Ceny w strefie euro rosną wolniej od prognoz. Według wstępnych danych Eurostatu inflacja wynosi zaledwie 0,2 proc. Może to być pretekst do interwencji ze strony Europejskiego Banku Centralnego.
DLA CIEBIEWolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2
Ceny w strefie euro rosną w tempie 0,2 proc. w skali roku. To zaskakująca informacja, bowiem dwukrotnie szybszego wzrostu oczekiwali analitycy i ekonomiści.
Dla konsumentów to bardzo dobre wieści. Z punktu widzenia gospodarki wygląda to jednak zupełnie inaczej. Z jednej strony wzrostowi cen przeciwdziała m.in. taniejąca od miesięcy ropa naftowa. Jednocześnie konsumpcja wcale nie jest na wysokim poziomie, a tego potrzeba do przyspieszenia wzrostu gospodarczego.
Niski poziom inflacji w eurolandzie zwiększa prawdopodobieństwo podjęcia w przyszłości działań ze strony Europejskiego Banku Centralnego, który w tej sytuacji może jeszcze bardziej rozluźnić swoją politykę monetarną. W tym zakresie może zdecydować się na dalsze cięcia stóp procentowych lub zwiększenie programu skupu obligacji rządowych.
Najnowsze dane na temat inflacji w grudniu są danymi szacunkowymi. Mogą się więc jeszcze zmienić. Ostateczne wyniki zostaną opublikowane 19 stycznia.