Eurostat: Polska siódma w UE pod względem liczby łóżek szpitalnych

Polska zajęła siódme miejsce w Unii Europejskiej pod względem liczby łóżek szpitalnych w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców - wynika z danych Eurostatu. Wypadamy też wyraźnie lepiej od średniej unijnej.

Nowy obowiązek dla lekarzy w PolscePojawiły się nowe dane dot. średniej liczby łóżek szpitalnych w UE
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Jacek Losik

Dane Eurostatu pokazują, że w 2024 r. średnia liczba łóżek szpitalnych w UE wyniosła 507 na 100 tys. mieszkańców. W Polsce wskaźnik był wyższy i sięgnął ok. 620, co dało naszemu krajowi siódmą pozycję w zestawieniu.

W skali całej Unii wskaźnik ten od lat maleje. W 2023 r. średnia wynosiła 511 łóżek, a dla porównania w 2009 r. było to 582. Autorzy publikacji wiążą ten spadek m.in. ze skróceniem średniego czasu pobytu pacjentów w szpitalach oraz zastępowaniem części zabiegów procedurami ambulatoryjnymi i dziennymi, co ma związek z rozwojem nauki i postępem technologicznym.

Wśród państw UE z najwyższą liczbą łóżek szpitalnych w przeliczeniu na ludność znalazły się: Bułgaria (870), Niemcy (759), Rumunia (731), Austria (655), Czechy (639) oraz Węgry (ok. 630). Najniższe wartości odnotowano natomiast w Szwecji (187), Holandii (221), Danii (226), Finlandii (248), Hiszpanii (283) i Irlandii (293).

Wiek emerytalny do zmiany. Co gdy kobieta nie ma dziecka? Oto propozycja

Optymalizacja w Polsce

W Polsce trwają prace nad optymalizacją bazy łóżkowej. Resort zdrowia przygotowuje mapę potrzeb zdrowotnych m.in. w kontekście starzenia się społeczeństwa. Dokument miał być gotowy do końca czerwca i ma stanowić podstawę dalszych analiz, w tym określania, jakie oddziały są potrzebne w poszczególnych regionach. Ma to mieć przełożenie także na przygotowanie struktury zapotrzebowania na kadry medyczne.

Jednocześnie – jeszcze przed zakończeniem prac nad mapą – zamykane są kolejne oddziały szpitalne, a Ministerstwo Zdrowia zaproponowało szpitalom procesy restrukturyzacyjne i konsolidacyjne.

Od 1 lipca trwa nabór do konkursu resortu, w którym z Funduszu Medycznego przeznaczono ponad 1 mld zł na wsparcie konsolidacji szpitali. W lutym weszło też w życie rozporządzenie przewidujące, że placówka po zamknięciu oddziału przez dwa lata ma otrzymywać 50 proc. rozliczanych świadczeń, których udzieliła w roku poprzedzającym likwidację.

Problemy finansowe szpitali

Wśród zamykanych oddziałów są porodówki. Od stycznia do połowy czerwca tego roku osiem takich oddziałów zamknięto, a działalność kolejnych ośmiu zawieszono.

W części regionów dojazd do najbliższego oddziału ginekologiczno-położniczego przekracza godzinę; dotyczy to głównie Podkarpacia. W skali kraju taki dystans ma do pokonania ok. 11 tys. kobiet w wieku rozrodczym.

Nie bez znaczenia są problemy finansowe szpitali. Z raportu Związku Powiatów Polskich wynika, że ponad 90 proc. szpitali powiatowych zakończyło ubiegły rok stratą finansową, a ponad 60 proc. miało zobowiązania wymagalne. Autorzy raportu ocenili, że skala zjawiska sugeruje wpływ obowiązującego modelu systemowego, a nie wyłącznie kwestie zarządcze.

Trudności kadrowe

Szpitale zgłaszają także trudności kadrowe związane z koniecznością zapewnienia wymaganej liczby lekarzy do działania oddziałów i obsady ambulatoriów. Po nagłośnionych nieprawidłowościach w ochronie zdrowia resort zdrowia planuje ograniczenie liczby godzin pracy lekarzy oraz ustalenie maksymalnej stawki wynagrodzenia za godzinę.

Naczelna Izba Lekarska proponuje, by lekarze mogli pracować maksymalnie 78 godzin tygodniowo i 312 godzin miesięcznie. Miałoby to ujednolicić zasady dla lekarzy etatowych z klauzulą opt-out oraz lekarzy kontraktowych.

Obecnie brak regulacji ograniczających czas pracy medyków na kontraktach, a ponad 70 proc. lekarzy świadczy usługi medyczne na podstawie takich umów. Klauzula opt-out oznacza pisemną zgodę na przekraczanie tygodniowego limitu godzin pracy, a zgodnie z obowiązującymi przepisami klauzule opt-out dla medyków wygasną 1 stycznia 2028 r.

Wybrane dla Ciebie