Eksperci firmy Ebury opublikowali analizę rynków walutowych. Z dokumentu wynika, że polski złoty osłabił się najmocniej na tle walut regionu. Pod koniec minionego tygodnia za jedno euro trzeba było zapłacić 4,35 zł. Był to tym samym najwyższy poziom od końca 2024 r. Obecnie kurs wynosi 4,33 (stan na poniedziałek, na godz. 17).
Według analityków Ebury za ten stan rzeczy odpowiadają dwa czynniki: globalny spadek apetytu na ryzyko oraz sytuacja lokalna.
– Ważny czynnik lokalny to sygnały ze strony RPP, a konkretnie gołębie komentarze prezesa Adama Glapińskiego – tłumaczą autorzy raportu Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan i Roman Ziruk.
Eksperci zauważają, że Narodowy Bank Polski podniósł prognozy inflacji, a ceny ropy na świecie wzrosły. Mimo to szanse na łagodzenie polityki pieniężnej są duże. Analitycy nie wykluczają obniżek stóp procentowych jeszcze w tym roku. Taki ruch może nastąpić po wakacjach, jeśli sytuacja na świecie na to pozwoli.
Piwo tańsze niż woda. Ujawnia, jak to możliwe
Napięcia na świecie i spokój inwestorów
Na rynkach finansowych widać echa konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Prezydent Donald Trump ogłosił koniec porozumienia z krajem z Bliskiego Wschodu. Mimo to szeroki rynek walutowy zachowuje spokój, a główne indeksy giełdowe utrzymały się blisko rekordowych poziomów.
Analitycy Ebury oceniają, że inwestorzy nie traktują słów amerykańskiego przywódcy jako ostatecznego zerwania rozmów. Rynki odbierają te groźby jako element taktyki negocjacyjnej. Spokój na giełdach to także efekt braku innych ważnych publikacji gospodarczych w minionym tygodniu.
– Czas pokaże, czy ostatnie oświadczenia prezydenta są rzeczywiście elementem negocjacyjnego teatru, a nie zupełnym impasem w rozmowach – podkreślają analitycy Ebury.
Banki centralne szukają drogi
Rynki poznały zapiski z ostatnich posiedzeń amerykańskiej Rezerwy Federalnej oraz Europejskiego Banku Centralnego. Dokumenty te nie dały jednak jasnych wskazówek na przyszłość.
W przypadku amerykańskiego banku centralnego członkowie komitetu mają różne opinie. Część z nich uważa, że wysoka inflacja wymusi kolejne podwyżki stóp procentowych. Inni twierdzą, że koszt pieniądza może pozostać na obecnym poziomie lub nawet spaść, o ile dynamika cen wyhamuje.
Z kolei Europejski Bank Centralny unika jasnych deklaracji przed wrześniowym posiedzeniem. Z jednej strony gospodarka strefy euro radzi sobie lepiej, a czerwcowa inflacja spadła. Z drugiej strony europejska waluta pozostaje stabilna. Eksperci Ebury tłumaczą to faktem, że strefa euro importuje dużo ropy. Wyższe koszty tego surowca zmniejszają różnicę w stopach procentowych między Europą a USA, co wspiera euro.
Zaskakująca siła brytyjskiego funta
Ciekawa sytuacja ma miejsce w Wielkiej Brytanii. Funt brytyjski radzi sobie lepiej niż inne europejskie waluty. Analityków Ebury dziwi ten fakt, ponieważ w kraju rośnie ryzyko polityczne. W tym tygodniu fotel premiera ma objąć Andy Burnham. Rynki podchodzą do tej zmiany z optymizmem.
Eksperci ostrzegają jednak przed planami nowego rządu. Burnham zapowiada wyższe wydatki państwowe. Analitycy przypuszczają, że polityk sfinansuje te plany poprzez podwyżki podatków oraz emisję nowego długu. Kluczowy dla rynków będzie wybór nowego ministra finansów. Faworytem na to stanowisko jest Ed Miliband.
Kluczowe dane z rynków na celowniku inwestorów
W najbliższych dniach uwaga inwestorów skupi się na danych o inflacji. Stany Zjednoczone opublikują raport za czerwiec. Rynki spodziewają się spadku dynamiki cen ze względu na tańszą energię.
Również w Polsce Główny Urząd Statystyczny poda ostateczne dane o czerwcowej inflacji oraz wskaźnik inflacji bazowej. Według ekspertów Ebury polski złoty silniej zareaguje jednak na doniesienia ze świata, w tym na relacje amerykańsko-irańskie.