Wiele informacji, które przekazują rosyjskie media i przedstawiciele władzy, prawdopodobnie nie jest prawdziwych. Takie doniesienia mogą być elementem wojny informacyjnej ze strony Federacji Rosyjskiej.
Władimir Putin stwierdził w poniedziałek, że problemy z dostępnością paliw w Rosji mają charakter przejściowy i z czasem sytuacja ma się poprawiać.
- Stwarzają nam (Ukraina - red.) obecnie pewne problemy z produktami naftowymi. Myślę, że stopniowo sytuacja będzie się poprawiać - powiedział Władimir Putin, cytowany przez TASS oraz "Kommiersant".
Dyktator dodał też, że rosyjski system energetyczny jest, jak to ujął, "bardzo silny i niezawodne".
Państwo robi porządki w B2B. I wybrało najgorszy możliwy wariant [OPINIA]
Deficyt paliw w Rosji
Tymczasem niedobory paliw w Rosji są obserwowane od końca maja. Problem narasta. W kilkudziesięciu regionach wprowadzono ograniczenia sprzedaży benzyny oraz oleju napędowego na stacjach.
Jako działanie mające wesprzeć rynek wewnętrzny władze wprowadziły całkowity zakaz eksportu oleju napędowego do końca lipca. Co więcej, zdecydowano się na import paliw.
"Kommiersant" wskazuje, że deficyt paliw, który zaczął się pod koniec maja, ma kilka przyczyn. Wśród nich wymieniono: "nieplanowane remonty rafinerii", wzrost popytu związany z sezonem turystycznym oraz problemy logistyczne, w tym wynikające z przeciążenia kolei.
Najgorzej na Krymie
Najgorsza sytuacja jest na okupowanym przez Rosję Krymie. Putin w swoim poniedziałkowym wystąpieniu nie przemilczał tej kwestii. - Rozpoczynają się prace nad stworzeniem takiego systemu zaopatrzenia, do którego przeciwnikowi będzie bardzo trudno dotrzeć - powiedział rosyjski dyktator.
W ostatnich dniach ukraińskie drony zaatakowały niemal wszystkie przeprawy prowadzące na Krym oraz wiele jednostek pływających na Morzu Azowskim. Rosyjskie władze informowały m.in. o ataku na cztery statki w Zatoce Taganroskiej. Dowódca ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych Robert Browdi przekazał, że w ciągu ośmiu dni przeprowadzono ponad 100 uderzeń na rosyjskie statki, przy czym Radio Swoboda zaznaczyło, że tych danych nie udało się wiarygodnie zweryfikować.
Konsekwencją uderzeń mają być rosnące trudności z zaopatrzeniem półwyspu. Były ukraiński minister turystyki Autonomicznej Republiki Krymu Ołeksandr Lijew mówił Radiu Swoboda, że paliwo stało się praktycznie niedostępne, a nawet sprzedaż po zawyżonych cenach należy do rzadkości. Mieszkańcy sygnalizują też kłopoty z dostępem do żywności i wody oraz częste awarie sieci energetycznej i telekomunikacyjnej.
W ocenie rozmówców portalu szczególnie mocno ucierpiała branża turystyczna, mimo że trwa szczyt letniego sezonu. Plaże, które zwykle przyciągały tłumy rosyjskich urlopowiczów, mają być niemal puste. Część turystów, którzy przyjechali na Krym samochodami, skarży się, że nie może kupić paliwa potrzebnego do wyjazdu z półwyspu i prosi o pomoc w ewakuacji.
Pociągi nadal kursują przez most nad Cieśniną Kerczeńską, jednak transport drogowy i zaopatrzenie pozostają poważnie utrudnione.