Rosyjskie rafinerie stoją. Zachodnich części tam nie ma 

Rosja po kolejnych atakach ukraińskich dronów nie nadąża z naprawami swoich instalacji naftowych, ale też nie ma dostępu do części zamiennych. - Tej technologii nie ma w Rosji - zaznacza dr Przemysław Zaleski. Bez niej nie można produkować ani paliwa lotniczego, ani paliw silnikowych dla czołgów. Kreml jest zmuszony do zakupów przez pośredników jak Kazachstan, Turcja czy ZEA.

Cios w serce machiny wojennej Putina. Uszkodzone instalacjeCios w serce machiny wojennej Putina. Uszkodzone instalacje w rafineriach uniemożliwiają produkcję paliwa lotniczego i paliw silnikowych dla czołgów
Źródło zdjęć: © Getty Images, Ministry of Defence of Ukraine, Wikimedia Commons, pulaski.pl | money.pl
Przemysław Ciszak

Od początku lipca ukraińskie drony uderzyły w osiem rosyjskich rafinerii oraz kompleks przerobu kondensatu NOVATEK Ust-Ługa. Łącznie odnotowano 10 skutecznych uderzeń w zakłady rafineryjne (obiekt w Ust-Łudze został trafiony dwukrotnie 6 i 10 lipca).

Ciosy zadawane przez Ukrainę są coraz bardziej kosztowe dla Rosji. Wyliczenia Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy szacują, że od początku konfliktu straty przemysłu naftowego (do końca czerwca 2026 r.) wyniosły 13,5 mld dol.

Skuteczne uderzenia w rafinerie, porty morskie, terminale, bazy paliw doprowadziły do kryzysu paliwowego w Rosji. Problem będzie się jednak stale pogłębiał, gdyż licznych uszkodzeń w rafineriach Rosja nie nadąża naprawiać. Moce rafineryjne w czerwcu spadły o 25 proc. w ujęciu rocznym. Przerób ropy został zmniejszony do 3,95 mln baryłek.

Ciosy są poważne. Rosja nie ma technologii

Rosja ma coraz większe problemy z naprawami. Powód to braki w dostępności części zamiennych. Moskiewska rafineria ropy w Kapotni, jedna z największych w Rosji, w którą ukraińskie siły uderzyły dwukrotnie 16 i 18 czerwca, pozostanie najpewniej unieruchomiona co najmniej do końca 2026 r.

6 lipca 2026 r. ukraińskie drony zaatakowały największą rosyjską rafinerię w Omsku. Należący do Gazprom Neft zakład produkuje ponad 50 różnych produktów ropopochodnych w tym benzynę wysokooktanową, olej napędowy Euro-5, paliwo lotnicze, smary i asfalty. Przerabiająca ponad 22 mln ton ropy naftowej rocznie rafineria odpowiada za 11 proc. produkcji benzyn w Rosji i dostarcza też paliwa na front.

Uszkodzone są głównie wieże destylacji frakcyjnej zarówno w rafinerii Kapotni, jak i w Omsku. Tej technologii nie ma w Rosji. To są instalacje zachodnie z zaworami wysokiej technologii - zwłaszcza pierścienie Raschiga - i procesorami ustalającymi i zarządzającymi co mikrosekundę ciśnieniem, temperaturą i przepływami procesów rektyfikacji. Bez nich nie można produkować paliwa - mówi nam dr Przemysław Zaleski, ekspert od spraw bezpieczeństwa energetycznego, analityk Fundacji Pułaskiego oraz wykładowca Politechniki Wrocławskiej.

Jak wyjaśnia, instalacje te oddzielają lżejsze frakcje benzyny od cięższego oleju napędowego. Rosyjskie rafinerie od lutego 2022 r. są objęte unijnym embargiem na dostawy specjalistycznych instalacji i technologii.

Rosyjski kryzys paliwowy w liczbach
Rosyjski kryzys paliwowy w liczbach © money.pl | money.pl

Głęboko modernizowane poradzieckie zakłady naftowe wykorzystywały amerykańskie i europejskie licencje, urządzenia, automatykę, katalizatory, specjalistyczne turbiny, sprężarki, części zamienne oraz oprogramowanie. Problem dotyczy nie prostych instalacji destylacji ropy, lecz bardziej zaawansowanych urządzeń.

W efekcie zastąpienie jednego zachodniego podzespołu technologią chińską lub rosyjską wymagałoby przebudowy całej instalacji. Sankcje spowodowały, Rosja zmuszona jest poszukiwać części zamiennych nieoficjalnymi kanałami.

- Rosjanie próbują kupić te elementy, zwłaszcza zawory, poprzez pośredników takich jak Kazachstan, Turcja czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, bo ich producenci lokalni rosyjscy jak Gusar czy Korvet nie mają odpowiedniej technologii - mówi dr Zaleski.

Jak podkreśla, dopóki rosyjskie rafinerie nie kupią gdzieś "na lewo" tych części, to nie naprawią instalacji. - Jeżeli Chiny im nie pomogą, to będzie to trudne, bo cała branża serwisowa dokładnie wie, kto potrzebuje teraz tych części - zaznacza.

Cios w serce machiny wojennej

Rosyjskie społeczeństwo mierzy się z największymi niedoborami paliw od początku wojny. Z wielu obwodów płyną informacje o brakach w dostawach, kolejkach na stacjach benzynowych i wprowadzanych limitach tankowania.

Rosja stara się łatać niedobory uwalniając rezerwy oraz zwiększając import. Zamierza sprowadzić w trybie awaryjnym 400 tys. ton paliw. Problem w tym, że paliwa już zaczyna brakować również w krajach Azji Centralnej. Jak mówił nam Tymon Pastucha, analityk PISM, Kazachstan w celu uniknięcia wykupienia paliwa w regionach przygranicznych, którego cena też jest dużo niższa niż w Rosji, już uszczelnia granicę z Rosją.

Problem rozlewa się również na armię atakującą Ukrainę, która do tej pory była traktowana priorytetowo.

W Omsku uszkodzona jest jedyna w Rosji instalacja do produkcji katalizatorów do krakingu katalitycznego dla innych rafinerii w Rosji. Bez tego nie wyprodukuje się paliwa lotniczego i paliw silnikowych dla czołgów - wyjaśnia dr Zaleski.

Rosji według różnych szacunków potrzeba około 2–4 mln ton rocznie wszystkich paliw dla armii. To nie tylko paliwo lotnicze, dla czołgów czy wozów, ale również dla wojsk dronowych. Ukraiński minister obrony Mychajł Fedorow w rozmowie z dziennikiem "Ukrinska Pravda" twierdził, że Rosjanie już mają problemy z paliwem dla agregatów używanych przez operatorów dronów.

Z kolei portal Defense Express wyliczał, że Rosja zużyła w maju ok. 545 tys. litrów benzyny na drony typu Shahed oraz wabiki Gerbera, a w pierwszych 26 dniach czerwca ok. 350 tys. litrów.

Jak pisaliśmy w money.pl, ukraińskie ataki mają spotęgować koszty prowadzenia wojny przez Rosję i odciąć ją od zaplecza. Drony atakują więc bazy paliw, zaopatrzenie, w tym również tankowce, które mają dostarczyć paliwa na okupowany Krym czy do portów czarnomorskich.

Wybrane dla Ciebie