej dochodzi do uderzeń w momencie, kiedy zakłady są na ostatniej prostej do przywrócenia produkcji – zaznacza w rozmowie z money.pl Tymon Pastucha, analityk ds. polityki energetycznej w programie "Energia, surowce i technologie krytyczne" w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.

Po kolejnych atakach ukraińskich dronów Rosja nie nadąża z naprawami swoich instalacji naftowych, ale też nie ma dostępu do części zamiennych, o czym pisaliśmy w money.pl.

Ukraina wypala rosyjską gospodarkę

Według ocen strony ukraińskiej i analiz zachodnich, ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie doprowadziły w 2026 r. do czasowego wyłączenia około jednej czwartej rosyjskich mocy przetwórczych. Skala zakłóceń była szczególnie widoczna w produkcji diesla: we wrześniu ograniczenia dotknęły połowę z sześciu największych rosyjskich rafinerii odpowiadających za około połowę krajowej produkcji tego paliwa.

Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy informował, że tylko w sierpniu ukraińskie ataki miały doprowadzić do wyłączenia około 17 proc. rosyjskich mocy rafineryjnych. To oznacza czasową utratę możliwości przerobu ropy na poziomie ok. 55–60 mln ton ropy rocznie. Produkcja benzyny w Rosji spadła pod koniec sierpnia do około 70 proc. średniego zapotrzebowania na rynku wewnętrznym w okresie letnim – podała agencja Reutera.

Rafinerie
Rafinerie © Licencjodawca

– To jest skuteczne oddziaływanie na Rosję, ponieważ podbija koszty funkcjonowania sektora paliwowego, wiąże siły do ochrony infrastruktury w głębi kraju i komplikuje logistykę zaopatrzenia gospodarki i sił zbrojnych – ocenia Tymon Pastucha.

Uderzenia doprowadziły do kryzysu paliwowego w Rosji. Kreml nie jest już w stanie ukryć, że problem istnieje. Sam Władimir Putin przyznał, że 40-dniowa kampania ukraińskich uderzeń przyniosła Rosji szkody rzędu 1 proc. PKB. W efekcie rosyjski przywódca wydał dekret.

– Rosja ograniczyła eksport diesla, a co więcej, prawdopodobnie po raz pierwszy od upadku ZSRR sama zaczęła importować paliwa drogą morską, w tym z Turcji, Maroka czy Indii. Praktycznie całość produkowanego w Rosji diesla jest kierowana na potrzeby krajowe – podkreśla analityk PISM.

Trump naciska na Zełenskiego

Według amerykańskiego prezydenta uderzenia Ukrainy przyczyniły się do niedoboru paliwa na rynkach i wysokich cen. Donald Trump naciskał na prezydenta Zełenskiego, aby Ukraina zaprzestała ataków na rosyjskie rafinerie.

Zdaniem Tymona Pastuchy, działania Ukrainy są elementem, który może mieć realny wpływ na działania Moskwy. – Ukraina pokazuje, że ma możliwość eskalacji i wysyła sygnał, że może dalej zwiększać presję. Kijów udowodnił, że jest w tych groźbach wiarygodny. Pytanie brzmi, jak wysokie koszty Rosja jest gotowa ponieść – zaznacza.

– Przynosi to również korzyści w negocjacjach. Kijów dostrzega, że podnoszenie kosztów po stronie rosyjskiej może być argumentem w rozmowach nt. ewentualnego wstrzymania ataków na obiekty infrastruktury energetycznej – dodaje analityk PISM.

Zaprzestanie ataków nie jest rozwiązaniem

Oczywiście ataki ukraińskie mają również skutki globalne, ale nie jest to decydujący czynnik. Uderzenia w rosyjskie rafinerie mają duże znaczenie dla Rosji, ale ich wpływ na światowe ceny jest ograniczony w porównaniu z innymi czynnikami.

– Ataki mają przełożenie na rynki globalne, ale nie w takim stopniu jak np. zakłócenia na Bliskim Wschodzie. Dlatego nawet zakończenie ukraińskich ataków na rosyjskie rafinerie nie oznaczałoby automatycznego powrotu cen diesla do wcześniejszych poziomów. Prognozy IEA wskazują, że rosyjski sektor paliwowy będzie mierzył się z ograniczonym przerobem ropy co najmniej do 2027 r. – wyjaśnia Pastucha.

Jak podkreśla, wpływ ograniczenia rosyjskiego eksportu diesla nie rozkłada się równomiernie i jest szczególnie silny w Europie oraz szerzej w basenie Atlantyku. Rosyjski diesel trafiał w ostatnich latach m.in. do Brazylii i Turcji. Gdy tych dostaw zaczęło brakować, państwa te zwiększyły zakupy z alternatywnych kierunków, przede wszystkim z USA i Indii. Europa musi więc konkurować o te same baryłki, a przy bardzo wysokich kosztach frachtu musi zaoferować odpowiednio wyższą cenę, aby ściągnąć je na swój rynek.

Nawet zaprzestanie ukraińskich ataków nie doprowadziłoby samo w sobie do znaczącego obniżenia cen na światowych rynkach w najbliższym czasie, a tym bardziej do czasu amerykańskich wyborów. Dużo większe znaczenie dla stabilizacji rynku miałoby unormowanie sytuacji w Zatoce Perskiej niż samo zakończenie ukraińskich ataków na rosyjskie rafinerie – zaznacza analityk PISM.

Rosja była jednym z największych eksporterów diesla, ale jeszcze większą rolę w światowym handlu paliwami odgrywały państwa Zatoki Perskiej. Jak podkreśla Pastucha, to ograniczenia podaży z Arabii Saudyjskiej, ZEA, Kuwejtu czy Iraku mają obecnie największe znaczenie dla sytuacji na rynku.

– Jest pewna niespójność w działaniach i słowach Donalda Trumpa. Z jednej strony apeluje on o ograniczenie ukraińskich ataków na rosyjską infrastrukturę energetyczną, argumentując to wpływem na rynki paliwowe. Z drugiej strony jego administracja, poprzez rozwiązania przygotowywane jeszcze przez senatora Grahama, szykuje się do zwiększenia presji sankcyjnej na Rosję i jej sektor energetyczny – dodaje.

Jak tłumaczy, cła i sankcje mają przynieść podobny efekt jak działania ukraińskie, czyli poprzez ograniczenie eksportu zwiększyć koszty funkcjonowania rosyjskiego sektora paliwowego i ograniczyć możliwości finansowania wojny.

Wybrane dla Ciebie