- Kryzys jest bardzo poważny. Kreml już nie jest w stanie ukrywać problemów. Sam Putin przyznał, że Rosja zaczęła korzystać z rezerw i w trybie awaryjnym sprowadza paliwo zza granicy - ocenił niedawno w rozmowie z money.pl dr Przemysław Zaleski, ekspert od spraw bezpieczeństwa energetycznego, analityk Fundacji Pułaskiego oraz wykładowca Politechniki Wrocławskiej.
Według ostatnich szacunków Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy unieruchomiono 42,74 proc. całkowitej mocy przerobowej ropy naftowej w Rosji.
- Jeśli Rosjanie mają zakłóconą infrastrukturę naftową, rafinerie, rurociągi, magazyny paliwowe płoną, a sankcje utrudniają zakup niezbędnych części do napraw, to prowadzi do głębokiego kryzysu - dodał Zaleski.
PIP zmienia kontrakty w umowę o pracę. Ekspert mówi, co z leasingiem
Efekty frustracji Rosjan coraz mocniej rezonują w mediach społecznościowych, gdzie publikowane są np. nagrania ze stacji benzynowych. Radio Swoboda relacjonowało w weekend, że w położonym nad Morzem Czarnym i Azowskim Kraju Krasnodarskim do dyżurowania na stacjach benzynowych zostali skierowani przebywający obecnie na wakacyjnych urlopach nauczyciele, którzy mają uspokajać kierowców i dbać o spokój. W zamian dostają herbatę i kawę. Reglamentacja paliw wywołuje gwałtowne emocje także w innych regionach.
Pięta achillesowa Rosji
- Ukraina rzeczywiście zdołała odnaleźć piętę achillesową Rosji – być może jedną z kilku najważniejszych - ocenił w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Ołeksij Melnyk, ekspert ds. bezpieczeństwa międzynarodowego z kijowskiego Centrum Razumkowa.
Najistotniejszym osiągnięciem Ukrainy jest to, że skutki wojny zaczęły być odczuwalne bezpośrednio na terytorium Rosji. Takie wydarzenia jak ostrzały Biełgorodu czy operacja w obwodzie kurskim w dużej mierze pozostały niezauważone przez społeczeństwo rosyjskie, zwłaszcza nie odczuwali tego mieszkańcy Moskwy i Petersburga. Natomiast kryzys paliwowy uderza praktycznie we wszystkich Rosjan - zaznaczył.
Ukrainiec nie ukrywa w wywiadzie, że jednym z celów ataków jest wywołanie jak największych niepokojów społecznych w Rosji, a nawet zamieszek.
- Z tego, co obserwuję w rosyjskich mediach społecznościowych, wynika, że oburzenie i niezadowolenie z obecnej sytuacji zaczynają przeważać nad strachem i ostrożnością. Coraz więcej osób pozwala sobie publicznie wyrażać opinie, które jeszcze niedawno byłyby uznawane za niedopuszczalne - powiedział Melnyk.
Rosja na ukraińskie uderzenia w rafinerie odpowiada nasilającym się ostrzałem rakietowym m.in. Kijowa.
- Wydaje mi się, że jesteśmy w kolejnym, a być może nawet najbardziej niebezpiecznym etapie eskalacji tego konfliktu. Pytanie brzmi, kto pierwszy pęknie? - pytał ukraiński ekspert wojskowy. Stwierdził, że jeśli Ukraina wytrzyma, w ciągu miesiąca sytuacja strategiczna w wojnie obronnej przeciwko Rosji może wyraźnie się zmienić na jej korzyść.